Nie pamiętam, co się stało po tym jak wsiadłam do taksówki. Wiem tylko, że powiedziałam Keith'owi, że świetnie się bawiłam, po czym położyłam głowę na jego ramieniu. Musiałam zasnąć, bo następne co pamiętam, to jak się budzę w łóżku w hotelu, a po mojej głowie krąży tysiące pytań. Ich liczba tylko się zwiększyła, gdy odkryłam, że choć pokój wyglada bardzo podobnie do mojego, to mój nie jest.
Czy to jego pokój?
Czy on mnie tu przyniósł?
Czy reszta wie o tym, gdzie jestem?
Czy koncert mi się przyśnił?
Piłam?
Czy pomiędzy mną, a Keith'em coś zaszło?
To tylko połowa z nich. Ale to nie one były najgorsze, a fakt, że wokół nie było nikogo, kto mógłby na nie odpowiedzieć. Powoli podniosłam się z łóżka i odkryłam, że jestem w samej bieliźnie.
Co do...?!
Moje ciuchy leżały na fotelu w kącie pomieszczenia. Podniosłam się i jak najszybciej do nich podbiegłam. Jeszcze mi ktoś tu wejdzie i zobaczy mnie pół nagą. Na takie widoki trzeba zasłużyć. Ubrana, rozejrzałam się czy nie ma tu innych moich przynależności. Przypomniałam sobie, że przecież nie brałam żadnej torebki, więc tak jakby nie mam czego szukać. Ruszyłam do wyjścia z pokoju i po głębokim oddechu nacisnęłam na klamkę i pchnęłam drzwi. Wielkie było moje zaskoczenie, gdy drewno uderzyło w jakiś duży przedmiot.
- Kurwa! - I to jeszcze przedmiot, który umie mówić.
Zza drzwi wyszedł nabuzowany Dean. Mord w jego oczach, który za pierwszym razem mnie przestraszył - teraz nie zrobił na mni wrażenia.
- Chcesz mnie zabić?! - wrzasnął.
- Zrobiłabym temu światu przysługę - stwierdziłam i z dumnie podniesioną głową ruszyłam w stronę schodów. Przeszłam ledwie kilka króków, gdy zderzyłam się z piersią Keith'a.
- Wszystko w porządku? - spytał chłopak, lekko mnie od siebie odsuwając, by móc spojrzeć mi w oczy.
- Tak.
- Tak?! Twoja dziewczyna właśnie próbowała mnie przygnieść drzwiami - poskarżył się blondyn, nie proszony wcinając w naszą rozmowę.
- Serio?! No! Nareszcie ktoś się za to wziął! - wykrzyknął roześmiany Keith, zanim zdążyłam zaprzeczyć bycia jego dziewczyną.
Dean obrzucił przyjaciela wściekłym spojrzeniem, po czym zniknął w mroku korytarza.
- Na pewno wszystko dobrze?- spytał Seaborn. Jedna z jego dłoni wciąż spoczywała na moim ramieniu.
- Taa... Co się stało?
Chłopak zmarszczył brwi.
- Co masz na myśli?
- Mam na myśli: Co ja tutaj robię?
- Aaa... Zasnęłaś w taksówce, a ja nie znam numeru twojego pokoju, więc zabrałem cię tutaj.
Brzmi całkiem niewinnie... Może dlatego mu nie wierzę?
- I tyle?! - zdziwiłam się. - Po prostu zasnęłam i położyłeś mnie do łóżka? Nic nie... robiliśmy?
Keith najpierw przyglądał mi się zdezorientowany, a jak tylko doszło do niego, o czym mówiłam, zaniósł się gromkim śmiechem.
- Jeśli chciałaś coś ze mną robić wystarczło powiedzieć. Przypilnowałbym, żebyś nie usnęła - powiedział flirciarskim tonem, po czym przegryzł dolną wargę i śmiesznie poruszył brwiami.
Zatkało mnie.
Flirtuje z tobą! On z tobą flirtuje!, krzyczała moja podświadomość.
Na moich policzkach niemal natychmiast pojawiły się czerwone rumieńce, a usta mimowolnie wykrzywiły się w nieśmiałym uśmiechu.
CZYTASZ
Even With Fire
RomansaKeith to najbardziej irytujący człowiek na świecie. Jest niebiańsko przystojny, lubiany, a jego życie zdaje się być wprost idealne. Zupełne przeciwieństwo Caitlin, która uważa się za konkurencję dla samego szatana. Serce jednak nigdy nie pyta się o...
