Okazało się, że zespoły, które pojawiły się w hotelu w tym dniu, co my to dopiero połowa zwerbowanych. Muszę przyznać, że trochę mnie to przeraziło, gdyż już wczoraj było ich całkiem sporo. Nie wiem jaka jest dokładna liczba uczestników, bo nie liczyłam, ale większa niż się spodziewałam. To swoją drogą ciekawe, bo każdemu zespołowi tutaj fundują pokój i posiłki, a tani ten hotel raczej nie jest. Nawet jeśli ktoś odpadnie w pierwszym tygodniu talent show do tego czasu zdąży już się najeść za całe życie swoje i swoich dzieci.
Jeśli po wejściu do hotelu poczułam się jak księżniczka, to nie wiem jak określić uczucie, które mi towarzyszyło, gdy zobaczyłam nasz pokój, a może raczej apartament. Nie dość, że ma cztery pokoje i to każdy z oddzielną łazienką, to jeszcze posiada salon i jadalnie, bo jak się okazało wszystkie posiłki (za wyjątkiem obiadów, które będą podawane w hotelowej stołówce) będziemy jeść w pokojach. Jest tu też pomieszczenie na wzór kuchni. Na wzór, bo nie ma tam żadnego piekarnika ani nawet mikrofali. Jest barek wypełniony różnego rodzaju alkoholem, zlewozmywak i lodówka z chłodzonym piciem i przekąskami. Od razu rzuciłam się na barek z zamiarem wypicia jakiejś dobrej szkockiej, ale okazało się, że przeszklone drzwiczki są zamknięte.
- Co do...?
- Chyba nie myślałaś, że będzie otwarte - skomentowała Jackie, która po rozłące ze swoim chłopakiem ma ciągle kiepski humor i czepia się o byle gówno. - Jestem całkiem pewna, że recepcjonista, któremu podałaś swój dowód zauważył, że nie masz dwudziestu jeden lat i nie możesz pić.
Zrobiłam naburmuszoną minę i już zaczęłam obmyślać plan jak dostać się do barku, gdy usłyszałam wołanie Violet:
- Boże! Chodźcie zobaczyć pokoje!
Tak więc zaprzestałam knucia i wbiegłam na schody, gdyż pokoje w naszym apartamencie znajdują się na piętrze. Zignorowałam piękny wystrój holu i otworzyłam pierwsze drzwi z brzegu. Łóżko z baldachimem! Rzuciłam się na nie z błogą miną i stwierdziłam, że teraz już mogę umrzeć, bo jestem totalnie spełniona. Czy ono jest wodne?!
Oprócz tych przecudownych łóżek w każdym pokoju jest się ogromna szafa, toaletka oraz kącik z dwoma fotelami i półką przepełnioną jakimiś starymi książkami. Oczywiście ja nie mam zamiaru z nich korzystać, w całym swoim szesnastoletnim życiu przeczytałam jedynie dwie książki i były to instrukcje obsługi sprzętów AGD, ale jestem pewna, że Judy jest w niebo wzięta.
Łazienki są dosyć spore i mają wanny z hydromasażem, w których spędzę resztę swojego życia. A przynajmniej taki mam plan. Jedyne, co mnie martwi to ogromne okno, którego moim zdaniem nie powinno być w tym pomieszczeniu, ale to chyba nie ma znaczenia na takiej wysokości. Chyba, że ktoś ma lornetkę i specjalnie szuka gołych tyłków w oknach łazienek Paradise Tower.
Po szybkim rozpakowaniu się i nacieszeniu pokojami, zasiadłyśmy z dziewczynami na kanapie przed telewizorem i wymieniłyśmy się wrażeniami z pierwszego dnia. Oczywiście najwięcej mówiła Violy, ostro przy tym gestykulując. Judith i ja skupiałyśmy więcej uwagi na widokach za oknem, od czasu do czasu kiwając zgodnie głową na stwierdzenia Violet. I tak spodziewałam się spędzić resztę dnia. Do czasu aż usłyszałam swoje imię.
- Chcesz nam opowiedzieć o twojej dzisiejszej pogawędce z tym seksownym brunetem? - spytała Violy, prowokująco poruszając brwiami.
- Co? - zdziwiłam się. Dopiero po chwili przypomniałam sobie rozmowę z chłopakiem przy recepcji. - Aaa... To. - Wzruszyłam ramionami, by przekonać dziewczyny o swojej obojętności. - Zwykła pogawędka.
- Zwykła pogawędka?! - pisnęła Violet. - Totalnie z tobą flirtował!
W tle usłyszałam gwizd Judy.
- Bo jest idiotą i nie wie, że jestem trochę poza jego limitem.
Jackie patrzyła to na mnie to na Violy, oczekując wyjaśnień, których ja nie mam zamiaru jej dać.
- Dzisiaj przy recepcji do Cai podszedł gitarzysta z The Contemporary Miracles i zaczął z nią flirtować. - Ale to, że ja nie powiem nie znaczy, że moja przyjaciółka zachowa się tak samo. - Wiecie który? Ten przystojny, brunet.
On nie jest brunetem. Jego włosy mają miodowy kolor. Już miałam je oświecić, gdy zdałam sobie sprawę, że tylko pogorszę swoją sytuację, więc siedziałam cicho.
- Wow! Dziewczyno! Pierwszy dzień, a ty już masz adoratora - zaśmiała się Jackie, a ja obrzuciłam ją najbardziej wściekłym spojrzeniem na jakie było mnie stać.
- Tylko rozmawialiśmy. To jeszcze o niczym nie świadczy - stwierdziłam, co w sumie było prawdą. Nie miałam w planach kolejnej rozmowy z tym chłopakiem.
Jacqueline zamruczała melodyjnie, dając mi do zrozumienia, że nie wierzy w moje słowa. Ponownie wzruszyłam ramionami i uciekłam do swojego pokoju.
Zostały trzy dni do pierwszego odcinka The American Music Stars. Do hotelu przybyły już wszystkie zespoły i było ich dokładnie trzydzieści, po trzy z każdego miasta, w których odbyły się castingi. Paradise Tower zagwarantował sale do ćwiczeń, z których korzystały wszystkie zespoły... Oprócz naszego.
- A co jak nas podsłuchają i ukradną naszą piosenkę? - zastanawiała się na głos Judy.
- Oj, przestańcie - warknęłam zła.
Siedziałyśmy przy stole w jadalni, ubrane w piżamy popijając kawę, która swoją drogą była wyśmienita.
- Caitlin ma trochę racji - stwierdziła Jackie.
- Nareszcie! - krzyknęłam wyrzucając ręce w powietrze. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś przyznał mi rację.
- Jest jakieś ryzyko, że będą nas sabotażować, ale nie możemy popadać w paranoję. Musimy ćwiczyć. - Nawet nie podniosła wzroku z ekranu telefonu. Zapewne sms'owała z Brandonem. Ach ci zakochani...
Violy westchnęła cięzko, ale zgodziła się z teorią Jackie i zażądziła, że mamy się iść szykować. Niezadowolona odstawiłam swoją kawę i poszłam do pokoju.
Jako pierwsza przygotowała się Judy, która jedynie założyła T-shirt z Metallicą, czarne rurki i Converse'y w tym samym kolorze. Rzęsy ledwie przejechała tuszem, a swoje kręcone włosy związała w niechlujnego kucyka. Gdyby któraś z reszty moich przyjaciółek zeszła na dół, tak wyglądając - zaczęłabym sie martwić, ale to była Judy. Ona zawsze tak wygląda. Twierdzi, że i tak jest brzydka i ładne ubrania niczego nie zmienią. Moim osobistym zdaniem jest piękna. A w szczególności ma śliczne oczy. Niebieskie w ładnej oprawie.
Ja trochę posiedziałam nad makijażem, bez którego nie ruszałam się z domu, ale z ubraniami też nie miałam problemu.Czarna sukienka i glany. Jackie była już trochę bardziej wystrojona, założyła nawet biżuterię i wyprostowała włosy (które biorąc pod uwagę, że miała blond ombré, wyglądały lepiej, gdy były zakręcone, ale jej włosy - jej sprawa). Mimo wszystko to Violet ubrała się jakby szła na rozdanie nagród. Krótka, niebieska sukienka z gorsetem, beżowe szpilki i mnóstwo biżuteri. Zapewne każda z nas chciała skomentować jej strój, ale wiedziałyśmy, że to nie ma sensu, więc po prostu wyszłyśmy z pokoju.
Okazało się, że z dostępnych dla nas sal tylko jedna ma keyboard, więc nie miałyśmy zbytniego wyboru, gdzie będziemy ćwiczyć. Oczywiście ja wzięłam swoją gitarę, tak samo jak Jackie skrzypce, ale perkusja i keyboard są cięższe do przewiezienia samolotem, więc będziemy musiały skorzystać z tych zapewnionych nam przez organizatorów TAMS. Trochę nam się zeszło zanim znalazłyśmy odpowiednią salę, gdyż jak już wspomniałam - hotel jest całkiem spory. W dodatku jak tam weszłyśmy okazała się być zajęta. Nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać, gdy okazało się, że zespół, którego będziemy musiały stamtąd wygonić to The Contemporary Miracles.
CZYTASZ
Even With Fire
RomanceKeith to najbardziej irytujący człowiek na świecie. Jest niebiańsko przystojny, lubiany, a jego życie zdaje się być wprost idealne. Zupełne przeciwieństwo Caitlin, która uważa się za konkurencję dla samego szatana. Serce jednak nigdy nie pyta się o...
