Rozdział 18

9.3K 705 76
                                        

Rano obudziłam się z bólem głowy, katarem i bólem gardła. Ogólnie źle się czułam. Zawołałam mamę która od razu przybiegła.

-Co się stało?

-Żle się czuję. Głowa mnie boli i chyba mam gorączkę. 

-Czekaj, pójdę po termometr.

-Dobrze.- powiedziałam zmęczonym głosem i moja mama wyszła z pokoju. W czasie jej nie obecności słyszałam jakieś jej komentarze takie jak "Gdzie jest ten głupi termometr?" Po chwili wróciła i zmierzyła mi tą nieszczęsną temperaturę.

-Uuuu 37.5. Stan pod gorączkowy czyli musisz iść do lekarza.

-No to mam iść?

-Tak,tak tylko pójdziesz sama. Ja muszę iść do pracy. Zostawie ci pieniądze na lekarstwa. Papa.

-Papa.- pośpiesznie wyszła z pokoju i po paru minutach usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Nie chciałam no ,ale jednak musiałam wstać co nie było takie łatwe. Dopiero po 10 minutach zbierania się do kupy wstałam. Wyglądałam jak śmierć ,ale to tylko szczegół. Zeszłam na dół. Mój tata też już się szykował do wyjścia.

-Hej. 

-Do mnie się nie mówi "hej" tylko dzieńdobry.- poprawił krawat, założył kurtkę, wziął swoje rzeczy i wyszedł. I w ten sposób poznaliźcie mojego tatę. Wiem, że jest milusi, a tak serio to go nienawidzę. Traktuje mnie jak swojego prywatnego niewolnika. Jeszcze przed tym jak chodziłam z tym Debilem Danielem wszystko było dobrze ,ale w ciągu tego pół roku mój tata stracił pracę. Zaczął pić i jak przychodził do domu to wiecie co było... kłótnie...bicie mamy...ech nie chcę do tego wracać. Niby już wrócił do tej pracy no, ale to i tak nic nie pomogło... Z resztą mnie to nie obchodzi... Zjadłam śniadanie i wolnym krokiem poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam... Jacka?!

-Hej...Co tu robisz?

-To ja powinienem się ciebie o to spytać. Dlaczego nie w szkole?

-Bo się źle czuje.

-No to na co czekasz? Do lekarza idź.

-No wiesz co, mam 5 lat i nie umiem o siebie zadbać.

-Oj wiem, wiem tylko się z tobą droczę.- podszedł do mnie i podniósł swoją maskę tak, że było widać jego usta. Dał mi buziaka w policzek.- Nawet nie wiesz jak to lubie...- powiedział i wyskoczył przez okno... No dobrze...Nie wiem co to było, ale nie będę się tym przejmować... Ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Wzięłam pieniądze na lekarstwa i wyszłam...

Po 30 minutach wracałam do domu z siatką leków. Jestem przeziębiona i na złość jeszcze zaczęło padać. Zaczęłam biec, ale ktoś złapał mnie za rękę. 

-A ty dlaczego nie w szkole?- był to Jeff

-Już druga osoba zadaje mi dzisiaj to pytanie.

-A kto niby mnie wyprzedził?

-Jack...

-Kurwa.- powiedział cicho

-Co mówiłeś?

-Nic,nic. Po co w ogóle był u ciebie?

-Nie wiem, tak po prostu przyszedł, a co?

-Tak się pytam. Odprowadzić cię?

-Ychy...- delikatnie wziął moją rękę i splótł nasze palce. Dlaczego on zawsze ma zimne ręce?! Kiedy doszliśmy do mojego domu otworzyłam drzwi i oboje weszliśmy do niego. Byliśmy strasznie mokszy, więc poszłam na górę do łazienki po ręczniki. Jeff został na dole i czekał na mnie i na ręcznik dla niego. Po chwili zeszłam i zobaczyłam go bez koszulki... Stałam w miejscu czerwona na twarzy jak piwonia. Zaczął do mnie podchodzić. Złapał mnie w tali i pocałował.

-Przyzwyczaj się do takiego widoku bo kiedyś go będziesz widzieć codziennie.- powiedział szeptem chłopak...

-----------------------------------------------------------------------------

No to ten... Mam nadzieje, że się podobało, a ja zabieram się za rysowanie Jeff'a :D Chciecie zdjęcie jak skończe? 

Ciii...Idź spać...Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz