Rozdział 5

13.5K 771 111
                                        

Kiedy póścił moje ręce powiedział

-To ja już pójde. Nie chce aby twoi rodzice się mnie przestraszyli. Przyjde jutro.

-Okej.- powiedziałam i wyszedł przez okno. Położyłam się spać. 

Obudziłam się. Tym razem to nie był ten sen. Śniło mi się ,że jakaś dziewczyna przychodzi i to ona mnie zabija.  Wygląda jak damska wersja Jeff'a.  Tak wogule za tydzień zaczynają się wakacje. Ubrałam się, umalowałam i poszłam na dół.

-Cześć.-  powiedziałam do mamy.

- Hej. Dobrze się spało?

-Nie zbyt. Miałam koszmar.

-Znowu? To przez ro twoje oglądanie i czytanie tych strasznych historii.

-Brzmisz zupełnie jak Rozalia.

-Nie dziwie się jej. Ma racje.

-Dobrze, dobrze.- zjadłam śniadanie, wzięłam rzeczy i wyszłam. Przechodziłam przez park kiedy nagle usłyszałam szelest. Szłam dalej. Nagle ktoś założył swoje ręce na moje oczy.

-Kto tam?

-Jeff, wiem ,że to ty.- dotknęłam jego rąk i zdjęłam je z moich oczu. Obróciłam się w jego strone.- śpiesze się do szkoły ,a pozatym jest dzień. Co zrobisz jeśli ktoś cię zobaczy ?

-Chyba zapominasz kim jestem.- poklepał się po kieszeni. Zrozumiałam odrazu o co chodzi.

-Jeff, nie będziesz zabijać niewinnych ludzi!- popatrzałam na niego z rozdrażnieniem.

-Ech... No dobrze. Tylko później nie miej do mnie pretensji.

-Ale o co ?

-Że jakiś debil mnie wyda policji i będe siedział do końca życia w psychiatryku ,a przez to nie bede mógł widywać się z tobą.

-No to chyba teraz ty zapominasz kim jesteś. Jesteś najlepszym zabójcą na świecie. Przed niczym się nie cofniesz.

-Chyba cały czas zapominasz ,że cały czas żyjesz.

-Przestańmy już. Musze iść papa.

-Narazie. Przyjde dzisiaj do ciebie.

-Dobrze, dobrze ide.- spojrzałam ostatni raz w jego strone. Pomachał mi i pobiegł.

Zdąrzyłam na styk z dzwonkiem. Usiadłam obok Rozalii. Dostałam od niej liścik.

-A co ty tak późno?

-Coś mnie po drodze zatrzymało.

-Tylko mi nie mów ,że Jeff lub jakiś inny dziwak.

-Haha nie :D- oj zdziwiłabyś się

-Mam nadzieje.- lekcje minęły mi szybko. Byłam na dziedzińcu kiedy wpadłam na niego. To w nim podkochiwałam się przez całe gimnazjum. Daniel- brązowe włosy i oczy tego samego koloru. 190cm wzrostu. Idealne brwi i ton głosu.

-Oooo, Harley! Dawno cię nie widziałem.

-Chodzimy do tego samego liceum więc się widzimy na korytarzu praktycznie codziennie.

-Uznajmy ,że to nie prawda.- powiedział mi na ucho ,a ja się zaśmiałam.- A tak wogule co u ciebie? Musimy się kiedyś umówić, pogadać.

-Tak, powspominać stare czasy.- pogadaliśmy jeszcze 20 minut i chłopak powiedział ,że mnie odprowadzi. Kiedy przechodziliśmy przez park i to jeszcze w tym miejscu w którym rano spotkałan Jeff'a ujrzałam czarną czupryne za drzewem. Był to Jeff. Kątem oka zobaczyłam jeszcze jak oddalał się z opuszczonom głową w  przeciwnym kierunku...

--------------------------------------------------

Hej mam nadzieje ze sie podobalo i do nastepnego rozdzialu papa :)

P.S. caly czas creepypasta o ninie jest aktualna wiec piszcie całą lub streszczenie ;) za pomoc bardzo dziekuje

P.S. 2 Fajne zdjecie ? ;)

Ciii...Idź spać...Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz