Rozdział 29

6.5K 488 88
                                        

Harley's POV
-Wiesz co... Ja chyba już pójdę, moja księżniczka przecież musi się wyspać.- chłopak pocałował mnie i wyszedł oknem. Nie mogę sobie wyobrazić jak on z tego piętra schodzi na dół...

Mięsiąc później.

Siedziałam ubrana na szpitalnym łóżku i czekałam aż mój ojciec po mnie przyjedzie. Tak... W końcu mogę wyjść z tego cholernego szpitala, ale nie mogę zdzierżyć faktu, że to on mnie odbiera. Znowu będzie udawał to swoje "zatroskanie". Po dziesięciu minutach do sali wszedł lekarz, a za nim mój ojciec.
-I jak się czujesz? Z nogą wszystko dobrze? Już cię nie boli?- spytał mnie lekarz.
-Tak, tak. Już jest w porządku.- sztucznie się uśmiechnęłam i wstałam z łóżka.
-Wraz z moją żoną serdecznie Panu dziękujemy za opiekę nad naszą kochaną córką.- a nie mówiłam?
-Nie ma za co dziękować. To moja praca.
-No, ale bynajmniej ja mam zwyczaj dziękowania za wszystkie dobre rzeczy zrobione mojej rodzinie.- haha! Coś ci się chyba ostatnio żarcik wyostrzył tatku.
-Widzę, że nasza była pacjentka się już niecierpliwy. Chce chyba wrócić do domu, czyż nie?
-Leżałam tutaj ponad miesiąc i mam ochotę położyć się w moim łóżku.
-No to nie będę was już zatrzymywał. Do widzenia.
-Do widzenia.- powiedziałam i wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z sali. Szłam korytarzem do wyjścia. Po chwili stanęłam przed wielkimi drzwiami nad którymi widniał napis "wyjście". O tak. W końcu poczuję zapach świeżego powietrza. Lekko nacisnęłam klamkę i popchnęłam drzwi. W jednej sekundzie zostałam oślepiona przez słońce. Ciepłe promienie ogrzewały moją twarz. Cieszyłabym się tym wszystkim dłużej gdyby nie szorstki komentarz ojca.
-Wsiadaj do tego samochodu. Nie mogę się spóźnić do pracy.
-Już idę.- powiedziałam równie ozięble jak on. Usiadłam na tylnym siedzeniu i samochód ruszył. Patrzałam przez okno. Przejeżdżaliśmy obok wielu budynków i mijaliśmy ludzi. Widziałam całującą się parę. Ci to mają szczęście. Nie muszą się kryć ze swoimi uczuciami. Okazują sobie miłość publicznie, nie boją się tego co będą myśleć o nich inni...
Po piętnastu minutach dojechaliśmy pod dom. Nie powiedziałam nic tylko wyszłam z samochodu. Mój ojciec tym bardziej nic nie dodał tylko odjechał. Zauważyłam otwarte okno w moim pokoju. Czy by ktoś już na mnie czekał?

Jeff's POV
-Wiesz co... Nam obojgu byłoby łatwiej gdybyś po prostu się poddał.- powiedziałem do Jack'a który nie był wzruszony moją uwagą. No i tak... Jesteśmy w pokoju Harley. Dłuższa historia.
-Nie. Zakład to zakład i trzeba trzymać się reguł.
-Tylko nie przychodź do mnie z płaczem, że przegrałeś coś tak łatwego.
-O to się nie martw. Ja nie przegrywam takich rzeczy.
-To czyli uważacie, że jestem tylko łatwą rzeczą o którą powinno się robić zakłady?- w drzwiach stała zapłakana Harley.
-Nie. Źle to zrozumiałaś.
-Nie tłumaczcie się. Wyjdźcie stąd. Rozwiązuje ten zakład, nikt nie wygrał.
-Ale Harley.- Jack chciał do niej podejść i ją przytulić, ale go odepchnęła.
-Bez żadnych "ale" Jack. Myślałam, że jesteś inny. Myślałam, że będę mogła na tobie polegać, ale myliłam się... A ty Jeff? Tak szczerze to nie chce tego komentować... Idźcie stąd. Muszę to wszystko przemyśleć.- od razu oboje wyszliśmy z jej pokoju. Zjebałem to...
-Wiesz co Jeff... Teraz jak już to wszystko się skończyło może znowu zostaniemy przyjaciółmi?
-Ech... Zgodzę się tylko pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Że już nigdy żadna dziewczyna nas nie porużni, zgoda?
-Zgoda.- uścisnęliśmy sobie nawzajem dłonie i kiedy wyszliśmy z jej domu każdy poszedł w swoją stronę...

Dwa tygodnie później.

Spała. Tak słodko spała. Wachałem się czy to zrobić, ale jednak muszę. Położyłem na jej biurku list. Pocałowałem ją w czoło na co ona się uśmiechnęła.
-Ach... To już ostatni raz. Mam nadzieję, że ułożysz sobie życie z kimś kto cię pokocha tak samo jak ja. Papa...

Harley's POV

Nie! Nie! Nie! To nie może być prawda!
-"Cześć Harley. Kiedy to czytasz zapewne morduję już kolejne niewinne osoby. Przyznam iż to doskonały sposób na nudę... No, ale wracając do tematu... Postanowiłem, że cię zostawię w spokoju. Ja i Ty to są dwa odmienne światy. Ty jesteś normalną dziewczyną która szuka chodź odrobiny miłości u jakiegoś chłopaka który ma wszystko dobrze poukładane w głowie. Natomiast ja jestem chłopakiem który pragnie krwi niewinnych ludzi. Umysłu zabójcy nigdy nie zmienisz. Uwierz mi... To będzie dla Ciebie najlepsze. Tylko proszę. Znajdź sobie normalnego chłopaka, a nie takiego pokroju Daniela. Życzę ci powodzenia. Kocham cię. Jeff."- Kochasz mnie? To dlaczego mnie do jasnej cholery zostawiłeś?! Chciałam ci dzisiaj to powiedzieć. Chciałam ci wyznać miłość...

---------------------------------------------
Rodacy!
Już drugi raz w tym miesiącu muszę fatygować swoją dupę, aby wam przekazać, że Panna Zuzanna żyje i ma się dobrze. Złapała wakacyjnego lenia. Sami rozumiecie. Prosiła jeszcze abym przekazał iż w komentarzach macie pisać swoje opinie itd. Na zakończenie powiem "Bang Bang Bang". Są to słowa pewnych muzyków pod pseudonimami G-Dragon oraz T.O.P.
V.I.P. czyli fani Big Bang, łączmy się!
Ave!

Ciii...Idź spać...Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz