Rozdział 15

10.2K 721 60
                                        

Miesiąc później...

Minął miesiąc od tego nieprzyjemnego wydarzenia. Przez pierwszy tydzień płakałam bo jednak go kochałam ,ale Jeff zawsze przy mnie był. W ciężkich dla mnie chwilach był tuż obok . W drugim tygodniu cały czas się nie odzywałam i chodziłam ze spuszczoną głową. W trzecim tygodniu zaczęłam się odzywać, uśmiechać i normalnie funkcjonować. W czwartym już było wszystko dobrze. Nawet już nie było mi żal tego debila. Jeff nauczył mnie trochę władać nożem. Wiecie... Dla samoobrony. Zaprzyjaźniłam się też z Jack'iem. Na początku nie przepadaliśmy za sobą ,ale można uznać to za skończony rozdział. Pozatym Jeff zawsze mi poprawiał humor jak było mi źle. Zabierał mnie w różne miejsca np. raz byliśmy w opuszczonej fabryce noży. Chłopak cieszył się jak głupi kiedy wziął ze sobą pare metalowych przedmiotów. Pare razy się mnie pytał czy bym nie została jego dziewczyną ,ale jeszcze nie teraz...Che od tego odpocząć. Było jeszcze pare akcji z Papą... tak ja też go tak nazywam... Napadanie na Jeff'a i macanie go... Ech... W ogóle znowu wróciły moje koszmary ,ale tym razem nie z Jeff'em... Nie ważne. Kogo to obchodzi... Szłam do szkoły słuchając muzyki. Zaczął padać śnieg. Jest styczeń więc wiadomo. Szłam w kierunku szkoły kiedy nagle ktoś złapał za rękę. To była Rozalia... Właśnie zapomniałam ,że przez ten miesiąc prawie z nią nie rozmawiałam.

-Jak dobrze ,że cię widzę... Muszę z tobą porozmawiać.- powiedziała- Dlaczego już się do mnie nie odzywasz ? Obraziłaś się na mnie czy co?

-Nie...Wręcz przciwnie...Tęskniłam za tobą i naszą przyjaźnią.- przytuliłam ją

-To dobrze bo już myślałam ,że z naszą przyjaźnią koniec.

-Od kiedy do głowy przychodzą ci takie głupie pomysły?

-Haha. Nie wiem.- uśmiechnęła się i poszłyśmy do szkoły...

Na lekcjach nie działo się nic nadzwyczajnego. Tylko gadanie i gadanie... Umówiłam się z Rozalią na zakupy. Miała przyjść o 17:00 pod mój dom. Wracałam ze szkoły kiedy nagle zobaczyłam Jeff'a który szedł w moją stronę.

-Cześć.

-Hej. Mogę dzisiaj wpaść do ciebie i cię gdzieś zabrać?

-Umówiłam się z Rozą na zakupy. 

-Haha. To czekam na jakąś nową sukienkę.- zaśmiał się.

-Może znajde jakąś ładną.- uśmiechnęłam się

-No to ja lecę, widzimy się później.

-Papa. Tylko żeby Papa cię nie dorwał.- zaczęłam się śmiać.

-Ha ha. Bardzo śmieszne.- poszedł...

Kiedy Rozalia przyszła udałyśmy się do galeri. Pochodziłyśmy po sklepach kiedy zobaczyłam białą bluzę z kapturem. Pomyślałam ,że ją przymierze. Wzięłam z wieszaka mój rozmiar i weszłam do przymieżalni. Kiedy wyszłam Roza uśmiechnęła się. 

-Bardzo ładnie na tobie leży.- też mi się podobała. Była dopasowana i miała rękawy za łokcie. Kaptur był łuźny. Zdjelam ja i poszlam do kasy. Zaplacilam i poszlysmy do innych sklepow...

--------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam ,ze taki krotki ,ale od momentu w ktorym Harley i Roza poszly sie spotkac i pojsc na zakupy klawiatura nie chciala mi pisac liter takich jak "c" z kreska itd xDD inaczej tego nie napisze xD Piszcie czy fajny ;)

Ciii...Idź spać...Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz