-Harreh, kurwa, pośpiesz się! Za dziesięć minut masz psychiatrę! - krzyknął Louis z parteru tupiąc niecierpliwie nogą. Brunet już po chwili zleciał na dół niczym strzała mijając chłopaka i dając mu przelotnego całusa - A ty gdzie? Podwiozę cię przecież - przewrócił oczami po chwili otrzymując dłuższy pocałunek.
-Boże, kocham cię - ucieszył się kędzierzawy odklejając się od szatyna. Zaraz potem oboje pakowali się do samochodu z lekkimi uśmiechami na twarzach.
Harry po kilku miesiącach wsparcia chłopaka odzyskał nadzieję na lepsze jutro. Po próbie samobójczej zbliżył się jeszcze bardziej do chłopaków z One Direction samemu coraz częściej uczestnicząc w próbach. Teraz doskonale wiedział, że potrzebny był mu ratunek. Jeśli ty sobie nie radzisz w mniejszym, bądź większym stopniu możesz napisać do mnie albo zadzownić pod numer 116 111, jest to telefon zaufania dla młodzieży. Nie bój się prosić o pomoc. Zasługujesz na nią jak każdy z nas. Harry nie był przeklęty, ty też nie jesteś. Pamiętaj o ludziach którzy cię otaczają i zależy im na tobie. Masz prawo do lepszego jutra, walcz o nie za wszelką cenę.
* * *
Dziękuję wam wszystkim za przeczytanie tego. Chcę powiedzieć, że wszystkie wydarzenia opisane w tym ff są z pierwszej ręki. Mam nadzieję, że podobało wam się. Życzę miłego dnia!
CZYTASZ
cyrograf | larry stylinson
FanfictionCzasem w życiu następuje taki moment, gdy stoimy pod ścianą. Nie możemy się ruszyć. U Harry'ego nie jest to moment, a całe, dotychczasowe, szesnastoletnie życie. Czeka na coś co zmieni jego opłakaną rutynę. Gdy już traci nadzieję, pojawia się sar...
