|Rozdział dodatkowy|
Po całej tej kłótni nie miałam gdzie wracać ani do kogo jedyną opcją był Vito, którego nawet na nowo nie zdążyłam poznać.Czułam się okropnie naprawdę przez chwilę przeszło mi przez myśl, że poprostu się puszczam, był to człowiek dla mnie ważny, a zdanie ważnych osób było dla mnie zawsze powodem do myślenia. Ostatnio dałam mu kolejną szansę nie wykorzystał jej jak dla mnie to był definitywnie koniec tego całego cyrku. Wtedy wzięłam telefon i zobaczyłam kilkanaście nie odebranych telefonów od Gaviego i Pedro, wiem że ten drugi zasługiwał na wyjaśnienia więc napisałam do niego.
-Cześć, dziś nie będę spać w domu, dzięki za troskę nie martw się.
Odpisał dosłownie natychmiastowo.
-On nie chciał tego powiedzieć wracaj, proszę dla mnie, albo powiedz gdzie będziesz.
-Jak dobrze pójdzie będę u kolegi, dzięki.
Wybrałam numer Vito, ale przed tym zauważyłam cholernego mercedesa, który oświetlał mnie swoimi światłami. Za kierownicą nie siedział Pedro tylko cholerny Gavi.Wysiadł z samochodu i podszedł do mnie, ale ja się nie zatrzymałam szłam dalej.
-Cholera Victoria zatrzymaj się-powiedział.Nie zamierzałam tego robić był już przeszłością. Po chwili szarpnął mnie za ramie, zabolało mnie to aż do takiego stopnia, że praktycznie upadłam z pulsującego bólu.
Odejdź, proszę- powiedziałam prawię płacząc, czy się go bałam? Myślę, że tak, albo po prostu dażyłam go coraz mniejszym zaufaniem, zrażał mnie do swojej osoby.
-Musimy jechać do domu-powiedział podając mi rękę.
Nie odpowiedziałam, siedziałam nadal na zimnym bruku trzymając się za ramię, chyba tego na początku nie zauważył.
-Przepraszam-Wydusił z siebie siadł obok mnie i wtedy znieruchomiałam, on płakał. Jeden z najlepszych piłkarz, właśnie siedział obok mnie i płakał jak dziecko na tę myśl też zaczęłam płakać, nie ja zaczęłam dusić się łzami, przytuliłam go na co on odwzajemnił mój uścisk, jego łzy spływały również po moich policzkach, które były otarte o jego.
To był moment, w którym ujrzałam innego Gaviego tego, który miał lepsze serce.Zaczął całować moje ramię, które nadal mnie bardzo bolało, ale jego bliskość była inna.
Jego bliskość leczyła mnie w każdym możliwie tego słowa znaczeniu. Chociaż tak bardzo mnie ranił, że czasem nie mogłam oddychać, moja cząstka serca pokochała go, ale nie do końca dokładnie w tym znaczeniu, chociaż mój mózg mówił mi, żeby odpuścić, serce chciało walczyć.
CZYTASZ
Release me |Pablo Gavi|
Teen FictionNiesamowite przeżycia bohaterki, która zapomniała już jak wygląda życie w Barcelonie, dąży do tego aby doświadczyć nowych uczuć i emocji. Pragnie zacząć od nowa i ułożyć swoje życie i zdobywać nowe doświadczenia. Jeszcze nie wie, że chłopak, którego...
