Szłam przed siebie nie wiedziałam gdzie jestem,gdzie idę nie czułam nic tylko smutek ale wkońcu powiedziałam to co czułam było mi lepiej.Było już ciemno jedyne światła jakie widziałam w oddali to te, które oświetlały Barcelonę, ale również księżyc. Po drodze jeździły jedynie nie liczne samochody, ale jeden z nich się zatrzymał po czym otworzyło się okno.
-podwieźć cię gdzieś? Wsiadaj -powiedział jakiś typ nawet dobrze nie mogłam dostrzec jego twarzy bo było za ciemno.
Dam radę mieszkam obok-skłamałam w panice czułam się jak w jakimś filmie.
-Jest zimno i ciemno, nalegam a mi to nie zrobi większej różnicy-powiedział z lekko bardziej uniesionym głosem.Nie odpowiedziałam są bardzo się bałam.
Ja za to czekałam na jakiś cud w tym momencie pierwszy raz świadomie zaczęło mi brakować gaviego.
Mężczyzna wysiadł z samochodu kierując się w moją stronę. Tymaczasem usłyszałam warkot silnika był to czarny Mercedes a za kierownicą nie kto inny jak Pedro.Zatrzymał się na poboczu po czym wysiadł i szedł w moją stronę szybkimi krokami.
-Cześć już jestem kochanie-zaczął mówić patrząc na mnie a raz na mężczyznę.Wtedy zrozumiałam, że robi to specjalnie.
Hej, widzisz pan tutaj zaproponował mi, że mnie podrzuci a akurat przyjechałeś-zaśmiałam się cicho z udawanym uśmiechem.
-To ja zmykam dobrego wieczoru-powiedział nerwowo facet po czym odpalił silnik i ruszył.
Podbiegłam do Pedro przytulając go najmocniej jak potrafiłam, właśnie uratował mi prawdopodobnie życie, on odwzajemnił uścisk.Zaprowadził mnie do samochodu gdy wsiadałam zauważyłam z przodu sylwetkę Gaviego, który najwyraźniej wszystko widział i słyszał.Pedro odpalił samochód i ruszyliśmy.
Jak mnie znalazłeś?-powiedziałam podejrzliwie.
-Właściwie to on- wskazał palcem na gaviego, który syknął w zamian na co Pedro się zaśmiał.Nie miałam chęci aby mu dziękować to, przecież on zawinił co nie znaczy, że na nie byłam mu wdzięczna.
~~~
Gdy byliśmy w domu postanowiłam odpocząć oglądając telewizję w salonie jako, iż dawno tego nie robiłam.Siadłam wygodnie na kanapie, wzięłam pilota oraz wybrałam ikonę Netflixa.Niestety mój spokój zakłócił mi nie kto inny niż Pedro który dosłownie wskoczył na kanapę przez co nawet ja lekko podskoczyłam.
-Kochana twój czas się skończył będę oglądać z Gavim mecz-zasmiał się.
Chyba śnisz, byłam tu pierwsza, spadaj-warknełam ostrzegawczo na co on jedynie zrobił minę jakby się przestraszył.
Przeturłał się do mnie po czym zaczął mi wbijać palce w brzuch, nienawidzę tego zaczęłam się szarpać przez co pociągnęłam jego koszulkę w stronę mojej twarzy przez co upadł swoją brodą na moją szyję przez co razem zaczęliśmy się śmiać.Przewrocił mnie i teraz to ja leżałam na jego twardym torsie nie przeszkadzało mi to. Wszystko widział gavi, który najwyraźniej schodził po schodach na mecz, ale nie spodziewał się, że będę tam i ja, ale i tak usiadł na kanapie nie zwracając na naszą dwójkę uwagi.
~~~
Wstałam prawię, że popołudniu, ponieważ mecz był długi doszli aż do karnych.Starałam się wyłączyć budzik, który stał obok mnie na półce, nie chciałam otwierać oczu, ale poczułam coś czego nie było wczoraj na moim stoliku więc z ciekawości otworzyłam oczy ujrzałam na nim duży bukiet białych róż moich ulubionych, obok był zamieszczony liścik z treścią.
Cześć, wiem, że zawaliłem sprawę, ale daj mi się wytłumaczyć śliczna, przyjedź pod ten adres *****~Gavi
Uśmiechnęłam się, szczerze mówiąc nie powinnam tam iść, ale nie mam serca, aby zostawić tak tego małego bezradnego chłopca na tą myśl za smiałam się w duchu czując ukojenie.
CZYTASZ
Release me |Pablo Gavi|
Teen FictionNiesamowite przeżycia bohaterki, która zapomniała już jak wygląda życie w Barcelonie, dąży do tego aby doświadczyć nowych uczuć i emocji. Pragnie zacząć od nowa i ułożyć swoje życie i zdobywać nowe doświadczenia. Jeszcze nie wie, że chłopak, którego...
