Rozdział 31

348 25 2
                                        

Po trzech godzinach wspólnego leżenia, oboje postanowiliśmy wstać i pójść się rozerwać, a impreza była dobrą alternatywą. Musiałam rozładować emocje, nie mogłam robić tego zabijając, więc może poprzez taniec się uda.

Enzo wybrał dla mnie czerwoną sukienkę, która sięgała do połowy uda, idealnie dopasowała się do ciała, była na cienkich ramiączkach, ze sporym dekoltem i odkrytymi plecami. Do tego mocny makijaż oka, czarne szpilki, a włosy spięłam w kok.

- Wyglądam jak dziwka - stwierdziłam, gdy przyglądałam się w lustrze.

- Wyglądasz seksownie - oznajmił Enzo i podszedł do mnie. Stanął za mną i rozpuścił moje włosy - Tak jest lepiej - posłał mi delikatny uśmiech, a jego kciuk delikatnie przejechał po mojej szyi. Poczułam przyjemne cierki na całym ciele.

- Niech Ci będzie, tym razem pozwolę, by było po Twojemu.

Enzo ubrał ciemne jeansy, białą koszulkę i do tego białe trampki. Wyglądał bardzo chłopięco, co bardzo mi się podobało. W końcu ubrał coś w innym kolorze, niż czerń.

- Idziemy? - spytał i wystawił rękę.

- Jasne - chwyciłam za jego zimną dłoń i podążyliśmy do auta.

Podróż minęła szybko. Zaparkowaliśmy niedaleko klubu. Już z daleka było widać, że dziś przyszło sporo osób. Enzo wyszedł z auta, a następnie otworzył moje drzwi od strony pasażera i pomógł mi wysiąść. Szliśmy wolnym krokiem, rozmawiając o głupotach.

- Pilnuj mnie, nie pozwól bym skrzywdziła kogoś niewinnego - powiedziałam do Enzo tuż przed wejściem do klubu.

- Dobrze, będę miał na Ciebie oko. Do toalety też mam chodzić z Tobą? - zaczął się śmiać, na co ja walnęłam go w ramię.

- Tam sobie poradzę sama - stwierdziłam, gdy wchodziliśmy do środka.

Ludzi było bardzo dużo, klub był przepełniony po brzegi. Musieliśmy się przeciskać między ludźmi. Zapach jak zawsze ten sam, wymieszany alkohol, perfumy, pot, ale ja będąc teraz wampirem czułam też krew. Ten zapach mnie oszałamiał.

- Wszystko w porządku? - spytał zatroskany Enzo.

- Tak, tylko teraz jako wampir czuje o wiele więcej, niż jak byłam człowiekiem. Ciężko w takim miejscu się opanować, by kogoś nie skosztować.

- To miejsce jest najlepsze do nauki. Staraj się skupić na czymś innym, niż tętnice tych ludzi, a jeśli już chcesz czegoś kosztować, to może spróbujesz mnie? - widziałam błysk w jego oku, nie wiem czemu, ale na widok jego spojrzenia ugięły mi się lekko kolana.

- Postaram sie, a teraz chodź potańczyć - pociągnęłam go za rękę w stronę parkietu, nie chciałam już rozmyślać o jego wcześniejszych słowach i myśleć o tych iskierkach w jego spojrzeniu.

Enzo coś tam protestował, ale ja go nie słuchałam. Chciałam z nim potańczyć, odstresować się.
Wbiliśmy na parkiet i już po chwili wspólnie tańczyliśmy. Oboje obijaliśmy się o siebie, tak jak i o innych, którzy byli na parkiecie. Było dość tłoczno i nie dało się inaczej tańczyć. Po chwili puścili wolną piosenkę, chciałam już zejść z parkietu, bo nie miałam ochoty tego tańczyć, ale Enzo mnie powstrzymał.

- A Ty gdzie się wybierasz? Mieliśmy tańczyć razem, sama tak powiedziałaś.

- Enzo, proszę Cię, nie lubię takich piosenek tańczyć.

- Ze mną polubisz - jego uśmiech był tak szczery i proszący o zgodę, że nie mogłam mu odmówić.

Przyciągnął mnie do siebie i rękami objął mnie w tali. Ja swoje oplotłam wokół jego szyi. Stykaliśmy się ciałami, co było dość miłe. Enzo przejął inicjatywę i zaczął poruszać nas w wolnym rytmie muzyki. Spuścił lekko głowę, tak że teraz stykała się z moją, na ramieniu czułam jego ciepły oddech. Zaczęłam bawić się jego włosami na głowie, były gęste i miękkie, co powodowało, że jeszcze bardziej chciałam ich dotykać. Po chwili poczułam, jak Enzo delikatnie jeździ swoją zimną dłonią po moich nagich plecach. Nie przerywałam mu, bo jego dotyk mi się podobał. Był delikatny, muskał moje ciało opuszkami palców, drażałam pod wpływem tej niewinnej pieszczoty. Po chwili Enzo spojrzał na mnie, a ja znów widziałam ten błysk w jego zielonych oczach. Zbliżał się do mojej twarzy coraz bardziej.

- Eee, wiesz muszę iść do łazienki - szybko się oderwałam od niego i uciekłam w tłum ludzi.

Zdążyłam zobaczyć tylko zdziwienie na twarzy Enzo, gdy odchodziłam. Uciekłam, bo wydaje mi się, że nie jestem jeszcze na to gotowa. Wciąż myślałam o Maliku, wciąż go kochałam mimo, że nie ma go już wśród żywych. Enzo jest miły i przystojny, ale to nie pora, by się z kimś wiązać. Czeka mnie jeszcze zemsta na potworach spod ziemi.

Weszłam do łazienki, załatwiłam swoją potrzebę fizjologiczną, poprawiłam makijaż i wyszłam z toalety. Miałam iść w stronę, pozostawionego wcześniej Enzo, ale usłyszałam krzyki kobiety, wołała o pomoc. Podążałam za piskiem, który doprowadził mnie na zewnątrz klubu. Od razu zauważyłam, że mężczyzna bije młodą nastolatke, że wyzywa ją od najgorszych. Nie mogłam na to patrzeć.

Szybko znalazłam się przy nich. Odciagnęłam faceta od młodej dziewczyny i rzuciłam nim o ziemię.

- Uciekaj - powiedziałam spokojnie do nastolatki.

- A Ty? On Cię zabije! - lamentowała.

- O mnie się nie martw, uciekaj. Obiecuję, że ten plant już nigdy Cię nie tknie.

Gdy zobaczyłam, że dziewczyna znika w drzwiach klubu, dopadłam się do mężczyzny.

- Ładnie to tak traktować kobiety? Mamusia nie nauczyła Cię, że damy trzeba szanować?

- To była zwykła kurwa!! - krzyknął w moją stronę.

Jego słowa wprawiły mnie w złość. Następny, który chciał wykorzystać młodą kobietę. Niewiele myśląc wystawiłam kły i wbiłam się w jego szyję, mężczyzna krzyczał, ale miałam to gdzieś. Sączyłam jego krew, jak ulubiony sok. Byłam w transie i nie zamierzałam przestać. Chciałam, by zapłacił za to, co zrobił. Piłam, póki nie poczułam, że wyssałam wszystko. Po wszystkim odrzuciłam jego martwe ciało pod śmietnik, wytarłam usta chusteczkę i miałam zamiar wrócić do klubu.

- Powiedz, że tego nie zrobiłaś? - usłyszałam głos Enzo.

- Ale on chciał zrobić krzywdę młodej dziewczynie. Przyszłam jej z pomocą.

- To nie jest żadne tłumaczenie. Nie musiałaś go od razu zabijać.

- Uważam, że sobie zasłużył. Jeśli tego nie rozumiesz to trudno - chciałam odejść, ale Enzo przyciągnął mnie do siebie.

- Lara, jeśli będziesz dalej tak robić, to nie nauczysz się tego kontrolować.

- Nauczę się, a Ty mi w tym pomożesz. Sam nauczyłeś się tego późno, wcześniej zabijałeś z zimną krwią kogo popadnie, a ja zabijam tylko tych złych.

- Jeśli chcesz się tego nauczyć musisz się mnie słuchać, tak jak ja to robiłem, gdy byłaś moim więźniem.

- Dobra, dobra. Postaram się - przyciągnął mnie jeszcze bliżej.

- Proszę Cię - powiedział i mocno mnie do siebie przytulił. Bardzo mnie tym zaskoczył. Trzymał mnie chwilę w tym uścisku - Myślę, że Malik nie chciałby widzieć Ciebie takiej. Jeśli nie chcesz zrobić tego dla mnie to zrób to dla niego.

Jego słowa dały mi do myślenia, jestem pewna, że Malik nie chciałby widzieć mnie takiej jaka jestem teraz. Myślałam o tym przez całą drogę powrotną do domu, a potem też, leżąc już w łóżku. Postanowiłam, że się zmienię. Nie chcę, by moi przyjaciele oglądali mnie z góry i widzieli mnie od tej złej strony. Z tymi myślami zasnęłam.

Ja czarownicaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz