Rozdział 36

2.7K 44 0
                                        


Siedząc przy biurku w piątkowe popołudnie, myślałam już tylko o dzisiejszym spotkaniu z przyjaciółmi. Tęskniłam za rozmową z nimi, za śmiechem i beztroską, które zawsze towarzyszyły naszym spotkaniom. Spojrzałam na zegarek – minuty dłużyły się niemiłosiernie. Z ulgą stwierdziłam, że do końca dnia zostało tylko kilka chwil. Schowałam dokumenty do szuflady, wyłączyłam komputer i sięgnęłam po swoją torebkę. Wyciągnęłam z niej małą kosmetyczkę i lusterko, aby poprawić makijaż. Delikatnie przypudrowałam twarz, a następnie podkreśliłam usta szminką w intensywnie czerwonym kolorze. Oceniając swoje odbicie w lusterku, uśmiechnęłam się z zadowoleniem.

Wstałam, zarzuciłam na siebie płaszcz i skierowałam się w stronę windy.

" Pa, Charlotte!" – zawołałam, machając do koleżanki za biurkiem.

"Do zobaczenia! Miłego wieczoru!" – odpowiedziała z uśmiechem.

Weszłam do windy i jeszcze raz przejrzałam się w lustrze. Dzisiaj postawiłam na krótką, elegancką sukienkę i długie kozaki – idealne na wieczorne wyjście. Czułam się pewnie i gotowa na spotkanie. Kiedy dotarłam do naszego ulubionego lokalu, zobaczyłam Carrie i Johna siedzących przy stoliku. Już z daleka zauważyłam ich entuzjazm, gdy mnie zobaczyli.

" Hej, nie spóźniłam się chyba? "– zapytałam z uśmiechem, podchodząc bliżej.

"Lily!" – krzyknęła Carrie, wstając i całując mnie w policzek. John zrobił to samo, gdy usiadłam na krześle. Sięgnęłam po menu, choć dobrze wiedziałam, co zamówię.

"Zamówiliśmy już drinki."– powiedział John, na co kiwnęłam z radością głową.

" Dzięki!" – odpowiedziałam.

Kelner przyniósł nasze drinki, a ja wzięłam pierwszy łyk, czując, jak napięcie całego dnia powoli ze mnie spływa.

" A właśnie, jak było na imprezie? "– zapytał John, gdy wzięłam kolejny łyk.

Westchnęłam, przypominając sobie wydarzenia z tamtego wieczoru.

"Ogólnie początek był słaby. Było nudno, a ja czułam się nieswojo. Wtedy pojawił się Marcel – zaczęłam, próbując zebrać myśli. – I zrobiłam coś, czego nie powinnam."

Carrie spojrzała na mnie z zainteresowaniem.

"To znaczy?" – zapytała.

Spojrzałam na nią i powiedziałam bez ogródek: "Pieprzyliśmy się."

Twarze przyjaciół zdradzały pełne zaskoczenie, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia. Spodziewałam się takiej reakcji.

"Żartujesz?! A co z Derekiem? Wracasz do Marcela?" – pytali niemal jednocześnie, przekrzykując się.

Uspokoiłam ich gestem ręki.

" Po pierwsze, nie wracam do Marcela. To była jednorazowa sytuacja i więcej się nie powtórzy. Po drugie, spotykam się z Derekiem aktualnie i nie chcę tego zmieniać." – odpowiedziałam spokojnie.

Carrie i John wymienili porozumiewawcze spojrzenia, a potem oboje uśmiechnęli się do mnie.

" Rozumiemy, Lily. Wszyscy popełniamy błędy." – powiedziała Carrie, ściskając moją dłoń.

John dodał z uśmiechem: " No to teraz zapomnijmy o tym i cieszmy się wieczorem. Czeka nas dużo rozmów i śmiechu!"

Zgodziłam się z uśmiechem, czując, jak ciężar ostatnich wydarzeń zaczyna mnie opuszczać.

Zamówiliśmy nasze dania, gdy Carrie opowiadała o imprezie, na której byłam ostatnio z Johnem. Jej twarz promieniała emocjami, a gestykulacja stawała się coraz bardziej żywa.

Jesteś mojaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz