"Dlaczego to robisz? Przecież pozwoliłeś mi odejść," powiedziałam, marszcząc brwi i próbując zrozumieć sytuację.
Marcel spojrzał na mnie z uśmiechem, ale jego oczy były zimne. "I co jej powiesz?" zadrwił Derek, uśmiechając się do Marcela prowokacyjnie.
"Zamknij się," odpowiedział Marcel, uderzając go w twarz z taką siłą, że wzdrygnęłam się na dźwięk uderzenia. Krew zaczęła kapać po twarzy Dereka, tworząc przerażający kontrast na jego bladej skórze.
"Chcesz znać prawdę?" Marcel zapytał, zwracając się do mnie. "Od dawna próbowałem go rozgryźć, aż sam wpadł w moje ręce, proponując mi tę głupią umowę. Zgodziłem się, dzięki czemu uzyskałem dostęp do wszystkiego, co ma. W końcu jestem współwłaścicielem," powiedział z zadowoleniem, a po chwili zmarszczył brwi, dodając: "A zaraz będę miał wszystko."
Słuchając jego słów, zrozumiałam, że muszę zrobić wszystko, by uratować Dereka. "Marcel, proszę, nie musisz tego robić," błagałam, płacząc. Marcel spojrzał na mnie i podszedł, muskając dłonią mój policzek.
"Spokojnie, dziewczynko. Niedługo będziemy znów razem na zawsze," odpowiedział z uśmiechem. Przegryzłam wargę, widząc błysk w jego oczach, i wzdrygnęłam się, gdy głośno klasnął w dłonie.
"Nie przeciągajmy już tego," powiedział zadowolony, podchodząc do Dereka. "Będę dla ciebie łaskawy i zginiesz szybko," dodał, przykładając lufę pistoletu do jego czoła. "Jakieś ostatnie słowa?" spytał.
Wpadłam w histerię, płacząc wyrywając się z rąk ochroniarza. "Marcel, nie! Proszę!!" krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Spojrzałam na Dereka i powiedziałam "Kocham cię." Moje serce pękło na pół, gdy w tej samej chwili rozległ się huk pistoletu.
Wzdrygnęłam się, patrząc na martwe ciało Dereka. Moje łzy przestały płynąć, a ja miałam wrażenie, że przestałam czuć cokolwiek. Byłam obojętna na wszystko, gdy ochroniarz puścił mnie, a ja mimo to nie zrobiłam kroku. Marcel odwrócił się i podszedł do mnie, chwytając moją twarz w dłonie. Patrzyłam przed siebie, nie mogąc spojrzeć mu w oczy. Musnął ustami moje, nie doczekując się żadnej reakcji z mojej strony.
Wziął mnie na ręce, mówiąc: "Wracamy do domu," i ruszył do wyjścia. Odwróciłam głowę, chłonąc ostatni widok ukochanego mężczyzny leżącego w kałuży krwi. Marcel wsadził mnie do auta, które ruszyło z piskiem opon spod domu. Wpatrywałam się w widoki za szybą, czując, że moje życie umarło wraz z Derekiem.
Podczas jazdy moje myśli były mroczne i pełne bólu. Każdy kilometr oddalał mnie od wszystkiego, co kiedykolwiek kochałam. Wydawało się, że czas przestał istnieć, a ja byłam jedynie pustą skorupą, która kiedyś była pełna życia i miłości. Mrok, który mnie otaczał, był gęsty i nieprzenikniony. Czułam, że już nigdy nie zaznam spokoju ani szczęścia.
Ciemność nocy otulała nas, gdy samochód wjechał na płytę lotniska. Przed nami stał prywatny samolot, jego srebrne kadłuby lśniły w blasku reflektorów. Marcel wysiadł pierwszy, z wprawą otwierając drzwi po mojej stronie.Znów wziął mnie na ręce i poszedł do wnętrza samolotu. Bezsilna nie próbowałm się już wyrywać, zrozumiałam już, że przed tym mężczyzną nie ma ucieczki.
Wnętrze samolotu było eleganckie i luksusowe, z miękkimi, skórzanymi fotelami i delikatnym oświetleniem. Marcel posadził mnie na jednym z foteli, po czym zajął miejsce obok mnie. Czułam na sobie jego intensywny wzrok, który zdawał się przenikać mnie na wskroś.
Nagle podeszła do nas stewardesa, uśmiechając się uprzejmie, jakby nie dostrzegając napięcia w powietrzu. "Co podać?" spytała łagodnym tonem.
"Najpierw apteczkę, a potem wodę i whisky," odpowiedział Marcel bez wahania. Jego głos był spokojny i pewny siebie, jakby miał pełną kontrolę nad sytuacją. Stewardesa skinęła głową i odeszła.
CZYTASZ
Jesteś moja
RomanceHistoria o życiu dziewczyny o imieniu Lily, która poszukuje swojej drogi do szczęścia, poznając wiele osób które zmienią jej życie. Jedną z nich będzie dominujący i pragnący mieć kontrolę nad wszystkim starszy od niej mężczyzna. Czy będzie jej najwi...
