Rozdział 16

11.8K 407 5
                                        

Lily

Wpatrując się w moich rodziców, czułam, jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Ich obecność była jak gorzka pigułka, której nie mogłam przełknąć. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego ukryli przede mną tak ważną rzecz. Kiedy ojciec zaczął mówić – Córeczko... – przerwałam mu z goryczą w głosie.

– Nie mów tak do mnie. Nigdy więcej – odpowiedziałam, wyrzucając te słowa jak żądło, które miało nas odseparować.

W mojej głowie tańczyły tysiące myśli, wszystkie spłatały się w gorzką melodię rozczarowania i zdrady. Mdłości i ból głowy powróciły, ale walczyłam, biorąc głębokie oddechy, próbując złapać choć odrobinę kontroli nad sobą.

– Zostawcie nas samych – oznajmił Marcel beznamiętnie, kiwając w stronę swoich ochroniarzy, którzy, zaskoczeni, szybko poszli za jego poleceniem. Ostatecznie znalazłam się sama na sam z nim, czując ciężar jego obecności na swych barkach.

– Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć? – zapytał Marcel, głosem pełnym zarzutu i rozczarowania. Opadłam wzrokiem, nie mogąc znieść ciężaru jego spojrzenia.

– Nie umiałam... przepraszam, ja... – zaczęłam, ale przerwał mi widząc lecące łzy na podłogę. Jego dotyk pod podbródkiem uniósł mój wzrok na jego twarz, w której widać było zimną determinację.

– Teraz pozwolisz mi się wami zaopiekować – powiedział chłodno, jakby decyzja ta była już podjęta, bez względu na moje własne uczucia.

Chciałam protestować, ale przerwał mi jednym zdaniem, warcząc – Bez dyskusji.

Zapłakana, kiwnęłam głową, czując, jak mój ułożony świat spada mi na głowę. To było jak upadek ze szczytu marzeń w przepaść niepewności, a ja nie wiedziałam, jak mam sobie z tym wszystkim poradzić.

Gdy mężczyzna poprowadził mnie do swojej sypialni, prosząc, abym się odświeżyła i zeszła na kolację, poczułam się jak marionetka w jego rękach, dryfująca tam, gdzie on chce. To było jakby kolejne załamanie, kolejny cios w moją już wyczerpaną siłę.

Wchodząc do łazienki, moje myśli tonęły w wirze negatywnych emocji, a ja pragnęłam tylko jednego - pozbyć się z siebie tego wszystkiego, co mnie przygniatało. Pod strumieniem wody pozwoliłam sobie na chwilę słabości, pozwoliłam łzom płynąć swobodnie, aż poczułam, jakby każda kropla zmywała ze mnie ciężar przeszłości.

Gdy w końcu opuściłam prysznic, czułam się oczyszczona i gotowa na nowe wyzwania. Owinęłam się w czarny szlafrok i spojrzałam na swoją walizkę, stojącą przy drzwiach garderoby. Wyciągnęłam z niej wygodne czarne legginsy i pasujący top z krótkim rękawem, starając się wybrać coś, co sprawi, że poczuję się bardziej komfortowo.

Gdy spojrzałam w lustro, moje oczy zatrzymały się na moim widocznym brzuszku. Delikatnie położyłam na nim dłoń, jakby chcąc przekazać mu swoją determinację i siłę. – Damy radę – szeptem powiedziałam do siebie, uświadamiając sobie, że każdy nowy dzień to nowa nadzieja.

Kroki niosły mnie na dół, a w mojej głowie wirują kolejne myśli i emocje. Kiedy wreszcie dotarłam do salonu, moje oczy natychmiast skierowały się w stronę młodej dziewczyny, która tam siedziała.

– Hej – szepnęłam, kiedy odwróciła się zaskoczona moim niespodziewanym przyjściem. Uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy podbiegła do mnie i mocno mnie objęła.

– Tak się cieszę, że wreszcie cię widzę. Jestem Lizzie

Odsunęłam się nieco, chcąc zrozumieć, kim jest ta tajemnicza dziewczyna i odpowiedziałam uśmiechem – Lily.

Jesteś mojaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz