Poprawiony rozdział 🖤
***
Noah
Layla spała w moim mieszkaniu.
Po tym, jak zajebała Alice, chciałem ją rozszarpać. Nie miałem pojęcia, dlaczego to zrobiła. Nie umiała powstrzymać emocji? Nie potrafiła odpuścić, gdy jakaś laska nazwała ją dziwką? Myślała, że życie to licealny korytarz, gdzie cios w nos kończy sprawę?
Kurwa, nie. To był bal. Oficjalne gówno pełne ludzi, których nie powinno się nawet przypadkiem potrącić barkiem. A ona... ona odjebała numer, który mógł zagrozić nam wszystkim.
Zamknąłem oczy, siedząc w kuchni, oparty o blat. Butelka wina stała przede mną, prawie pusta. Głowa mi pulsowała, jakby tłukły się w niej tysiące myśli, które nie miały zamiaru się zatrzymać.
Po tym, jak Michael ją podduszał, zemdlała. Myślałem, że już było okej, że złapała oddech i nie będzie problemu. Ale po kilku sekundach zsunęła się po moim ciele i zemdlała.
Pozwoliłem na to. Pozwoliłem na to, by Michael prawie ją zabił. Gdybym nie rzucił mu jednego spojrzenia, zrobiłby to. Bez skrupułów. To był potwór w ciele człowieka.
Musiałem przywieźć ją tutaj, bo tutaj była bezpieczna, choć i tak nie zależało mi na jej bezpieczeństwie. Była potrzebna mojemu ojcu, dlatego musiałem o nią zadbać.
Tylko dlatego.
U siebie w domu nie byłaby bezpieczna. Każdy mógłby się zakraść do jej pokoju i coś z nią zrobić. Znałem ten świat i wolałem nie ryzykować.
Od długiego czasu nie widziałem mojego ojca bardziej wkurwionego niż wtedy, gdy wsiadał do auta. Wiedział, że możemy skończyć marnie. Chciałem mu pomóc, ale nie wiedziałem, czy na razie był sens się do niego odzywać.
– To nie jest moje łóżko. – usłyszałem jej głos, więc uniosłem głowę. Wskazywała na kanapę, na której spała kilka chwil temu.
Wciąż miała na sobie sukienkę, makijaż i nawet jej fryzura się dobrze trzymała. Ja za to rzuciłem marynarkę gdzieś na bok, a koszulę położyłem na wyspie kuchennej. Była noc, a ja nadal rozmyślałem, co mogło się stać.
– No gratuluję spostrzegawczości. – podniosłem na nią wzrok. – Chcesz medal?
– Wiesz, byłoby miło obudzić się bez uczucia, że ktoś mnie prawie udusił. – syknęła, podchodząc bliżej mnie.
– To może trzeba było nie odpierdalać takich numerów.
– Ona mnie sprowokowała. – mruknęła cicho, siadając przy wyspie.
– Ona jest córką jednego z najniebezpieczniejszych skurwieli, jakich ten świat widział! – podniosłem głos, czując, jak adrenalina uderza mi do głowy. – A ty jej wyjebałaś, rozumiesz?
Layla zacisnęła szczęki i pięści.
– Myślałam, że mam prawo bronić swojej pozycji.
– Pozycji? A jaką ty masz, przepraszam bardzo, pozycję? – zaśmiałem się, patrząc na nią zamglonym wzrokiem. – Chyba tylko na pieska, jak dajesz dupy.
Zamarła na sekundę. Później przybrała surowy wyraz twarzy i podniosła się na nogi.
– Co powiedziałeś? – warknęła przez zaciśnięte zęby.
Uniosłem ręce w geście obrony, ale miałem ochotę śmiać się na cały głos.
– To też cię uraziło? – zrobiłem krok w jej stronę. – Teraz też będziesz broniła swojej pozycji i złamiesz mi nos?!
CZYTASZ
Lie To Me
Romansa„Wchodziła w jego życie jak burza. A on... po czasie nauczył się tańczyć w deszczu." Layla Lee całe życie spędziła za murami ochrony - z dala od brutalnego świata mafii, który oddycha przemocą, tajemnicami i zdradą. Ale ten świat nie zapomina. I nie...
