Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 27

846 32 4
                                        

Layla

Kiedy usłyszałam traumatyzujący dźwięk budzika myślałam, że zaraz cisnę nim o ścianę. Nie miałam siły, ochoty i chęci, by pójść na to jebane rozpoczęcie roku szkolnego. Przez te niesamowicie krótkie wakacje, całkowicie wymazałam z głowy tę placówkę. A teraz musiałam zderzyć się z brutalną rzeczywistością, podnieść dupę i tam iść.

    Leniwym krokiem poszłam do łazienki, by się umyć i jakoś doprowadzić do kultury. Zimny strumień wody trochę mnie rozbudził, ale nadal oczy same mi się zamykały.

    Ubrałam na siebie czarne, szerokie spodnie z wysokim stanem, dopasowany gorsetowy top i krótki żakiet. Do tego dobrałam czarne szpilki, złote kolczyki i zegarek. Całość uzupełniłam małą torebką, też w czerni. Elegancko, ale z charakterem, tak jak na mnie przystało.

    Makijaż zrobiłam sobie mocny. Wyraźnie podkreśliłam dolną powiekę, a na górnej namalowałam długą, ostrą, czarną kreskę. Dokleiłam sztuczne rzęsy i pomalowałam usta na ciemny brąz.

    Spojrzałam na siebie w lustrze.

    Wyglądałam naprawdę ładnie, ale w ogóle nie miałam ochoty tak wyglądać. Wiedziałam jednak, że na rozpoczęcie jadę z Noahem i musiałam się jakoś pokazać. Wyglądać jak prawdziwa, dojrzała kobieta z biznesmenem.

    Wczoraj ledwo zasnęłam po tym wszystkim, co się wydarzyło. Musiałam jechać z Noahem po jakiś towar, a później zatrzymała mnie policja i musiałam się tłumaczyć. Oczywiście, mój ojciec jakimś chorym cudem wszystko już wiedział. Później pojechałam z nim na klify i tak spędziłam z nim czas do wieczora.

    I... Wczoraj wróciłam do treningów.

    Nie było to dla mnie łatwe, ale w końcu chciałam się przełamać, pokazać sobie samej, że mogę i że dam radę wygrać ze wszystkimi traumami, które w sobie miałam.

    Początek był zły. Okropny. Ciosy wymierzałam słabe, niedokładne. Wkurwiało mnie to, ale się nie poddawałam. W końcu zaczęło mi wychodzić. Kiedy wpadłam w amok, męczyłam mojego starego trenera przez kilkadziesiąt minut. Był ze mnie bardzo dumny i cieszył się, że wróciłam.

    Mówił, że zawsze miałam do tego głowę i że byłam najlepsza.

    Uśmiechnęłam się.

    Biłam się też z Noahem. Chciał sparingu, to go dostał. Wygrał, ale na koniec powiedział coś, co nadal tkwiło mi w głowie, choć mieliśmy zapomnieć o tej rozmowie.

    Nie wiedziałam już, na czym staliśmy. Mówiłam mu wszystkie te rzeczy odnośnie uczuć, miłości, relacji, ale sama nie wiedziałam, jak to wszystko przebiegało. Uczyliśmy się tego razem i nie żałowałam, że zgodziłam się tę relację jakoś rozwinąć. Noah jednak czasami wkurwiał mnie tym, że raz był zdecydowany, a raz zachowywał się, jakby cała nasza relacja była błędem. Nie lubiłam uczucia, które wtedy mi towarzyszyło.

    Musiał się jakoś określić.

    Z letargu wyrwał mnie ryk samochodu.

    Torres po mnie przyjechał.

    Psiknęłam się jeszcze moimi perfumami, zgarnęłam telefon z biurka i ruszyłam na dół.

    – Jedziesz z nim? – głos ojca dotarł do mnie z kanapy w salonie.

    Zatrzymałam się na drugim stopniu i spojrzałam na tył jego głowy.

    Wróciłam do domu. Dlaczego? Nie wiem. Czułam, że pobyt u Eliasa i Elliota nie może trwać też w nieskończoność i że też mieli swoje życie, sprawy. Ciągle powtarzali, że nie jestem żadnym ciężarem, ale ja wolałam wrócić.

Lie To MeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz