Layla
Kiedy usłyszałam traumatyzujący dźwięk budzika myślałam, że zaraz cisnę nim o ścianę. Nie miałam siły, ochoty i chęci, by pójść na to jebane rozpoczęcie roku szkolnego. Przez te niesamowicie krótkie wakacje, całkowicie wymazałam z głowy tę placówkę. A teraz musiałam zderzyć się z brutalną rzeczywistością, podnieść dupę i tam iść.
Leniwym krokiem poszłam do łazienki, by się umyć i jakoś doprowadzić do kultury. Zimny strumień wody trochę mnie rozbudził, ale nadal oczy same mi się zamykały.
Ubrałam na siebie czarne, szerokie spodnie z wysokim stanem, dopasowany gorsetowy top i krótki żakiet. Do tego dobrałam czarne szpilki, złote kolczyki i zegarek. Całość uzupełniłam małą torebką, też w czerni. Elegancko, ale z charakterem, tak jak na mnie przystało.
Makijaż zrobiłam sobie mocny. Wyraźnie podkreśliłam dolną powiekę, a na górnej namalowałam długą, ostrą, czarną kreskę. Dokleiłam sztuczne rzęsy i pomalowałam usta na ciemny brąz.
Spojrzałam na siebie w lustrze.
Wyglądałam naprawdę ładnie, ale w ogóle nie miałam ochoty tak wyglądać. Wiedziałam jednak, że na rozpoczęcie jadę z Noahem i musiałam się jakoś pokazać. Wyglądać jak prawdziwa, dojrzała kobieta z biznesmenem.
Wczoraj ledwo zasnęłam po tym wszystkim, co się wydarzyło. Musiałam jechać z Noahem po jakiś towar, a później zatrzymała mnie policja i musiałam się tłumaczyć. Oczywiście, mój ojciec jakimś chorym cudem wszystko już wiedział. Później pojechałam z nim na klify i tak spędziłam z nim czas do wieczora.
I... Wczoraj wróciłam do treningów.
Nie było to dla mnie łatwe, ale w końcu chciałam się przełamać, pokazać sobie samej, że mogę i że dam radę wygrać ze wszystkimi traumami, które w sobie miałam.
Początek był zły. Okropny. Ciosy wymierzałam słabe, niedokładne. Wkurwiało mnie to, ale się nie poddawałam. W końcu zaczęło mi wychodzić. Kiedy wpadłam w amok, męczyłam mojego starego trenera przez kilkadziesiąt minut. Był ze mnie bardzo dumny i cieszył się, że wróciłam.
Mówił, że zawsze miałam do tego głowę i że byłam najlepsza.
Uśmiechnęłam się.
Biłam się też z Noahem. Chciał sparingu, to go dostał. Wygrał, ale na koniec powiedział coś, co nadal tkwiło mi w głowie, choć mieliśmy zapomnieć o tej rozmowie.
Nie wiedziałam już, na czym staliśmy. Mówiłam mu wszystkie te rzeczy odnośnie uczuć, miłości, relacji, ale sama nie wiedziałam, jak to wszystko przebiegało. Uczyliśmy się tego razem i nie żałowałam, że zgodziłam się tę relację jakoś rozwinąć. Noah jednak czasami wkurwiał mnie tym, że raz był zdecydowany, a raz zachowywał się, jakby cała nasza relacja była błędem. Nie lubiłam uczucia, które wtedy mi towarzyszyło.
Musiał się jakoś określić.
Z letargu wyrwał mnie ryk samochodu.
Torres po mnie przyjechał.
Psiknęłam się jeszcze moimi perfumami, zgarnęłam telefon z biurka i ruszyłam na dół.
– Jedziesz z nim? – głos ojca dotarł do mnie z kanapy w salonie.
Zatrzymałam się na drugim stopniu i spojrzałam na tył jego głowy.
Wróciłam do domu. Dlaczego? Nie wiem. Czułam, że pobyt u Eliasa i Elliota nie może trwać też w nieskończoność i że też mieli swoje życie, sprawy. Ciągle powtarzali, że nie jestem żadnym ciężarem, ale ja wolałam wrócić.
CZYTASZ
Lie To Me
Romantik„Wchodziła w jego życie jak burza. A on... po czasie nauczył się tańczyć w deszczu." Layla Lee całe życie spędziła za murami ochrony - z dala od brutalnego świata mafii, który oddycha przemocą, tajemnicami i zdradą. Ale ten świat nie zapomina. I nie...
