Poprawiony rozdział 🖤
***
Layla
Wróciłam do domu. Nie miałam siły na nic. Chciałam zapaść się pod ziemię i już nigdy nie wychodzić do ludzi. Czułam się jak najgorsze gówno na świecie uwięzione w klatce.
Słowa Torresów wciąż wybrzmiewały w mojej głowie. Każde po kolei gadały w moim umyśle i odbijały się od ścianek mózgu z echem. Chciałam cofnąć czas i nie zgadzać się na ten układ. Ale teraz już nie mogłam się wycofać. Oni nie żartowali.
Miałam do końca tygodnia donieść im coś na mojego ojca. Inaczej... Inaczej mnie zabiją. Stąd już nie było ucieczki.
Moi przyjaciele mieli rację.
Byłam idiotką, zgadzając się na to, ale wtedy kierowała mną jakaś chora rządza wyniesienia się stąd. Teraz dopiero zrozumiałam, w jakie szeregi ja weszłam.
Wpadłam do siebie do pokoju i wyjrzałam przez okno. Trzy samochody zaparkowane niedaleko siebie. Wszystkie od Torresów, a w środku ochroniarze. Nie wiedziałam nawet, ilu ich było. Jeśli potrzebowałam ich tylu, bo uderzyłam córkę jakiegoś psychola... To już nigdy w życiu nawet nie odezwę się, jak znowu gdzieś z nimi pójdę.
Kurwa, mogłam zignorować jej słowa, jej wyzwiska. Ale nie. Moja duma oczywiście musiała odpowiedzieć za mnie i przyjebać jej w nos.
Teraz nie czułam ulgi, satysfakcji, radości, że tak ją załatwiłam. Czułam strach związany z tym, co oni mogli mi zrobić. Niby Torresi zapewnili mi bezpieczeństwo. Ale czy teraz w ogóle nie miałam wychodzić z domu? Noah odwiózł mnie do domu i kazał szybko biec, by może jakiś snajper w krzakach mnie nie trafił. Było aż tak źle?
Spojrzałam w lustro. Nadal miałam na sobie ciuchy Noaha i wyglądałam jak menel. Musiałam przyjść w szpilkach, bo butów nie miał. Nie dziwiłam się. Miał dwa razy większą stopę od mojej.
Jego zapach wciąż drażnił mnie w nos. Miałam wrażenie, jakbym nim przesiąkła. Nie chciałam go już na sobie mieć. Nie chciałam...
Rozebrałam się i rzuciłam jego ciuchy gdzieś w kąt. Nie mogłam na nie patrzeć. Przypominały mi o tym, co zrobiłam. W jakie bagno się wjebałam. W jakie piekło trafiłam.
Nie chciałam już w nim być, a to dopiero miał być początek.
Byłam naga. Patrzyłam na swoje odbicie.
Chude, długie nogi. Brzuch, nie płaski, nie odstający. Ręce smukłe, lecz coś mi w nich nie pasowało. Piersi krągłe, ale mi się nie podobały. Obróciłam się bokiem i podeszłam bliżej.
Zobaczyłam swoją szyję i prawie się oplułam.
Przez to, że Michael mnie podduszał, miałam na niej ogromne siniaki. Jego dłonie były wielkie, więc miałam na skórze ślady jego dużych i długich palców. Wszystkie, po kolei. Siniaki były żółte, zielone, fioletowe. Każdy, kurwa, kolor tęczy wyrzygał mi się na szyję.
Jak wytłumaczę się przed matką? Przed bliskimi?
Ale wtedy... Pomyślałam o ojcu.
Powiem, że jeden z nich mnie skrzywdził. Powiem, żeby powiedział mi dlaczego aż tak bardzo ich nienawidzi. Powiem, że mnie też skrzywdzili. Powiem, że potrzebuję dostępu do wszystkich dokumentów.
Powiem, że zniszczę ich z nim.
Uwierzy mi.
Taką przynajmniej miałam nadzieję.
CZYTASZ
Lie To Me
Romance„Wchodziła w jego życie jak burza. A on... po czasie nauczył się tańczyć w deszczu." Layla Lee całe życie spędziła za murami ochrony - z dala od brutalnego świata mafii, który oddycha przemocą, tajemnicami i zdradą. Ale ten świat nie zapomina. I nie...
