Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 34

744 33 1
                                        

Layla

Patrzyłam po salonie, spoglądając na wszystkich mężczyzn, którzy znajdowali się w domu. Jedni siedzieli na kanapie, drudzy opierali się o wyspę, a jeszcze inni stali naprzeciwko mnie i wlepiali we mnie wzrok.

Serce nadal biło mi jak oszalałe, a oddech nie był w stanie się uspokoić.

Przymknęłam powieki, by znowu się nie rozpłakać. Przed nimi nie mogłam tego zrobić.

Zaczęłam znowu szarpać się z linami przy nogach i rękach, próbując je rozwiązać. Nadgarstki i kostki niemiłosiernie mnie już bolały.

– Przestań. – warknął jeden z facetów, ale nie obchodziło mnie to.

Szarpałam się dalej, aż krzesło podskoczyło razem ze mną.

– Kurwa, rozwiążcie mnie! – krzyknęłam znów bliska płaczu, ale tym razem ze złości, że nie byłam w stanie się uwolnić.

Nic sobie nie zrobili z moich krzyków. Łazili po domu i rozglądali się dookoła, a ja nie wiedziałam, czy go pilnują czy podziwiają umeblowanie.

– Kurwa! – ryknęłam znowu w stronę siwego mężczyzny. – Wypuść mnie.

Odwrócił się w moją stronę, a uśmiech na jego twarzy był jeszcze szerszy niż kilka chwil temu. Wlepił we mnie spojrzenie swoich niebieskich oczu i zaczął zbliżać się w moją stronę. Miałam ochotę napluć mu w twarz. Gdy stanął przede mną, wyciągnął telefon i skierował go w moją stronę.

– Rozwiąż mnie, skurwielu! – kolejny krzyk wydobył się z moich ust.

– Uśmiech!

Facet schował telefon z powrotem do kieszeni, wcześniej coś na nim pisząc. Chciałam go rozszarpać.

Po co mnie związywał? Co mu zrobiłam? Kim był?

– Zobaczymy, w ile twój kochaś tutaj dojedzie. – cmoknął, znowu odchodząc na bok, zostawiając mnie samą.

Westchnęłam, przypominając sobie sytuację sprzed kilku minut.

Makaron lekko się przypalał, więc podeszłam do patelni i zaczęłam mieszać go z sosem. Znowu usłyszałam kliknięcie drzwi, co wywołało moje ciche parsknięcie.

– Czego znowu zapomniałeś? – krzyknęłam w stronę Noaha, którego kroki słyszałam za mną. Przed chwilą przyszedł po kluczyki do samochodu, ale teraz nie wiedziałam, czego zapomniał.

Mieszałam jedzenie na kuchence, oczekując aż się odezwie. Zamiast tego, poczułam na ustach dużą dłoń, która przycisnęła się do mojej twarzy. Pisnęłam i automatycznie zaczęłam się rwać, bo nie była to ręką Noaha. Doskonale znałam jej strukturę, to nie mogła być ona.

Odwrócono mnie w drugą stronę i wtedy dostrzegłam jakiegoś starego, siwego mężczyznę. Kurwa, kim on był i co robił w moim domu?

Krzyknęłam, chcąc go kopnąć, ale ktoś zdążył mnie unieruchomić. Spojrzałam w dół i dostrzegłam, że za obie nogi trzymali mnie jacyś inni faceci, a ręce złapali kolejni.

Szarpałam się, ale to nic nie dawała. Z hukiem upuścili mnie na krzesło, nie puszczając moich rąk i nóg, bo od razu przywiązali mnie do krzesła. Próbowałam sprawić, by liny jakoś się poluzowały, ale zacisnęli mi je tak mocno, że krew nie dopływała mi do dłoni.

O co tutaj chodziło? Co robili w domu Noaha? Jak tutaj weszli? Co planowali ze mną zrobić? Czemu było ich aż tylu?

Pytania zalewały moją głowę, a łzy same płynęły po policzkach, mimo że nie czułam się aż tak źle. Byłam w szoku i tak, bałam się, co mogą mi zrobić.

Lie To MeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz