Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 26

969 33 10
                                        

Komentujemy i dajemy gwiazdki!!🖤🫶🏼

***

Noah

31 sierpnia.

Dzień znienawidzony przez wszystkich uczniów Monster River High School, bo oznaczał on koniec wakacji. W tej szkole rok szkolny zaczynał się we wrześniu i kończył w czerwcu, ponieważ była to szkoła prywatna i elitarna, także sama ustaliła sobie terminy wszystkich wydarzeń. Wydawało mi się, że rozpoczęcie nauki we wrześniu było lepsze, niż w sierpniu, kiedy to ja chodziłem jeszcze do szkoły. Ten system zawsze mi się podobał i mi odpowiadał.

Wiedziałem, że jutro znowu muszę zjawić się w Monster River High School. Już nie dla Enzo, tylko dla Layli. Musiałem z nią jechać.

Chociaż teraz...

Minęły ponad dwa miesiące.

Na zakończenie jechałem z niechęcią, ale na rozpoczęcie nawet nie protestowałem i nie stękałem. Chciałem się z nią pokazać.

Pokazać ludziom, co przy sobie miałem. A raczej kogoś, bardzo wartościowego.

Dziewczyna była warta więcej niż wszystkie pieniądze tej pieprzonej planety.

Po naszym spotkaniu, na które siłą ją namówiłem, coś się zmieniło. Czułem to i widziałem. Zrodziło się między nami coś nowego, niespodziewanego. Staliśmy się sobie bliżsi, ważniejsi.

Powiedziałem jej o moich problemach z narkotykami. Byłem jej to winny po tym, co znowu zrobiłem pod wpływem. Nigdy nikomu się z tego nie zwierzałem, ale przy niej to wszystko wychodziło z moich ust łatwo. Nie miałem wewnętrznej blokady, która ściskała mi gardło, kiedy tylko próbowałem o tym opowiadać.

Wysłuchała mnie w pełni i to chyba zabolało mnie najbardziej, bo ja na jej miejscu pewnie bym się nie zgodził. Dlatego byłem wdzięczny, że w ogóle dała mi szansę na wytłumaczenie.

To pokazywało, jak silna była.

Przez ten tydzień bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Kiedy tylko mogłem, zabierałem ją gdzieś. Chciałem w ten sposób spłacić dług, który czułem wobec niej. Layla proponowała, a ja po prostu jechałem. Do restauracji, na klify, do lasu, który tak bardzo pokochała.

Czasami jadąc rozmawialiśmy cały czas, a czasami po prostu siedzieliśmy, nie odzywając się do siebie. Ta cisza między nami nie była jednak ciężka, zła, niekomfortowa, a raczej oczyszczająca. Wypełniała przestrzeń między moim chaosem a jej spokojem.
Layla miała w sobie coś, co rozpraszało mój wewnętrzny mrok, a miałem w sobie coś, co burzyło jej wewnętrzną harmonię. Miałem wrażenie, że tworzyliśmy idealny duet i siebie wypełnialiśmy.

Nie rozumiałem, jakim cudem dziewczyna taka jak ona w ogóle się mną zainteresowała. Na poważnie, bo wcześniej udawaliśmy, ale teraz? Teraz to było coś prawdziwego, coś, co płonęło żywym ogniem, a my z każdym spotkaniem jeszcze bardziej go rozpalaliśmy.

Obawiałem się jedynie, że ten ogień może wymknąć się spod kontroli, w skutek czego wszystko wokół nas zamieni się w popiół.

Musieliśmy się pilnować.

Z każdym dniem coraz trudniej było mi powstrzymać się od tego, by jej nie dotknąć. Nie chodziło nawet o pożądanie, tylko o to, że kiedy była obok, wszystko we mnie cichło.

Jakby przez chwilę świat nie był już taki popierdolony i trudny, a moje uczucia stały się łatwe do zrozumienia.

Zaufałem jej, a ona zaufała mi.

Lie To MeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz