Rozdział 15

896 35 2
                                        

Imiona każdego z braci, by nikt się nie pogubił🖤

(przy okazji od najmłodszego do najstarszego)

Enzo (Darcy) Torres

Gavin Torres

Vulcan (Aiden) Torres

Misha (Michael) Torres

Victor Torres

Noah Torres

***

Noah

Siedziałem na fotelu, w kącie mojej sypialni, obserwując śpiącą Laylę. Jej klatka piersiowa spokojnie poruszała się i opadała, ale oddech wciąż był niewyrównany.

Myślałem, że oszaleję. Nie mogłem zasnąć, ciągle miałem w głowie tego skurwiela, który zmacał Lee. Spuściłem mu taki łomot, że nadal się nie obudził. Nie zrobiłem tego tylko dlatego, że była to Layla i że to ją zmolestował, chociaż był to główny powód. Chodziło też o to, że ten oblech chciał zgwałcić pijaną, ledwo świadomą dziewczynę.

Nie podał jej jednak pigułki gwałtu. Chciał, by to poczuła. Chciał by cierpiała i miała traumę w związku z takim okrucieństwem.

A to jeszcze bardziej mnie podkurwiło.

Na kostki założyłem chwilowy bandaż, bo nieźle je sobie rozpierdoliłem. Sączyła się z nich krew, więc musiałem je oczyścić i zabandażować. Bawiłem się białą gazą w ręce, nadal wlepiając wzrok w jej spokojną twarz.

Nie wiem, jakim cudem znalazła się w klubie. Jak ją wpuścili i co zrobiła, żeby tam wejść. Kiedy dostrzegłem ją z tym chłopakiem, coś się we mnie zagotowało. I nie, nie była to zazdrość, tylko wkurwienie. Miała udawać związek ze mną, a nie tańczyć z jakimś chłoptasiem. Ostatnie, czego teraz pragnąłem to uwagi ojca, że robię coś nie tak.

Specjalnie się z nią droczyłem, gdy tańczyliśmy. Pragnąłem ją wkurwić, bo ona też to zrobiła przychodząc tam. Nie mogłem się przez nią skupić na żadnej innej dziewczynie, bo mój wzrok stale podążał w jej stronę. Nawet tego nie kontrolowałem.

Nie spodziewałem się tego, ale mnie pocałowała. Długo, namiętnie i z prawdziwym pożądaniem. Kiedy tylko jej wargi wylądowały na moich, przegrałem sam ze sobą. A później pożałowałem, bo Layla chciała pokazać mi jeszcze więcej.

Wtedy ich zobaczyłem. Jeden trzymał ją za twarz, drugi jeździł dłońmi po jej udach. Widziałem, jak łzy lecą z jej oczu. Bez zastanowienia wziąłem Gavina i ich odsunąłem, a następnie po prostu najebałem jednemu z nich. Drugiemu chciałem zrobić coś innego. Coś bardziej bolesnego, niż zwykłe pobicie.

Wstałem z fotela i skierowałem się do kuchni. Nie powinienem tu iść, ale nie mogłem się powstrzymać. Otworzyłem szufladę, szukając woreczka z narkotykiem. Potrzebowałem się rozluźnić, bo miałem ochotę roznieść cały dom w drobny mak.

Zmarszczyłem brwi. Dlaczego nigdzie go nie było? Zacząłem szukać głębiej, ale nadal nic. Byłem pewien, że go tutaj zostawiłem.

– Tego szukasz? – głos Gavina rozległ się zza moich pleców. Znierucomiałem, podnosząc jedynie głowę. Przymknąłem powieki.

Lie To MeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz