Noah
Minęło kilka godzin, od kiedy wyszła.
Pusta butelka po wódce odbijała światło księżyca, które wdzierało się przez wybitą szybę. Musiałem ją naprawić, ale na razie nie miałem ochoty dzwonić po ludzi, którzy by się tym zajęli.
Teraz miałem ochotę wyjść i poszukać Layli, mimo że była z ochroniarzem, bo miał obowiązek za nią iść. Po tym, co wydarzyło się w moim domu, nie byłem pewien, czy jest bezpieczna.
Wyznałem jej coś, co dla mnie było najtrudniejsze. Potrzebowała przestrzeni i się jej nie dziwiłem, choć jedyne, czego teraz pragnąłem, to poczuć na sobie jej dotyk i się w nią wtulić.
Kiedy usłyszałem trzask drzwi, miałem ochotę za nią pobiec, zatrzymać ją, powiedzieć, że bez niej wszystko znowu pochłonie mrok.
Ale nie ruszyłem się.
Wiedziałem, że miała rację. We wszystkim, co powiedziała.
Żyłem przeszłością i nie umiałem się od niej odciąć, bo za każdym razem, gdy byłem już blisko, wracała. Może i byłem tchórzem, robiąc to, ale nie miałem na to wpływu. Alice mnie zrujnowała, a ja do tej pory zbierałem swoje kawałeczki z podłogi.
Ta suka zniszczyła mi życie. Nienawidziłem jej jak nikogo innego. Wciągnęła mnie w największe gówno, a ja jej uległem i przez to brzydziłem się siebie do dziś. Nadal czułem jej dłonie na swoim ciele, jej oddech na skórze, słyszałem jej słowa, które dźwięczały mi w uszach. Spałem z nią tyle razy... Czułem na sobie tak wielką skazę, że nie byłem w stanie pozbyć się jej w całości.
Ona już ze mną pozostanie, czy będę tego chciał, czy nie.
Konsekwencjami moich błędów było wyjawienie ich powodu.
Stałem w miejscu.
I może to właśnie był moment, żeby w końcu się ruszyć.
Nie za nią.
Dla niej.
Siedziałem na podłodze od momentu, gdy opuściła dom. W głowie miałem tak wielki chaos, że bolał mnie mózg. Czułem się okropnie, dawno nie byłem aż tak rozpadnięty.
Podniosłem się i syknąłem, gdy poczułem ranę na ramieniu. Zacisnąłem szczęki i skierowałem się do małego barku w kuchni. Odłożyłem butelkę, a ta z brzdękiem odbiła się od szkła. Zamknąłem drzwiczki i zatoczyłem się do tyłu, bo alkohol robił już swoje.
Miałem ochotę wszystko roznieść w drobny mak. Mogłem powiedzieć Layli, że Valachi przyjdzie po mnie, nie po nią. Alice chodziło o mnie, nie o Laylę.
To zawsze chodziło o mnie i to wkurwiało mnie najbardziej.
Odpiąłem pasek swoich spodni i je ściągnąłem. Było mi gorąco, czułem, jak pot spływa mi po ciele.
Kiedy rzuciłem jeansy na podłogę gdzieś w kąt, usłyszałem ciche kliknięcie drzwi wejściowych.
Ktoś wszedł.
Odwróciłem się i zamglonym wzrokiem namierzyłem osobę, która wtoczyła się do salonu.
Layla zatrzymała się przed kuchnią i wlepiła we mnie wzrok. Rzuciła klucze na wyspę.
Przełknąłem ślinę. Czy to oznaczało, że...
– Nie planowałam wracać. – odezwała się powoli, cicho. – Serio.
Zmarszczyłem brwi i lekko się uśmiechnąłem, bo sama jej obecność sprawiała, że chciałem się uśmiechać.
– Nie zamknąłeś drzwi. – mruknęła, zsuwając z głowy kaptur bluzy. Obrzuciła spojrzeniem moje ciało, ale po chwili wróciła do oczu.
CZYTASZ
Lie To Me
Romance„Wchodziła w jego życie jak burza. A on... po czasie nauczył się tańczyć w deszczu." Layla Lee całe życie spędziła za murami ochrony - z dala od brutalnego świata mafii, który oddycha przemocą, tajemnicami i zdradą. Ale ten świat nie zapomina. I nie...
