Poprawiony rozdział 🖤
***
Layla
Minął tydzień od mojego spotkania z Noahem.
Dziś miał odbyć się wyścig.
Stałam w sklepie z sukienkami i rozglądałam się za jakąś dobrą opcją. Nie wiedziałam, co mam ubrać, ale chciałam jakoś ładnie wyglądać. Przecież nie pokaże się tam jak menel spod sklepu.
– Mogę w czymś pomóc? – zapytała kobieta, która tutaj pracowała.
Pokiwałam głową.
– Tak. – odpowiedziałam cicho. – Szukam czegoś ładnego, ale nie przesadzonego i w dość normalnej cenie.
– Mhm, rozumiem. – rozejrzała się, a po chwili znowu wróciła do mnie wzrokiem. – Jakiś konkretny kolor?
Zmarszczyłam brwi.
– Może bordo lub zwykła czerń. – odparłam, a kobieta ruszyła do przodu. Poszłam za nią, mocno trzymając torebkę na ramieniu, by mi nie spadła.
– Tutaj ma pani sukienki w tych kolorach. – wskazała na całą ścianę materiałów. – Jeśli coś wpadnie pani w oko, jestem obok.
Uśmiechnęłam się i podziękowałam, a następnie zaczęłam przeglądać suknie. Każda była ładna, ale coś mi w nich nie pasowało. Po kilku minutach jednak coś wpadło mi w oko.
Wyciągnęłam ją i się zakochałam. Była bordowa, ale miała czarne dodatki. Róże na ramieniu i biodrze, koronka wzdłuż klatki piersiowej, która służyła jako dekolt i wycięte plecy.
– Chciałabym przymierzyć tą. – powiedziałam, a pracownica od razu do mnie podeszła.
Poszłam do przymierzalni i gdy tylko zobaczyłam się w lustrze, wiedziałam, że to właśnie ją kupię. Leżała na mnie idealnie.
Tak jak myślałam, tak zrobiłam. Kupiłam ją, choć trochę się wykosztowałam Nie żałowałam jednak. Była przepiękna.
Wsiadłam do samochodu, a sukienkę z torebką odłożyłam na siedzenie pasażera. Wyjechałam z zapełnionego parkingu i pojechałam do domu.
Ojciec wyjechał na delegację, a mama pojechała do spa na pięć dni, więc miałam wolny dom. Oczywiście, jeszcze był David, ale więcej go nie było, niż był. Wychodził z kolegami i często zostawał u nich na noc, więc właściwie i tak byłam sama.
Wpadłam do pokoju i spojrzałam na godzinę. Była już po ósmej, więc powoli zaczęłam się szykować, bo wyścig był na dziesiątą.
Najpierw zrobiłam makijaż. Na powiekę dałam trochę czerwonego cienia, ale zrobiłam czarne, grube kreski. Usta pomalowałam na bordowo, by pasowały mi do sukienki. Czułam się, jakbym miała na sobie kilogram tapety, ale musiałam jakoś to przetrwać.
Następnie uczesałam włosy. Pokręciłam je, a później zrobiłam z nich luźnego koka, ale nie takiego, w jakim chodziłam po domu, gdy nic mi się nie chciało. To był ładny kok. Z przodu wypuściłam tylko kilka pasemek, które zlatywały mi na twarz.
Na koniec się ubrałam. Sukienka leżała idealnie i pasowała do mojej fryzury i makijażu. Psiknęłam się moimi malinowymi perfumami i założyłam szpilki Louboutin. Były kurewsko drogie, ale praktycznie w nich nie chodziłam. Musiałam to zmienić.
Spakowałam torebkę i zeszłam na dół. Upewniłam się, że wszystko pozamykałam i wyjechałam z posesji w czarnym Mercedesie Benz GLC. Idealnie pasował do mnie tego wieczoru.
CZYTASZ
Lie To Me
Romance„Wchodziła w jego życie jak burza. A on... po czasie nauczył się tańczyć w deszczu." Layla Lee całe życie spędziła za murami ochrony - z dala od brutalnego świata mafii, który oddycha przemocą, tajemnicami i zdradą. Ale ten świat nie zapomina. I nie...
