Kiedy stanąłem w progu drzwi, dziewczyną targały silne drgawki. Pochlipywała, masując skórę głowy małymi ruchami, wpatrzona w deskę klozetową. Podszedłem do umywalki, by umyć ręce.
– Prześpij się. Spisałaś się, laleczko.
Jesteście tego świadomi, że zbliżamy się do końca, prawda? Laura przeżyje czy nie? c: ♥
Po ostatnim wydarzeniu z Laurą w roli głównej zauważyłem, patrząc co jakiś czas w kamerę, że wyszła z łazienki dobrą godzinę później. Stąpała twardo po podłodze, mimo że wcześniej pewnie chciała wyrzygać jelita, a następnie szorowała zęby i język szczoteczką, i płukała usta niezliczoną ilością wody. Laura siedziała przez moment przy stole. Co chwilę chowała twarz w dłoniach, a potem zaciskała palce na rogu stołu. Pierwszy raz, od kilku tygodni, byłem świadkiem, jak przez dłuższy czas, zimnym, niemalże lodowatym wzrokiem wgapia się w kamerę. Poczułem, jakby prześwietlała mi duszę.
Ale nie czuła się tak cudownie zbyt długo. Znowu zawiesiło się coś w jej mózgu, jak na samym początku, gdy zamieszkała w Gniazdku – siedziała nieruchomo i wpatrywała się w ścianę. Nie wiedziałem, czy jej darem było odłączanie się od prawdziwego świata, bo jeśli tak, to wyglądało to doskonale i poniekąd przerażająco.
Płaczu i ciągnięcia za włosy też nie zabrakło. Liczyłem, że pojawi się o wiele wcześniej, ale i tak długo wytrzymała.
Mimo wszystko położyłem się do swojego łóżka, około siódmej nad ranem, z uśmiechem na ustach.
Dałem jej dwa dni luzu – ani razu się u niej nie pojawiłem. Jedzenia miała tyle, że nie wiadomo, ile by musiała jeść, żeby się skończyło do mojego przyjścia. W międzyczasie, co było dosyć upiornie jak na mnie, odwiedziłem pobliską księgarnię w Staunton.
Maszerowałem między regałami napierdolonymi kolorowymi okładkami, które niespecjalnie mnie interesowały, dopiero kiedy dotarłem do półek z podpisem „horror", przystanąłem na dłużej. Dwadzieścia minut później skierowałem się do Dziury.
Wlazłem do Gniazdka Laury z przerzuconym przez ramię paralizatorem. Dziewczyna, która siedziała przy stole, co zdarzało jej się ostatnio zbyt rzadko przez telewizor, wstała gwałtownie, co przysporzyło jej bólu. Skrzywiła się, kładąc dłoń na żebrach.
Musiałem przestać obijać jej twarz, bo więcej było na niej siniaków niż uroczego koloru jej skóry.
– Nie – wysiliła się na warknięcie, zakładając ręce na piersi. – Wypierdalaj, Wills.
Uśmiechnąłem się szyderczo.
– Stęskniłem się za tobą. Nie martw się, nie przyszedłem dzisiaj po to, o czym pomyślałaś. – Wzruszyłem ramionami i zostawiłem otwarte na oścież drzwi. Skierowałem się wprost do stołu, na którym położyłem z hukiem grubą książkę w twardej oprawie. – Moja zapłata. – Uśmiechnąłem się szyderczo.
Laura popatrzyła na To Stephena Kinga.
– Już myślałam, że to jakieś psychologiczne brednie o manipulacji lub kontroli. Możesz sobie to wsadzić w dupę.
Usiadłem na fotelu, wskazałem pałką na przysłowiową wolność.
– No dalej. Leć.
Prychnąwszy, pokręciła głową. Usiadła ponownie przy stole, ale tak, żeby mieć mnie na oku albo bardziej przyrząd, który trzymałem w dłoni.
– Czemu masz problem z wykonywaniem zwykłych poleceń?
Odłożyła z trzaskiem długopis.
– Postawię krok za drzwi, a ty zrobisz mi rewolucję tym gównem – wspomniała o paralizatorze.
CZYTASZ
MAXIMILLIAN
Mystery / ThrillerMax Wills, kiedy skończył piętnaście lat, uciekł z domu przez gniewnego i niekochającego ojca. Droga z przykrego dzieciństwa poprowadziła go na ścieżkę pełną krwawych przestępstw. Gdy pewnego razu natrafia na Laurę, podobnie psychicznie poturbowaną...
