Splunąłem na nią.
Gdy wychodziłem, towarzyszyła mi cisza.
Na szczęście po moim wyjściu Laura bardzo, ale to bardzo mocno zdzierała sobie gardło.
Myślałem, że ujrzę gęsią skórkę na jej obnażonych piersiach, ale dziewczyna naciągnęła na siebie koc. Nogami. Moją mordę przeciął rozbawiony uśmiech. Laura, odkąd weszła do Klatki, nie spojrzała na mnie. Wzrok miała obojętny, daleki, choć jej oczy ostatecznie zalśniły. Patrzyła na najbliższy dla niej punkt na ścianie.
– Jak się wrzeszczało? – zapytałem, kucając przy szatynce.
Położyłem papierowy kubek na podłodze.
Nie liczyłem na odpowiedź, dlatego odkułem jej posiniaczone nadgarstki. Laura automatycznie przytrzymała przy sobie koc i odwróciła się tyłem do mnie. W Klatce było tak cicho, jakby dziewczyna w ogóle nie oddychała. W porównaniu do wczoraj – zbyt cicho.
– Mam dla ciebie gorącą herbatę... – zamruczałem, głaszcząc jej głowę. – Wystarczy, że poprosisz – wypowiedziałem niewygodne dla niej słowa.
Poczekałem cierpliwie pół minuty czy minutę, ale bez skutku. Cmoknąłem, kręcąc głową. Wstawszy, ścisnąłem papierowy kubek w ręce i upiłem łyka. W wyniku tego sparzyłem język. Skrzywiłem się.
– Jesteś bardzo ciekawym przypadkiem, Laura – zacząłem, stojąc nad nią jak straszydło, mające ochotę wylać ten gorący napój na jej ciało. Oczywiście żartowałem. Po części, bo nie lubiłem, gdy ktoś mnie lekceważył. – Kierujesz się dziwnym schematem. Atakujesz – słownie czy nie, a gdy ktoś ciebie zaatakuje, potrzebujesz dnia czy dwóch dni... odpoczynku? – spytałem sam siebie. – Jesteś jak aniołek, ale na dniu próbnym. Potem wracasz do tego, co było na początku. Założę się, że już jutro będziesz miała swoje humorki. Ale to się skończy. – Upiłem kolejnego łyka – tym razem bez sparzenia języka.
Otworzyłem jej zeszyt na losowej stronie i zacząłem czytać na głos:
– „Gdybym umiała latać, przyniosłabym ci wszystkie pragnienia. A potem śpiewałabym z tobą i tańczyłabym do alternatywnej muzyki. Gdybym umiała latać, porwałabym wszystkie twoje zmartwienia, którymi obarczałaś się po śmierci rodziców. A potem poszłabym z tobą na spacer, licząc po drodze wszystkie opadające z drzew liście. Gdybym umiała latać, porwałabym ciebie, wysoko w górę, żebyś dotknęła chmur. A potem patrzyłabym, jak machasz w stronę nieba i próbujesz dostrzec tam swoich rodziców. Podrzuciłabym ciebie jeszcze wyżej i płakałabym razem z tobą, że niebo nie chce cię jeszcze przyjąć do siebie" – skończyłem, zamykając zeszyt. – Śpij dobrze, skarbie.
Kiedy wychodziłem, nie zgasiłem światła. Niech ją razi w oczy to cholerstwo.
Usiadłem dzisiaj parę razy do tego, żeby posłuchać wrzasków Laury, ale za każdym razem nie działo się nic. Moja Laura musiała spać lub wpatrywać się w ścianę, czekając na to, kiedy ponownie ją odwiedzę.
Colorado Springs
Mało kto o tym wiedział, ale wypierałem pierwsze morderstwo. Średnio przesypiałem noce, bo w myślach ciągle mnie coś uwierało. Mimo wszystko udawałem, że wszystko gra. Kojak również nie przyznawał się jakichś osobistych problemów. Nie wierzyłem mu, kiedy odpowiadał, że nie czuł niczego negatywnego po napierdalaniu faceta młotkiem. Nie wierzyłem. Byliśmy tylko dzieciakami. Nie byliśmy ze stali.
Po tych jedenastu latach nadal miałem problemy ze snem, ale przyzwyczaiłem się do tego.
Zanim skończyłem szesnaście lat, wyprowadziłem się z domu. Nie zrobiłem tego ze względu na swoją gówniarską wyższość, tylko przez to, co ostatnimi tygodniami odpierdalało się w naszym domu. Przychodziło coraz więcej dziwnych typów. I dziwki. Czasami zdarzało mi się barykadować drzwi biurkiem lub uciekałem spotykać się z Hutersonem, żeby tylko nie mieć styczności z podejrzanymi typami. Mike wtedy też miał jeszcze gorszy okres. Pewnego razu wleciałem do niego po północy do pokoju oknem i zastałem go na słonym płaczu, jakiego jeszcze u niego nie spotkałem. Prawie wył, a jedyne, co powstrzymywało go od krzyku, była jego matka i kobieta, która z nimi mieszkała. Po tamtej sytuacji coraz częściej zastanawiałem się nad ucieczką. Na drugi koniec Colorado Springs. Do innego miasta. Na drugi koniec Ameryki. Byle być z Mikiem, ale być daleko od toksycznych domów.
CZYTASZ
MAXIMILLIAN
Mister / ThrillerMax Wills, kiedy skończył piętnaście lat, uciekł z domu przez gniewnego i niekochającego ojca. Droga z przykrego dzieciństwa poprowadziła go na ścieżkę pełną krwawych przestępstw. Gdy pewnego razu natrafia na Laurę, podobnie psychicznie poturbowaną...
