ROZDZIAŁ 13

585 28 18
                                        

– Coś ty taki blady? – spytał Garett i przysunął w moją stronę kufel piwa.

– Wracam do mieszkania – poinformowałem chłopaków, wsadzając do kieszeni portfel i telefon.

– Co cię ugryzło? – dopytał Mike z rozbawieniem.

– Zobacz, kto siedzi za barem, to znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.

Dosyć szybko złapałem taksówkę, a gdy wszedłem do mieszkania, wziąłem lodowaty prysznic.

surprise

Bardzo wczesnym rankiem, kiedy patrzyłem za okno, wpierdalając omleta, bo oczywiście nawet na chwilę nie zmorzył mnie sen, odezwała się moja komórka. Na wyświetlaczu wyświetliło się imię Hutersona. Automatycznie na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Przez ostatnie godziny moja mina nie wyrażała nic więcej niż srający kot o poranku.

– Jak się trzymasz? – spytał, a z jego głosu nie wyczułem aż takiej nietrzeźwości, niż sądziłem. Mike mógł nie pić cały miesiąc, a następnie potrafił przez trzy dni chodzić pod wpływem. Jak ja go wtedy nienawidziłem.

– A mam się nie trzymać? – Zaśmiałem się pod nosem z pełną gębą. – Wszystko gra.

– Będziesz dzisiaj wieczorem w Dziurze?

– A dlaczego miałbym nie być?

– Nie wiem, może znudziła ci się już twoja mała dziewczyna i tylko czekasz, kiedy zdechnie z głodu?

– Nic z tej opcji. – Pokręciwszy głową, podszedłem do okna.

Spojrzałem w dal, na prawie nigdy nieśpiące miasto.

– W każdym razie musimy pogadać o jednej rzeczy, bo to nie rozmowa na telefon. Chłopaków już poinformowałem. Trochę obawiam się twojej reakcji, ale sprawa jest już zaklepana. Dodatkowo nasi chłopcy wrócili z Meksyku z pustymi rękami. Nic nie załatwili. Jeszcze ich okradli.

– Jeżeli ta sytuacja wyrwie nas z wszechobecnej nudy, to jestem za. Jeszcze coś? Muszę się położyć i spróbować zasnąć.

– Co sądzisz o spotkaniu Suzan?

Wiedziałem, że wypowie to pytanie. Westchnąłem ciężko.

– Obecnie mam gówniany mętlik w głowie, ale liczę, że wszystko wróci do normy.

– Rozmawiałem z nią, Max – zaczął ostrożnie. – Nie mówię, że źle robisz, że nadal czujesz się... źle, widząc Suzan, ale oboje wiemy, że byliście szczeniakami, kiedy to się stało. Nie mówię, że powinieneś wybaczyć jej tę zdradę, ale czy odnowienie kontaktu byłoby dla ciebie takie złe? Zmieniła się. Bardzo. Widzę, że to inna kobieta... Nie wkurwiaj się, królewno, jestem tylko szczery, co do tej sprawy.

– Idę spać – mruknąłem znużony jego gadaniem.

– W porządku. A tak swoją drogą... Wpuścisz mnie do środka? Kazałem taksówkarzowi przyjechać pod twój adres.

Wybuchłem niekontrolowanym śmiechem.

– Dlaczego?

– Gdybym miał siedzieć drugie tyle w samochodzie, zarzygałbym taksówkarza i jego samochód. Otwieraj te cholerne drzwi. Zaraz będę.

***

Uniosłem głowę znad poduszki. W mojej kuchni wrzeszczał czajnik. Kiedy się bardziej ocknąłem, to pojąłem, że Huterson był w mieszkaniu. Wstałem z łóżka z wybiciem na zegarze godziny dwunastej i polazłem za zapachem czarnej kawy. Zgarnąłem po drodze paczkę papierosów. Były idealne na rozbudzenie.

MAXIMILLIANOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz