18

401 17 0
                                        

,,Odstawiłam talerz do zmywarki.- Ja już idę.
- Poczekaj.- złapał mnie za nadgarstek.
- Co?
- Michał śpi?
- Tak.
- To idę z tobą.
- Nie.
- Czemu.
- Dobra, chodź. Po drodze ci powiem.- wzięłam torbę i wyszliśmy.
- No co?
- Idźmy gdzieś. Jestem tak nie wyspana, że nie mam zamiaru iść do szkoły."
- No to gdzie idziemy?- spytał Jaś.
- A gdzie chcesz.- było mi to obojętne.
- Możemy iść na kebsa.- no tak, norma.
- Dobra. Ale nie mów Michałowi. Będzie zły.
- Spoko.- nie wiem co to znaczyło, ale złapał moją rękę jakbyśmy byli parą. Czułam się nie komfortowo w końcu mam chłopaka. Zignorowałam to. Odwróciłam się tylko, ale Michała nigdzie nie było.
- Jasiek?
- Co?
- Mam chłopaka.
- A tak, przepraszam.- póścił moją rękę.
- Spoko.- powiedziała cicho. Schowałam ręce do kieszeni. Po chwili przyszedł mi sms. Odczytałam. Był to Michał. Napisał, że musimy się spotkać po szkole. Odpisałam, że będę w tamtym miejscu gdzie się poznaliśmi.
- O 15:30 będę musiała iść.
- Dobra.- schowałam telefon do kieszeni i wyjęłam ręce. Spóściłam je bezwładnie. I znów poczółam to ciepło na lewej dłoni. Już nic nie mówiłam.
- Gdzie idziemy?
- Możemy iść do kina.- uśmiechnął się do mnie i spojrzał mi w oczy. Złapał mnie w tali. Czułam się bardzo nie zręcznie. Schyliłam głowę. Oparł swoje czoło o moje. Widziałam, że się we mnie kocha, ale bez przesady.
- Jaś.
- Nikt się nie dowie.
- Michał.
- Jest w domu. Nie zobaczy.
- Ja go nie zdradzę.- odsunęłam się od niego. Szliśmy dalej. Byłam zdenerwowa i zestresowana. I znów ta niezręczna cisza.
- Przepraszam.- usłyszałam cichy głos Jasia. - Cały czas myślę o tym jak mnie rzuciła.
- Dobra, nic się nie stało. Koniec tematu.- założyłam kaptur. Zaczynał padać deszcz, a ja bez czapki. Włosy leżały na mojej lewej piersi. Były związane w kucyk. Spóściłam głowę w dół. Schowałam ręce do kieszeni. Każdy się dziwią, że w ogóle nie ubieram się jak dziewczyna nie nosze szpilek, nosze kaptury, bluzy. Leginsy to jedyna kobieca rzecz, ale nosze je, bo innych spodni nie lubię, a tym bardziej sukienek i spódnic. Idziemy jakimś chodnikiem. Jasiowi dzwoni telefon. Odebrał.
Jaś: Halo? Co się stało?! Teraz nie mogę. Dobra, zaraz będę.- rozłączył się.
- Muszę iść.- powiedział.
- Co się stało?
- Nie ważne.- pocałował mnie w policzek. Co ja gadam?! Prawie w usta.
- Pa.
- Pa- krzyknął i pobiegł w stronę domu. Ja szłam dalej. Zupełnie bezsensownie. Zastanawiam się czy nie iść do szkoły, ale nawet książek nie brałam. Obok szkoły szybko przebiegłam żeby nikt mnie nie zauważył. Szłam dalej. Nie daleko szkoły był sktepark. Zaszłam tam. Był jakiś gość. I nawet nie spojrzałam na niego.
- Kuba jestem.- wyciągnął rękę w moją stronę.
- Ola.- nie podałam mu ręki. Patrzyłam w telefon. Siadł obok mnie.
- Ile masz lat?
- Tyle ile powinnaś.- wstałam z ławki. Nie lubię zawierać nowych znajomości. Schowałam telefon do kieszeni.
- Gdzie idziesz?- już tak mnie dobijał, że o zaraz pierdolca dostane.
- Gdzieś. Co się tak przyczepiłeś? Nie masz innych zajęć?
- Nie.
- To masz problem.- odeszłam. Szedł za mną. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Michała.
Michał: Halo?
Ja: Cześć, Michał.
Michał: Co tam chciałaś?
Ja: Nie, nic. Tak dzwonie. Chyba mam prawo pogadać ze swoim chłopakiem.- zaśmiałam się. Mówiłam głośno by Kuba słyszał. Może się odwali.
Michał: Hehe, no możesz. A co tam słychać?
Ja: A nic, dobrze.- zciszyłam swój ton głosu.- Tak na serio dzwonie, bo się mnie przyczepia jakiś Kuba i idzie za mną i nie wiem co mam robić.
Michał: Dobra, a gdzie idziesz?
Ja: Na plac. A co?
Michał: Idź tam, a ja za jakieś pięć minut będę.
Ja: Dobra. To pa.
Michał: Pa.- Kuba cały czas szedł za mną. Ale miałam plan. Michał mniał przyjść. Po trzech minutach byłam na placu. Siadłam na mostek i patrzyłam w telefon. Zobaczyłam Michała. Pobiegłam do niego, gdy Kuba się do mnie zbliżał. Rzuciłam się Michałowi na szyję. Przytulił mnie mocno.
- Cześć!- krzyknęłam i pocałowałam go.
- Cześć! Który to facio?
- Ten, ale nie ważne. Idziemy gdzieś?
- A gdzie chcesz iść?- przymał mnie mocno i patrzył mi w oczy.
- Możemy iść do kina.
- Dobra. To chodź.- powiedział i odstawił mnie na ziemie. Złapałam go za rękę. Poszliśmy w stronę kina. Kuba szedł za nami. Widziałam to, ale nie zwracałam na to uwagi. Mniałam nadzieje, że w końcu się odwali.
- Twoi rodzice są w domu?- spytałam.
- Tak. A co?
- Już nic.- założyłam kaptur.- Załóż kaptur i schyl głowę. - o nic nie pytał tylko zrobił to co mu kazałam. Wyglądaliśmy co najmniej dziwnie. Przeszedł obok nas facet.- Już.- powiedziałam po czym podniosłam głowę, ale kaptoura nie zdejmowałam. On szedł już normalnie. Odwróciłam głowę w stronę Michała, ale kątem oczu patrzyłam za siebie. Kuby nie wiedziałam. Skręciliśmy w inną uliczkę. Mało osób, więc można pogadać mimo to szliśmy w milczeniu.
- Bardzo wygadamy jesteś.- nic nie odpowiedział, więc puściłam jego rękę. Nie zareagował. Wyjęłam telefon i weszłam na fb. Dziwiło mnie to, bo zawsze się starał o takie szczegóły. Teraz szedł zamyślony i patrzył przed siebie. Nie wiedziałam co mam robić, więc poprostu szłam w milczeniu.
- Sory.- powiedział po czym wyjął telefon.
- Co ty odwalasz?
- Nic. Zamyśliłem się.- schowałam telefon i zaczęłam iść szybciej.
- Chodźmy do domu.
- To już nie chcesz iść do kina?
- Nie mam ochoty. Wolę w domu posiedzieć.- czułam jakbym nagle dostała gorączki 40 stopni. Zrobiło mi się nie dobrze. Świat zaczął mi się zamazywać przed oczami. Złapałam Michała mocno za rękę. Po chwili dziwne uczucie zeszło ze mnie i pozastał już tylko ból głowy.
- Co się stało?- zauważył, że coś jest nie tak.
- W głowie mi się zakręciło.- przełożył swoją rękę pod moimi za plecami i złapał mnie za biodro przysuwając do siebie. Byłam już bezpieczna. Po kilku minutach byliśmy już w moim domu. Nikogo nie było, więc rodzice myśleli, że jestem w szkole. Przebrałam się w piżamę i położyłam się na kanapie w salonie. Przykryłam się kocem i włączyłam telewizor. Nie zauważyłam kiedy usnęłam, ale wydaje mi się, że chwilkę po położeniu. Obudziły mnie hałasy. Spojrzałam w stronę wejścia. To mama wchodziła po pracy. Co oznaczało, że była już 18. Michała tu nie było. Zobaczyłam kartkę na stole przy kanapie. Czytam ,, Musiałem już iść. Jakby coś się działo to dzwoń. :*". Odłożyłam kartkę i usiadłam.
- Cześć.- powiedziałam cicho, ponieważ nie mogłam wydobyć z siebie głośniejszego głosu.
- Cześć.

Fanfiction MultiGameplayguyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz