Dzisiaj chciałam napisać o temacie z którym niestety dość się utożsamiałam.
Jest to mianowicie binge eating - czyli napady objadania się.
Od razu mówię- jeśli po prostu zdarzy się dzień, w którym bardzo sobie odpuścimy i zjemy bardzo dużo nie musi oznaczać, że mamy te zaburzenia.
Natomiast, jeśli takie sytuacje pojawiają się dość często, tracimy kontrole, mimo odczucia dyskomfortu z przejedzenia nadal jemy, a przede wszystkim, mamy te napady w samotności- może to oznaczać, że niestety mamy te zaburzenia.
Czyli- jeżeli zdarzy się wam, że zamiast jednego ciastka, zjecie całą paczkę nie oznacza ze macie zaburzenia; lecz jeśli sytuacja się powtarza i nie potraficie tego powstrzymać, tracicie kontrole nad ilością spożywanego jedzenia- wtedy tak.
Przyczyny mogą być różne np.:
-jedzenie pod wpływem emocji(np. stres, smutek, złość)
-jedzenie z samej przyjemności z tego
-jedzenie z powodu nudy
Podczas napadów objadania się w człowieku narasta jakaś potrzeba. I nie jest to zwyczajne poczucie głodu, gdyż takie można zaspokoić. Natomiast w tym przypadku odczuwamy chęć, którą sami nie potrafimy określić-narastają w nas wszelakie nieprzyjemnie myśli
Mamy do wyboru poddać się lub z nimi walczyć.
Napadowi towarzyszy również brak świadomości; myśli się że najlepiej jest zjeść całe jedzenie, aby później nie mieć dylematu czy zjeść coś jeszcze lub zostawić sobie na inny dzień i jeżeli już coś otworzymy- chcemy zjeść całość...
Jak to się ma do mnie? W tamtym roku, gdy zaczął się rok szkolny postanowiłam, że zacznę ponownie próbę do zdrowego stylu życia. i ok- początki były dość dobre, mimo, że bardzo mało ćwiczyłam w ogóle nie jadłam słodyczy przez ok 2 miesiące. Niestety coś we mnie pękło, kiedy uświadomiłam sobie, że mam nutelle w domu. Wcześniej na nią nie zwracałam uwagi- gdy ją dostałam stwierdziłam ze otworze ją dopiero, gdy będę już w miarę z siebie zadowolona. Jednak nastał dzień, kiedy ja otworzyłam z myślą, że zjem tylko łyżeczkę... skończyło się na tym, że zjadłam cały słoik... Tak wiem może to się wydawać straszne i nadal bardzo źle to wspominam. Kilka dni potem zjadłam całą czekoladę, a jeszcze kilka dni potem następną... Już przy pierwszym moim napadzie i odczucie dyskomfortu powiedziałam sobie - że to ostatni raz.. jednak powtórzyłam to jeszcze kilka razy. Byłam na siebie strasznie zła i wiedziałam, że nie mogę tego tak zostawić. Wiadomo przeszłości nie zmienimy- trzeba ruszyć się do przodu i nie pozwolić, aby to się powtórzyło.
Kiedy ktoś podaruje mi jakieś słodycze, najczęściej oddaje je rodzicom (no a jeżeli od nich to się z nimi dziele a sobie pozwolę na parę bo jednak wszystko dla ludzi) lub przynoszę do szkoły, gdzie w szybkim tempie znikają. Szerokim łukiem obijam działy ze słodyczami, ale oczywiście cheat meal raz na jakiś czas może się pojawić, ale znowu nie można przesadzić. Wolę sobie kupić batonika niż paczkę ciastek, które nie wiadomo czy nie zjem wszystkie. Jak na razie idzie mi więc dobrze, gdyż wiem co odczuwałam po tych napadach.
Wiem, że na pewno nie napisałam tutaj wszystkiego co można byłoby na ten temat przytoczyć, lecz jeżeli ktoś miałby jakieś pytania, śmiało je zadawajcie - a postaram się odpowiedzieć najlepiej jak mogę. Życzę miłego dnia osobie, która właśnie to czyta! 💕
CZYTASZ
Hello, my body goal
SaggisticaJeśli ty również chcesz osiągnąć swój body goal, zdrowo się odżywiać i przy tym wzajemnie motywować to zapraszam! #5 w Literatura Faktu 05.07.2017
