— Zło jest banalne, cierpienie potwornie nudne* — wymruczała pod nosem, wyrzucając kolejny szkic do kosza.
Mama Marianny była artystką, malowała najsmutniejsze obrazy w mieście. Ojciec Marianny był muzykiem, grał najsmutniejszą muzykę w mieście. Przeznaczeniem Marianny było być pisarką i pisać najsmutniejsze powieści w mieście. Tak działało prawo dziedziczenia, prawda?
Anny wyrzuciła kolejny szkic do kosza i zerwała się na nogi, podbiegając szybciutko do okna. Wyjrzała na zewnątrz; szczęśliwe rodzinny robiły szczęśliwe rzeczy, ciekawe rzeczy ciekawe, a smutne, tak jak rodzina jej — rzeczy smutne.
— Cholera — wykrzyknęła i rozwarła okno, stając na parapecie.
Wolała tragicznie umrzeć, niż żyć i pisać tragiczne historie miłosne.
*Ursula Le Guin — Ci, którzy odchodzą z Omelas
(a/n) zainspirowałam to swoim ostatnim snem, o mieście, gdzie smutne rodziny robią smutne rzeczy, ciekawe ciekawe, a szczęśliwe szczęśliwe, tak, jak napisałam. nie wiem, jakoś tak mnie to łapnęło i musiałam totalnie to napisać.
also, możliwe, że zmienię okładkę? tzn staram się jakoś ją utworzyć, więc, może coś się w ciągu dzisiejszego wieczora zmieni.
CZYTASZ
drabble
Short Story// zbiór historii na sto słów // najwyższe notowanie to #8 w kategorii opowiadania, 21.05.2017; #7, 11.07.2017; #3, 12.07.2017
