Przed dziesiątą znaleźliśmy się pod domem Aleca.
Właściwie trudno to było nazwać domem, bo budynek z fontanną, basenem i ogrodem, przypominał raczej willę.
-Kurka Dylan, skąd ty znasz takich ludzi?!- palnąłem.
-Nie znam- zaśmiał się brunet.-Nat zna.
-Ona też tu będzie?- spytałem rozpromieniony.
Z Nathalie znaliśmy się od dzieciaka, była pokręcona w ten pozytywny sposób.
Znała chyba z pół miasta i z każdym świetnie się dogadywała.
W czasach gimnazjum, uwielbialiśmy razem zrywać się z lekcji...
Niestety, jak to często bywa, Nat poszła do innego liceum i kontakt nam się osłabił.
-Podobno...- chłopak nie zdążył mi odpowiedzieć, a ktoś wskoczył mi na plecy.
-Orient Lucuś- zachichotał, dobrze mi znany, dziewczęcy głos.
-Nathalie!- pisnąłem, wtulając się w przyjaciółkę.
-Ekhem... Ja też tu jestem- odezwał się Dyl.
Oderwałem się od dziewczyny, żeby również mógł się z nią przywitać.
-Cholera chłopaki, ale wyprzystojnieliście- powiedziała rozmarzona.
-A ty piękna jak zawsze- cmoknąłem ją w policzek.
-Zajebiście Ci w tym kolorze- dodał Dyl.-Fioletowy, ładnie wygląda przy twoich ciemnych oczach- westchnął.
-Ohoho... Ktoś tu zmienił orientację?- poruszyła sugestywnie brwiami.
Po chwili, wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-Nieee, wciąż wolimy kutasy-
*
Muzyka grała, wszyscy dobrze się bawili, Nat robiła mi już czwartego drinka, a Dyl podrywał jakiegoś chłopaka.
Byłem już nieźle wstawiony, więc zaczęło mnie mdlić.
Chwiejnym krokiem, przy pomocy ściany, wyszedłem do ogrodu.
Świeże i chłodne powietrze, rozjaśniło mi nieco umysł i skutecznie odpędziło mdłości.
Nie miałem zamiaru tak szybko wracać do środka, więc ruszyłem, obejść posesję.
I wtedy mnie tknęło.
Pod drzwiami frontowymi stał motocykl.
Taki sam motocykl, który stał pod monopolowym.
Taki sam motocykl, przy którym zatrzymał się Seth.
Znów mnie zemdliło, tym razem nie zdążyłem zareagować i zwymiotowałem.
Po wydaleniu, zawartości żołądka, ruszyłem pędem, szukać łazienki.
Nie obyło się bez potrącenia paru osób, otworzenia niewłaściwych drzwi i zobaczenia niektórych rzeczy.
No cóż...
Co się zobaczyło, już się nie od-zobaczy.
W końcu, dotarłem do łazienki, a może spa?
Bo jak można nazywać pomieszczenie z dwoma wielkimi umywalkami, wanna 2x2 z hydromasażem, toaletą i sauną?
Nie zachwycałem się długo, bo w głowie ciążył mi obraz motocyklu.
W jednej z szafek znalazłem nieodpakowaną szczotkę i użyłem jej do umycia zębów.
W sumie perfumy by nie zaszkodziły.
Wybrałem jedną z buteleczek i spryskałem ciało.
Przejrzałem się w lustrze, poprawiłem włosy i ruszyłem na dół.
*
Muzyka huczała, część ludzi leżała na fotelach, część na podłodze.
Próbowałem znaleźć Dylana, ale tłum był tak gęsty, że ledwo się przeciskałem.
Nathalie znikąd się przede mną pojawiła i coś krzyczała, ale nie zrozumiałem ani słowa, przez muzykę.
-Wiesz gdzie jest Dylan?- krzyknąłem, tuż przy jej uchu.
-W pokoju z jakimś Victorem- odpowiedziała, równie głośno.
Przewróciłem oczami, na co się zaśmiała.
Pociągnęła mnie za rękę i gestem zachęciła do tańca.
"Whisper, say my name, What light? I gettin' lower..."- wsłuchałem się w piosenkę, kusząco kręcąc biodrami.-"(...)Temptate, need the high, Fix me, I'm dealin' slower(...)"- odchyliłem głowę i pozwoliłem ciału działać.
"You keep me from crashing down, Stay a little longer, Stay a little longer with me..."- podśpiewywałem.
Piosenka dobiegła końca, a ja skierowałem się do pustej kuchni.
Było mi dziwnie dobrze, czułem, że jestem tu gdzie właśnie powinienem być.
Odgarnąłem, parę niesfornych kosmyków, które przykleiły się do spoconego czoła i wyjąłem z zamrażalki lód do drinka.
Kiedy się odwróciłem, on tam stał.
Jak gdyby nigdy nic, opierał się o jeden z blatów i wpatrywał się we mnie swoimi ciemnymi oczami.
-Seksownie tańczysz- powiedział, z zadziornym uśmieszkiem.
Nieco mnie zamurowało, ale nie dałem po sobie tego poznać.
Jak również, że jego komplement jakkolwiek na mnie podziałał.
Bo podziałał.
-Co tu robisz?- rzuciłem, nalewając gin'u do szklanki z lodem.
-Przyszedłem na imprezę-
Wlałem w siebie całą zawartość szklanki, nie zważając na konsekwencję.
-To ty przyjechałeś motocyklem?- zagadnąłem, wypijając kolejne porcje alkoholu.
-Ta... Wiesz, że nie powinieneś tyle pić?-
Zignorowałem jego uwagę i sięgnąłem po butelkę rum'u.
-Wiesz, że nie powinieneś jeździć po alkoholu?- zwróciłem się w jego stronę, napotykając karcące spojrzenie, które również zignorowałem.
-Nie jeżdżę, przyjaciel chciał, żebym dziś był "tym trzeźwym" i dopilnował, żeby nikt nie rozwalił mu chaty- odparł, nieco zirytowany.
-Znasz Aleca?- spytałem, otwierając trunek.
-Tak. A ty wiesz, że alkoholu się nie miesza? I nie piję naraz w takiej ilości?-
Przewróciłem oczami, upijając parę łyków rum'u.
Zachowywał się, jakby był moją matką.
-Cholera- syknąłem, czując, że kręci mi się w głowie.
-A nie mówiłem?- prychnął.
Podłoga zaczęła się zlewać, rozlewać...
Była jak farba zmieszana z wodą, nogi zmieniły mi się w pianę.
Poczułem się lekki... Obraz mi wirował.
-Seth?- jęknąłem, zanim zapadłem się w podłogę.
CZYTASZ
Rude Boy | boyxboy
Ficção Adolescente[UKOŃCZONE] •Dylan zmusza Lukę do pójścia na imprezę• •Dwójka nastolatków, usiłuję zakupić alkohol bez dowodu• •Seth jest pełnoletni• [+18] texting, angst, boyxboy, yaoi, romance, lgbtq+, 18+, bdsm, bisexualism, seks, wulgaryzmy; [PISANE w 2017/201...
