Obudził mnie ból głowy i suchość w ustach.
Sięgnąłem ręką do stolika nocnego, próbując znaleźć telefon, którego oczywiście tam nie było.
Westchnąłem poirytowany, wciąż mając zamknięte oczy i przewróciłem się na drugi bok.
Poczułem łaskotanie na policzku i szczelniej okryłem się kołdrą.
-Wstawaj- szepnął jakiś głos, owiewając moje ucho ciepłym oddechem.
Odburknąłem natrętowi i ukryłem głowę pod poduszką.
-Luka wstawaj, jeśli Ci życie miłe- odparł ktoś, po czym zerwał ze mnie pościel.
-Spadaj- warknąłem, przecierając powieki.
-Jesteś tego pewny?- zasugerował Seth, obsypując mój brzuch mokrymi pocałunkami.
Przewróciłem oczami, szczerząc się jak głupi i przyciągnąłem go do pocałunku.
-Chciałbym budzić się tak codziennie- westchnąłem, przeczesując palcami jego włosy.
-Kiedyś na pewno będziesz- oznajmił, gładząc mnie po policzku.-A teraz musimy zejść na śniadanie, reszta na nas czeka-
Jęknąłem i poderwałem się z łóżka, wydając z siebie niekontrolowany pisk, spowodowany bólem w dolnych partiach ciała.
Seth posłał mi przepraszające spojrzenie, składając czuły pocałunek na moim policzku.
*
-Ohoho, kogo my widzimy?- zaśmiał się Alec, kiedy przekroczyliśmy próg kuchni.
-No heloł- oznajmił Seth, przybijając piątkę z blondynem.
-Dobra chłopaki, pogadacie sobie później, a teraz śniadanie!- zganiła ich Nat.
-No w końcu- cmoknął Vic, rzucając się na gofry.
-Widzę, że nocka była udana- stwierdził Dyl, zanosząc się śmiechem, kiedy z grymasem, zajmowałem swoje miejsce przy stole.
-A żebyś kurwa wiedział- odwarknąłem z cwaniackim uśmiechem, nalewając sobie soku.
Nat posłała mi niedowierzające spojrzenie, a Vic prychnął pod nosem, przenosząc swoją lewą rękę na udo Dylana.
-A to co?- zagadnął Seth, przejeżdżając po bordowym śladzie na szyi dziewczyny.
Natalie poruszyła zabawnie brwiami i wpakowała sobie gofra do buzi.
-No ej- szturchnął ją za ramię ciemnowłosy, tłumiąc śmiech.
-No co- wybełkotała z pełną buzią, szczerząc się pod nosem.-Niech wam będzie... Demetria. Ma na imię Demetria-
-Greczynka?- dopytywał Alec.
-Mhm-
*
-Dobra, Seth, Victor i ja sprzątamy dół, a Luka i Dylan górę- oznajmiła Nat, po skończonym, śniadaniu.
-Czemu tak?- zapytałem, naburmuszony.
-Jeśli będziesz z Sethem, albo Dyl z Victorem to nie uprzątniemy metra-
Pokazałem jej język, co doprowadziło resztę do śmiechu i ruszyłem obrażony na piętro.
-Czekaj!- krzyknął brunet, biegnąc za mną po schodach.
-To samo mówi Ci Vic, kiedy się ruchacie?- rzuciłem, zanosząc się śmiechem i uciekłem w przeciwną stronę.
-Oj, jakbyś się teraz wyjebał...- rozmarzył się, mozolnie idąc w moją stronę.
-Nie ma tak dobrze- stwierdziłem, zgarniając resztki jedzenia z korytarza.
-Lukaaa...- zawołał chłopak, z pokoju gościnnego.-Jak myślisz jak zareaguje twoja mama, kiedy zobaczy tą ospermioną pościel?- spytał, dusząc się śmiechem.
-Trzymaj to kurwa- warknąłem, podając mu worek i zgarnąłem pierzynę w prześcieradło.-Zaniosę to do prania, a ty tu ogarnij-
-O ŻESZ JA PIERDOLE KURWAAA!- usłyszałem z dołu i był to chyba głos Victora.
Zbiegłem do nich jak poparzony i zobaczyłem coś, czego nigdy nie spodziewałbym się zobaczyć...
-WYJMIJ MI TO KURWA!- darł się blondyn, wymachując ręką, w którą wbita była strzykawka.
-NIE RZUCAJ SIĘ TAK TO JĄ WYJMĘ!- wrzeszczała Nat.
-Victor musisz się uspokoić- powiedział twardo Alec.
-JAK MAM SIĘ KURWA USPOKOIĆ, NIE WIADOMO CO W NIEJ BYŁO!-
-Wódka- oznajmił niewzruszony Seth, trzymając w dłoni identyczny przedmiot.
-Widzisz, nic ci nie będzie- pocieszył go Alec, a następnie unieruchomił mu ramiona, żeby Nat mogła w spokoju pozbyć się ciała obcego z jego ręki.
-Mogę wiedzieć co tu się odkurwia?!- zaraz pojawił się Dyl.-O boziu- jęknął, kiedy zobaczył, że z dłoni Victora zaczyna lecieć krew.
-Luka, wybierasz się gdzieś?- zwróciła się do mnie fioletowowłosa, odkładając strzykawkę na stół.
-Hm?-
-Po co ci prześcieradło?- dopytywała, na co spłonąłem rumieńcem.
-Okej...-
*
-Wiecie jak was uwielbiam?- zwróciłem się do przyjaciół, kiedy dom zaczął błyszczeć czystością.
-Teraz już tak- odpowiedzieli chórem.
-Naprawdę nie wiem co bym bez was zrobił- westchnąłem, przypominając sobie jak wyglądał dom zanim go uprzątnęliśmy.
-Bolałby cie tyłek, bez pomocy Setha- odparł Dyl, chichocząc, na co dostał mocnego kuksańca w bok.
-No co ty Luka, to my zorganizowaliśmy tą imprezę, więc i my po niej ogarnęliśmy- odezwała się dziewczyna.
-Pomimo to, dziękuję- uśmiechnąłem się i pożegnałem znajomych.
-Jak się czujesz?- mruknął ciemnooki, kiedy zostaliśmy sami.
-Całkiem dobrze- odpowiedziałem, bawiąc się klamrą jego spodni.
-Nic cie już nie boli?- szepnął, drażniąc płatek mojego ucha.
-Niby czemu miałoby mnie coś boleć?- zapytałem, unosząc brew.
Uwielbiałem go drażnić.
-Chcesz, żebym Ci przypomniał?-
Zassałem się na obojczyku starszego, dociskając udo do jego męskości.
-Czy to wystarczająca odpowiedź?-
___________________________
Miło wiedzieć, że ktoś czeka :)
i of course komentarze mile widziane...
CZYTASZ
Rude Boy | boyxboy
Fiksi Remaja[UKOŃCZONE] •Dylan zmusza Lukę do pójścia na imprezę• •Dwójka nastolatków, usiłuję zakupić alkohol bez dowodu• •Seth jest pełnoletni• [+18] texting, angst, boyxboy, yaoi, romance, lgbtq+, 18+, bdsm, bisexualism, seks, wulgaryzmy; [PISANE w 2017/201...
