'52

7.5K 416 80
                                        

Obudził mnie ból głowy i suchość w ustach.

Sięgnąłem ręką do stolika nocnego, próbując znaleźć telefon, którego oczywiście tam nie było.

Westchnąłem poirytowany, wciąż mając zamknięte oczy i przewróciłem się na drugi bok.

Poczułem łaskotanie na policzku i szczelniej okryłem się kołdrą.

  -Wstawaj- szepnął jakiś głos, owiewając moje ucho ciepłym oddechem.

Odburknąłem natrętowi i ukryłem głowę pod poduszką.

  -Luka wstawaj, jeśli Ci życie miłe- odparł ktoś, po czym zerwał ze mnie pościel.

  -Spadaj- warknąłem, przecierając powieki.

  -Jesteś tego pewny?- zasugerował Seth, obsypując mój brzuch mokrymi pocałunkami.

Przewróciłem oczami, szczerząc się jak głupi i przyciągnąłem go do pocałunku.

  -Chciałbym budzić się tak codziennie- westchnąłem, przeczesując palcami jego włosy.

  -Kiedyś na pewno będziesz- oznajmił, gładząc mnie po policzku.-A teraz musimy zejść na śniadanie, reszta na nas czeka-

Jęknąłem i poderwałem się z łóżka, wydając z siebie niekontrolowany pisk, spowodowany bólem w dolnych partiach ciała.

Seth posłał mi przepraszające spojrzenie, składając czuły pocałunek na moim policzku.

*

  -Ohoho, kogo my widzimy?- zaśmiał się Alec, kiedy przekroczyliśmy próg kuchni.

  -No heloł- oznajmił Seth, przybijając piątkę z blondynem.

  -Dobra chłopaki, pogadacie sobie później, a teraz śniadanie!- zganiła ich Nat.

  -No w końcu- cmoknął Vic, rzucając się na gofry.

  -Widzę, że nocka była udana- stwierdził Dyl, zanosząc się śmiechem, kiedy z grymasem, zajmowałem swoje miejsce przy stole.

  -A żebyś kurwa wiedział- odwarknąłem z cwaniackim uśmiechem, nalewając sobie soku.

Nat posłała mi niedowierzające spojrzenie, a Vic prychnął pod nosem, przenosząc swoją lewą rękę na udo Dylana.

  -A to co?- zagadnął Seth, przejeżdżając po bordowym śladzie na szyi dziewczyny.

Natalie poruszyła zabawnie brwiami i wpakowała sobie gofra do buzi.

  -No ej- szturchnął ją za ramię ciemnowłosy, tłumiąc śmiech.

  -No co- wybełkotała z pełną buzią, szczerząc się pod nosem.-Niech wam będzie... Demetria. Ma na imię Demetria-

  -Greczynka?- dopytywał Alec.

  -Mhm-

*

  -Dobra, Seth, Victor i ja sprzątamy dół, a Luka i Dylan górę- oznajmiła Nat, po skończonym, śniadaniu.

  -Czemu tak?- zapytałem, naburmuszony.

  -Jeśli będziesz z Sethem, albo Dyl z Victorem to nie uprzątniemy metra-

Pokazałem jej język, co doprowadziło resztę do śmiechu i ruszyłem obrażony na piętro.

  -Czekaj!- krzyknął brunet, biegnąc za mną po schodach.

  -To samo mówi Ci Vic, kiedy się ruchacie?- rzuciłem, zanosząc się śmiechem i uciekłem w przeciwną stronę.

  -Oj, jakbyś się teraz wyjebał...- rozmarzył się, mozolnie idąc w moją stronę.

  -Nie ma tak dobrze- stwierdziłem, zgarniając resztki jedzenia z korytarza.

  -Lukaaa...- zawołał chłopak, z pokoju gościnnego.-Jak myślisz jak zareaguje twoja mama, kiedy zobaczy tą ospermioną pościel?- spytał, dusząc się śmiechem.

  -Trzymaj to kurwa- warknąłem, podając mu worek i zgarnąłem pierzynę w prześcieradło.-Zaniosę to do prania, a ty tu ogarnij-

  -O ŻESZ JA PIERDOLE KURWAAA!- usłyszałem z dołu i był to chyba głos Victora.

Zbiegłem do nich jak poparzony i zobaczyłem coś, czego nigdy nie spodziewałbym się zobaczyć...

  -WYJMIJ MI TO KURWA!- darł się blondyn, wymachując ręką, w którą wbita była strzykawka.

  -NIE RZUCAJ SIĘ TAK TO JĄ WYJMĘ!- wrzeszczała Nat.

  -Victor musisz się uspokoić- powiedział twardo Alec.

  -JAK MAM SIĘ KURWA USPOKOIĆ, NIE WIADOMO CO W NIEJ BYŁO!- 

  -Wódka- oznajmił niewzruszony Seth, trzymając w dłoni identyczny przedmiot.

  -Widzisz, nic ci nie będzie- pocieszył go Alec, a następnie unieruchomił mu ramiona, żeby Nat mogła w spokoju pozbyć się ciała obcego z jego ręki.

  -Mogę wiedzieć co tu się odkurwia?!- zaraz pojawił się Dyl.-O boziu- jęknął, kiedy zobaczył, że z dłoni Victora zaczyna lecieć krew.

  -Luka, wybierasz się gdzieś?- zwróciła się do mnie fioletowowłosa, odkładając strzykawkę na stół.

  -Hm?-

  -Po co ci prześcieradło?- dopytywała, na co spłonąłem rumieńcem.

  -Okej...-

*

  -Wiecie jak was uwielbiam?- zwróciłem się do przyjaciół, kiedy dom zaczął błyszczeć czystością.

  -Teraz już tak- odpowiedzieli chórem.

  -Naprawdę nie wiem co bym bez was zrobił- westchnąłem, przypominając sobie jak wyglądał dom zanim go uprzątnęliśmy.

  -Bolałby cie tyłek, bez pomocy Setha- odparł Dyl, chichocząc, na co dostał mocnego kuksańca w bok.

  -No co ty Luka, to my zorganizowaliśmy tą imprezę, więc i my po niej ogarnęliśmy- odezwała się dziewczyna.

  -Pomimo to, dziękuję- uśmiechnąłem się i pożegnałem znajomych.


  -Jak się czujesz?- mruknął ciemnooki, kiedy zostaliśmy sami.

  -Całkiem dobrze- odpowiedziałem, bawiąc się klamrą jego spodni.

  -Nic cie już nie boli?- szepnął, drażniąc płatek mojego ucha.

  -Niby czemu miałoby mnie coś boleć?- zapytałem, unosząc brew.

Uwielbiałem go drażnić.

  -Chcesz, żebym Ci przypomniał?-

Zassałem się na obojczyku starszego, dociskając udo do jego męskości.

  -Czy to wystarczająca odpowiedź?-





___________________________

Miło wiedzieć, że ktoś czeka :)

i of course komentarze mile widziane...







Rude Boy | boyxboyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz