W zdumiewającym tempie znalazłem się na końcu korytarza.
Wyrazu twarzy pielęgniarki, która jako jedyna znajdowała się w sali, nie odwzorowałby najwybitniejszy malarz.
Jej mimika wykrzywiła się w tak dziwny kształt, że żaden istniejący przymiotnik nie mógłby tego opisać.
Przymknąłem oczy, starając się uspokoić tętno i zawroty głowy, spowodowane nagłą przebieżką.
Uchyliłem powieki i przeniosłem wzrok na liliowe łóżko, stojące pod ścianą.
I wtedy znów zgubiłem oddech...
Ujrzałem najpiękniejszą i najdelikatniejszą istotkę, jaką dane mi było nazywać swoim maluszkiem.
Jasnowłosy uniósł leniwie, lewą piąstkę i przetarł nią obie powieki.
-Cześć kwiatuszku- odezwałem się, a kąciki ust same powędrowały mi w górę.
Niebieskooki przełknął ślinę i wbił wzrok w pościel.
-Nie chciałem, żeby tak wyszło- miauknął.
Zmarszczyłem brwi i powędrowałem wzrokiem w stronę pielęgniarki, oczekując jakiś sugestii, jakiejś pomocy... Jedyne co dostałem to jej rozszerzone jak narkoman źrenice, wpatrujące się w nastolatka i ciepły oddech na ramieniu.
Przechyliłem głowę i pomachałem ręką, w wyniku czego, jakby się otrząsnęła i po zaledwie paru sekundach, niemal wybiegła z sali, wpadając na rodziców Luki.
-Synuś- wciągnęła powietrze ze świstem, Lilith.
Nastolatek obdarzył ich jedynie przelotnym, pustym spojrzeniem.
-Boli cię coś?- zapytał ojciec, zupełnie niepasującym do niego tonem.
-Potrzebujesz czegoś?- kontynuowała blondynka.-Wody? Soku? Coś do jedzenia? Poprawić ci poduszkę?-
Byli całkowicie roztrzęsieni, ale i niesamowicie szczęśliwi.
-Mogę porozmawiać z Sethem?- spojrzał im głęboko w oczy.
Oboje wydawali się całkowicie zbici z tropu, lecz mimo tego skinęli głowami i wyszli, informując, że mamy 10 minut.
Uklęknąłem przy jego posłaniu i odgarnąłem niesforne kosmyki, opadające na jego chude kości policzkowe.
Chłopak westchnął, wciąż wpatrując się w okno.
-Odezwiesz się?- mruknąłem.
Odchrząknął.
-Nie chciałem, żeby tak wyszło- powtórzył.
-Spójrz na mnie- poleciłem, ujmując jego podbródek i kierując w swoją stronę.
Starłem kciukiem pojedynczą łzę, która spłynęła po gładkim, niczym aksamit policzku.
Wtulił się w mą dłoń, niczym rasowy kotek.
-Nie chciałem, żebyś bezczynnie czekał. Mieliśmy się spotkać...- wyszeptał.
-Ćśśś, jestem tu. Ty też tu jesteś. Jesteśmy razem. Spotkaliśmy się- odparłem, szczypiąc go w policzek.
Kilkusekundowy chichot sprawił, że serce mi się stopiło, jednak zaraz przez twarz przemknął mu grymas bólu.
Ścisnąłem jego rękę, przeklinając w duchu, że nie mogę tak po prostu wziąć tego wszystkiego na siebie. Tego całego cierpienia...
-Co mi się właściwie stało?-zapytał.
-To ten, który wysyłał ci groźby- odparłem.-Ale nie denerwuj się słońce, już nic ci nie grozi... Sam o to zadbałem- dodałem nieco agresywnie.
![](https://img.wattpad.com/cover/119061350-288-k877835.jpg)
CZYTASZ
Rude Boy | boyxboy
Teen Fiction[UKOŃCZONE] •Dylan zmusza Lukę do pójścia na imprezę• •Dwójka nastolatków, usiłuję zakupić alkohol bez dowodu• •Seth jest pełnoletni• [+18] texting, angst, boyxboy, yaoi, romance, lgbtq+, 18+, bdsm, bisexualism, seks, wulgaryzmy; [PISANE w 2017/201...