LVI

996 41 34
                                        


Modyfikacja obrazka - @Kemona_Uchiha

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Modyfikacja obrazka - @Kemona_Uchiha




"- No i co z tego? [...] Mówisz mi, że nie zdradzę przyjaciół i rodziny. Jeśli to słabość, to chcę taką mieć."
"Rodzina to nie krew. To ludzie, którzy cię kochają. Ludzie, którzy cię wspierają."



( 6 miesięcy później )


Leniwie przeciągnęłam się na łóżku. Nie pamiętałam kiedy ostatni raz tak się wyspałam. To było tak miłe uczucie się wyspać i nie musieć wstawać kilka razy w nocy do dzieci. Nie podejrzewałam, że bycie mamą może być tak trudne. Jeżeli zawód shinobi jest ciężki to bycie rodzicem to hard kor. Wygięłam kąciki ust do góry na samą myśl o chłopcach. Byli uroczymi szkrabami. Jednak dostrzegałam w nich wiele z ojca. Jednak oczy kształtem przypominały te wilka. Spojrzałam na puste miejsce obok mnie. Nienawidziłam się budzić, gdy jego nie było. Gdy nie mogłam się przytulić do ciepłego ciała. Wsłuchać się w równy oddech. Po prostu spędzić chwile beztroski u jego boku nim zacznie się dzień. Zmarszczyłam brwi. Niechętnie wygramoliłam się z łóżka. Dzięki ciągłemu bieganiu w te i we wte niemal wróciłam do dawnej figury co mnie niezmiernie radowałam jednak żeby na nowo wypracować mięśnie brzucha musiałam poczekać, aż Ia i Minoru podrosną. Miałam też nadzieję, że kiedyś trafi nam się córka. Ubrałam na siebie koszule Itachiego która sięgała mi prawie do kolan i wymaszerowałam z sypialni. Swoje kroki skierowałam w stronę pokoju dziecięcego. Otwarłam cicho drzwi, aby ich nie zbudzić maluchów. Widząc jak słodko śpią w kołyskach uśmiechnęłam się. Był to uroczy widok. Spokojniejsza, że nic im nie jest pomaszerowałam do kuchni, gdzie zastałam miłą niespodziankę. Mój mąż właśnie kończył robić herbatę, a na tacce dostrzegłam śniadanie. Uniosłam kąciki ust ku górze.

- Nie mogłeś spać, że od rana już pichcisz? - mężczyzna słysząc mój głos odwrócił się w moją stronę. Dostrzegłam na jego twarzy zaskoczenie. No cóż, nigdy nie należałam do rannych ptaszków, gdy nigdzie mi się nie śpieszyło. A fakty były takie, że przez ostatnie lata nie mogłam sobie pozwolić na długie spanie z powodu misji. Podszedł do mnie, objął w pasie i przyciągnął. Musnął wargami moje czoło. Objęłam go, przytuliłam się.

- A co się stało, że tak wcześnie wstałaś kochanie? - minimalnie się od niego odsunęłam, aby ujrzeć jego twarz. Wzruszyłam ramionami.

- Chyba się wyspałam zwłaszcza, że dzieci dały mi pospać. Coś czuję, że to twoja zasługa. - przymrużyłam delikatnie powieki. Na twarz Itachiego wkradło się rozbawienie.

- Czy ty właśnie coś insynuujesz? Siadaj i jedz śniadanie. Chciałem ci je zanieść do łóżka... No, ale skoro wstałaś to grzecznie zjedz. Dzisiaj Naruto i Sasuke mają do nas przyjść. - słysząc te wieści pokiwałam energicznie głową. Dawno się nie widzieliśmy, a uwielbiałam chłopaków. Zwłaszcza to, że się kochali i nie zważali na opinie innych. Nie pozwolili, by jakieś głupie intrygi, czy złość Fugaku przeszkodziła ich związkowi. Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść kanapki, momentami popijając herbatę z kubka. Zerknęłam na czarnowłosego.

Sharingan UzumakiOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz