Przepraszam

4.1K 456 121
                                        

Siedziałem na tylnym siedzeniu taksówki, co chwilę prosząc kierowcę żeby przyspieszył. Roztargniony, po raz setny wybierałem numer Ryu, próbując się do niego dodzwonić. Za każdym razem słyszałem tylko spokojny głos kobiety informującej mnie, że kolejna próba nie przyniosła skutku. Czy spodziewałem się, że odbierze ode mnie telefon? W żadnym wypadku. Ale czułem się lepiej sam ze sobą, że chociaż próbuję. Może tym razem usłyszę w słuchawce jego głos... Kiedy dotarliśmy na miejsce, niemalże od razu wyskoczyłem z pojazdu i wbiegłem na piętro, przeskakując stopnie co drugi schodek. Nie zdążyłem nawet zapukać, kiedy drzwi otworzyła mi Ayumi. Była cała blada. Zdziwiła się kiedy zobaczyła mnie pod drzwiami Yukihiro.

- Właśnie miałam po Ciebie dzwonić. - powiedziała, wymijając mnie. - Yukio, spakuj jego rzeczy i przyjedź, ja zabieram Shiro. - powiedziała roztrzęsionym głosem, pociągając mnie za rękaw kurtki.

- Jasne. - Yukihiro nie stawiał żadnego oporu. Wydawał się równie zmartwiony. Zacząłem się domyślać gdzie może się znajdować Ryu.

- Do którego szpitala jedziemy? - spytałem, zbiegając po schodach. 

- Do Nabuya. - mimo tego, że Ayumi była wyraźnie przejęta, nie traciła opanowania. - Zapnij pasy, będziemy jechać dosyć szybko. - mruknęła w moją stronę, kiedy zająłem miejsce obok kierowcy. Całą drogę milczeliśmy. Nie wiedziałem nawet co się stało, jednak wolałem się nie pytać. Przynajmniej nie teraz. W mojej głowie tworzyły się najgorsze scenariusze. Jak na razie wiedziałem, że Ryu żył. To było najważniejsze. 

W przeciągu 20 minut znaleźliśmy się w długim holu pobliskiego szpitala. Posłusznie podążałem za Ayumi, starając się zapamiętać drogę, żebym sam później mógł trafić do pokoju Ryu. Pielęgniarka, która nas prowadziła zatrzymała się przed jednymi z wielu białych drzwi.

- Do sali może wejść tylko rodzina chłopca. - powiedziała przyjaznym tonem. - W środku jest już jego mama.

- Ja jestem jego siostrą. - powiedziała szybko Ayumi. Pielęgniarka pokiwała głową, ruchem ręki pokazując jej, że może wejść. 

- A Pan? - zwróciła się do mnie.

- Ja... - w tym momencie się zaciąłem. Nie jestem z nim spokrewniony, nie jestem już chłopakiem jego siostry, już nawet nie mówiąc o byciu jego chłopakiem. Jestem dla niego nikim. - Ja jestem tylko znajomym. Poczekam na zewnątrz. - wskazałem na rząd krzeseł stojących po przeciwległej stronie drzwi.

Pielęgniarka tylko kiwnęła głową i już miała odejść, jednak ja chciałem wiedzieć co się właściwie stało Ryu.

- Siostro, a mogę chociaż się dowiedzieć co się mu jest? - nie oczekiwałem całej diagnozy medycznej, tylko informacji dlaczego tutaj wylądował.

- Potrącił go samochód. Możliwe, że specjalnie wszedł na drogę. Nie doznał szczególnych obrażeń a jego stan jest stabilny. Niestety, więcej nie mogę powiedzieć. - wydawała się być zmartwiona.

- Dziękuję. - patrzyłem jak szła w stronę pokoju dla pielęgniarek. Kiedy tylko zniknęła za zakrętem, schowałem twarz w dłoniach. Całe szczęście, że nic mu nie jest. To najważniejsze. Zastanawiało mnie jednak jej przypuszczenie, że być może Ryu specjalnie wszedł pod koła samochodu. Nie wierzyłem w to. Nie zrobiłby czegoś tak idiotycznego. Z resztą nie miał powodu, żeby kończyć swoje życie. 

- Shiro? - nawet nie słyszałem, kiedy podeszła do mnie Ayumi. Wyraźnie się uspokoiła. To dobry znak. Usiadła obok mnie.

- Co z nim? - potrzebowałem potwierdzenia, że wszystko jest w porządku, że nic mu nie jest.

You have no idea (BL)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz