Lena nie potrafiła zasnąć. W łóżku rozmyślała nad spędzonym wieczorem z Markiem. Nadal czuła jego zapach. Nie był on jakoś mocny, a jednak go czuła. Może dlatego, bo pożyczył jej bluzę, gdy było jej zimno? Wiał lekki wiatr, ale już nie było tak ciepło. Dlatego blondynce przeszły ciarki z zimna. Mark zauważył, że jest coś nie tak, a kiedy dowiedział się, że to tylko z zimna, bez zastanowienia ściągnął i podał jej swoją bluzę, która była przesiąknięta jego zapachem. Lena z początku protestowała, ale Mark się uparł. Teraz ta bluza leżała na fotelu do biurka. Lena podniosła się i spojrzała na godzinę w telefonie. Dochodziła dwudziesta trzecia. Męczyła się z zaśnięciem pół godziny. Głęboko westchnęła, głową opadając na miękką poduszkę. Tak z nikąd zaczęła nucić. Ukrywała się ze śpiewaniem, mimo że nie raz słyszała, że ładnie śpiewać. Chyba, że musiała śpiewać na lekcjach muzyki. Całkowicie oddała się piosence od Day6. I można powiedzieć, że to jej pomogło w zaśnięciu, bo pod koniec zaczęła ziewać. To był krótki moment, w którym zasnęła. * -Mark, powiedziałeś już jej? Na szkolnym korytarzu stał Mark z Haechanem. -jeszcze nie. -To na co ty czekasz? Koleś, radzę ci się pospieszyć póki masz okazję, bo inaczej ktoś to zrobi za ciebie i zabierze ją z przed nosa. -Gdyby to było takie łatwe... -Mark, ja cię błagam, nie bądź takim tchórzem. Powiesz jej, albo ja to zrobię. -Nawet nie próbuj.-Warknął Mark, ze złą miną. -To się lepiej ruszaj. -Tak, podejdę do niej i powiem przy wszystkich: Hej, wiesz co, podobasz mi się! Wyjdę na idiotę. -Więc wymyśl coś, dzięki czemu pokażesz jej, jak bardzo ci zależy. Zaproś ją gdzieś. -Błagam cię, to już jest norma, ja chcę coś bardziej oryginalnego. -Masz jakiś pomysł?-Mark przez chwilę nic nie mówił. -Mam!-Wykrzyknął po chwili namysłu. -Co takiego? Powiedział przyjacielowi, ale na ucho. Nie chciał, aby ktoś go usłyszał, prócz Haechana. Chłopak uważnie słuchał planu Marka. -Jesteś pewien? Zajmie ci to dużo czasu. -Dam radę. Dla niej jestem w stanie poświęcić wiele. -Oj, Markie. Naprawdę się zakochałeś. * -Masz jego bluzę?-Sohyu chciała wysłuchać opowieści Leny na temat jej spaceru z Markiem. -Mówiłam ci, pożyczył mi ją, bo było mi zimno. -Ale pożyczył! -Musimy mówić o mnie? Lepiej mi mów, jak tam twój romans z Yutą.-Na te imię, Sohyu spoważniała. -Emm, pokłóciliśmy się. -O co? -Naprawdę, to nie wiem. Pytał mnie dlaczego mu to robię, czy mnie to bawi. Ale ja nawet nie wiem o co chodzi! -Spróbuj z nim porozmawiać na spokojnie. -Pójdziesz ze mną? -Pewnie.
Dziewczyny poszły tam, gdzie mógł znajdować się Yuta, czyli na boisko. I rzeczywiście, był tam, ale nie sam. Siedział na murawie, a z nim kilka dziewcząt. Sohyu chciała się wycofać, ale Lena ją zatrzymała i pociągła za rękę. Tamci śmiali się głośno, przestali kiedy zobaczyli zbliżające się dziewczyny. Te siedzące nie były zadowolone z tego faktu. -Co wy tu robicie?-Zapytała jedna z nich. -Yuta, musimy porozmawiać.-Sohyu zignorowała pytanie tamtej. Może wyglądała na poważną, ale w środku serce jej biło jak szalone. -Niby o czym? -O co ci wcześniej chodziło? -Nie udawaj głupiej! -Ale ja nie wiem! -Nie wiesz? Hmm, może dlatego, bo przytulałaś się z innym?! -Yuta! To był mój brat! Wyjechał i długo się z nim nie widziałam! -Poważnie?-Nakamoto wyglądał na zakłopotanego. -Tak! Co ty sobie pomyślałeś? -Myślałem, że grasz na moich uczuciach.... -Co? Nie jestem taka! Czekaj.....Na twoich.... Nakamoto nie dał jej skończyć, chłopak cmoknął ją w policzek, po czym uśmiechnął się. Sohyu nie wiedziała, co się dzieje. Siedzące dziewczyny były oburzone. Lena, nie chcąc przeszkadzać zakochanym, odeszła z tamtąd. Obrażone dziewczyny również odeszły, aby tylko na to nie patrzeć. Lena jeszcze się tylko odwróciła się, a w oddali ujrzała dwie sylwetki, przytulone do siebie. * Blondynka sama chodziła po korytarzach. Jej przyjaciółka jest zajęta i pewnie świetnie się bawi z Yutą, który jeszcze jakiś czas temu wyznał jej uczucia. -Co taka sama?-Spotkała po drodze Jaemina. -Tak jakoś wyszło. -Mogę ci potowarzyszyć? -Nie ma problemu.
Lekcja chemii była bardzo luźna, więc żadna nowość, że wszyscy rozmawiali. A raczej wydzierali się na cały głos. Lena rozmawiała z koleżanką z klasy. Mark co jakiś czas spoglądał na blondynkę, nie słuchając przyjaciela. -Mark! Znowu mnie nie słuchasz!-Dostał w ramię od Haechana. -Wybacz. -Naprawdę musisz jej to wyznać. -Wiem, Haechan. Wiem. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Kolejnykrótki. Mógłbyćdłuższy, aleniechcęnachama pisać.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.