Dzisiaj dwa rozdziały ponieważ wątpię, żeby jutro udało mi się coś napisać :( Jeśli ktoś wie, że jutro będzie miał niedobór niech zostawi sobie na jutro chociaż polecam przeczytać dziś bo jest ogień (kusiciel ja). Pioseneczka taka tematyczna na dzisiaj, przeczytacie, dowiecie się czemu ;) Miłego wieczoru! <3 (i miłego czytania)
*tydzień później*
Pożegnałam się z moimi współwięźniarkami. Nie obeszło się bez łez wzruszenia i wielu życzeń. Podczas mojego pobytu na Pawiaku były dla mnie ogromnym wsparciem i wiedziałam, że będę za nimi tęsknić. Gdybym mogła wyciągnęłabym je wszystkie nawet tego samego dnia. Gdy strażnik wyprowadził mnie z sali zobaczyłam oficera Schneidera, który już na mnie czekał. Na mój widok lekko się uśmiechnął. Podeszłam do niego i pozwoliłam pocałować się w dłoń.
- Dziękuję panu za wszystko panie oficerze. Bez pana nigdy bym stamtąd nie wyszła - musiałam mu podziękować. Byłam mu ogromnie wdzięczna za wyciągnięcie mnie z tego miejsca. Prawie codzienne przesłuchania były straszne, nie wiem ile czasu jeszcze dałabym radę to znosić.
- Zrobiłem to dla Thomasa - odpowiedział cicho. Poczułam lekkie ukłucie smutku w sercu. Zaczynałam mieć wątpliwości co do słuszności mojej decyzji. Do tego potwornie bałam się o Thomasa.
- Ekhm, przepraszam... Pani Starska?
Odwróciłam się i zobaczyłam strażnika, który zmierzał w moją stronę. Wypełnił mnie strach, że będę musiała wrócić do celi.
- Tak... To ja.
- Ja... Tydzień temu był u pani pan Engel i... Przyniósł pani to - powiedział wręczając mi uschniętego tulipana. - Wyglądał lepiej, ale nie mogłem go pani dać, mam nadzieję, że pani rozumie.
Bez słowa wpatrywałam się w kwiat. Delikatnie przejechałam palcami po jego delikatnych płatkach. Poczułam jak do oczu podchodzą mi łzy, które starałam się powstrzymać za wszelką cenę. Już chciałam odpowiedzieć gdy drzwi do więzienia otworzyły się. Stanął w nich uśmiechnięty Heinrich. Jego szary mundur był dokładnie wyprasowany, a jego twarz świeżo ogolona.
- Odbijamy - zaśmiał się, wziął mnie pod rękę i poprowadził w kierunku wyjścia. Wyszliśmy na tłoczną, warszawską ulicę. Wydawało mi się, że to już koniec moich problemów, że wszystko będzie dobrze. Podczas mojego pobytu na Pawiaku poprosiłam Heinricha, żeby zajął się sprawą Jasia. Tęskniłam za nim i miałam nadzieję, że już dziś go zobaczę. Heinrich obiecał, że sprowadzi go do domu, a ja mu uwierzyłam.
- Jasiu już w domu? - spytałam wesoło. Heinrich ciężko wypuścił powietrze z płuc i opuścił wzrok. Poczułam jak moje serce przyspiesza. Zaczął mnie zalewać pot. - Heinrich?
- Posłuchaj kwiatuszku, jest problem... Nie udało mi się wyciągnąć Jasia. Odjechał transportem do obozu 3 dni temu - powiedział przystając na chwilę. Poczułam jak zalewa mnie smutek. Wiedziałam, że nie mogę być na niego zła. Nie był przecież wszechmogący, a ja liczyłam się z możliwością utraty Jasia. Mimo to świadomość gdzie trafił była obezwładniająca. Samotna łza spłynęła po moim policzku.
- Nie, nie, nie, nie płacz - Heinrich wyciągnął dłoń i otarł spływającą łzę. Delikatnie uśmiechnęłam się i dotknęłam jego dłoni całkowicie zapominając o tym, że znajdujemy się na środku zatłoczonej ulicy. Za plecami Heinricha zobaczyłam moich sąsiadów; panią Gorzelską z mężem i synem oraz panią Kalicką z mężem i synami. Odsunęłam się od Heinricha jak oparzona.
- Może... Chodźmy gdzieś indziej - powiedziałam speszona.
- Oczywiście, gdzie?
CZYTASZ
Die Order [zakończone]
Historical FictionMajor SS, Thomas Engel zostaje zameldowany w zagarniętej przez Niemców Warszawie. Na miejscu ma zająć się obowiązkami związanymi z jego wysoką pozycją w oddziałach SS. Los jednak chciał by na jego drodze pojawiła się młoda Polka o brązowych lokach...
![Die Order [zakończone]](https://img.wattpad.com/cover/134474989-64-k465251.jpg)