Natychmiast się od siebie oderwaliśmy. Wanda spojrzała na mnie z przerażeniem w oczach. Starałem się zachować spokój, lecz było ciężko. Szybkim krokiem ruszyłem do sypialni ojca. Gdy wszedłem do środka moim oczom ukazał się następujący widok; Jasiu stojący przy ścianie z misiem w rączce i mój ojciec celujący w niego pistoletem. Zaraz za mną pojawiła się Wanda. Jej twarz zbladła, wyglądała jak duch. Chciałem ją zatrzymać, lecz ona wbiegła do pokoju i padła na kolana. Spojrzała na mojego ojca błagalnym wzrokiem. Jej oczy były pełne łez.
- Błagam, Herr Engel, proszę go zostawić. To tylko dziecko, on jest moim synem, błagam, na Boga, niech go pan zostawi - mówiła rozpaczliwym głosem Wanda. Mój ojciec spojrzał na nią zdegustowanym wzrokiem, lecz zignorował ją. Odwrócił się w moją stronę. Miałem wrażenie, że próbuje zabić mnie wzrokiem. Nagle poczułem paraliżujący strach. Widziałem już to spojrzenie. Patrzył tak na mnie w dzieciństwie, kiedy zrobiłem coś co bardzo go rozwścieczyło. Zawsze gdy tak na mnie spoglądał wiedziałem co nastąpi później. Mój ojciec zawsze był brutalny. Gdy mnie bił miałem wrażenie, że sprawia mu przyjemność patrzenie na moje przerażenie i ból. Teraz właśnie czułem się jak wtedy. Jak wystraszone, małe dziecko, które za niedługo ma doświadczyć gniewu swojego ojca.
- Thomasie, kim jest ten pieprzony dzieciak?! Wygląda jak cholerny Żyd! - krzyczał mój ojciec. Spojrzałem na Jasia. Stał przy ścianie bez ruchu. Z jego prawej rączki zwisał brązowy miś. Łzy spływały po policzkach dziecka, jego twarz była biała jak ściana przy której stał. Widząc przerażenie malucha miałem wrażenie, że patrzę na młodszą wersję siebie. Wiedziałem, że muszę coś zrobić. Zacisnąłem zęby i zebrałem w sobie całe pokłady odwagi. Spojrzałem w płonące gniewem oczy mojego ojca.
- To synek Wandy, mojej sprzątaczki. Poznaliście się - powiedziałem sarkastycznie próbując sprawiać wrażenie odważnego. Ojciec zmierzył mnie uważnym spojrzeniem i po chwili opuścił broń. Moja Polka zerwała się z podłogi i podbiegła do roztrzęsionego dziecka. Wzięła je w ramiona i przytuliła do piersi. Chłopiec kurczowo złapał ją za sukienkę i wtulił twarz w jej włosy. Wanda gładziła go po głowie i szeptała mu uspokajająco do ucha. Mój ojciec bez słowa złapał czapkę i wyszedł z mieszkania.
- Wando, musimy porozmawiać - powiedziałem cichym głosem. Kobieta spojrzała na mnie i odwróciła się do Jasia.
- Jasieńku, idź do salonu, poczekaj na mnie. Potem pójdziemy do domku, dobrze? - spytała uspokajającym głosem. Chłopiec otarł łzy z twarzy, pokiwał główką i wyszedł z sypialni. Zamknąłem za nim drzwi i podszedłem do Wandy. Czułem się słabo. Wiedziałem, że muszę to zrobić. Nie mogłem jej aż tak narażać. Jestem oficerem SS do ciężkiej cholery. Mam ojca fanatyka, a przede wszystkim jestem Niemcem. Nie mogę tego dłużej robić.
- Wando, posłuchaj. Nie możemy być razem - widziałem, że otwiera usta by coś powiedzieć, lecz uciszyłem ją gestem. - Posłuchaj, widzisz jaki jest mój ojciec. Ktoś mógł dziś zginąć, rozumiesz? Nie mogę tak ryzykować. Jestem Niemcem, ty Polką. Jest wojna. To nie czas na miłość Wando. Muszę odejść, żeby cię chronić.
- Nie musisz Thomas, nie możesz - wyjąkała dziewczyna.
- Słuchaj, zbyt się narażasz. To co się przed chwilą wydarzyło to... Moja wina. To nigdy by się nie zdarzyło gdyby nie ja, rozumiesz? - wypowiadając te słowa czułem niemal fizyczny ból. Nie potrafiłem znieść myśli, że muszę zakończyć to co mieliśmy, lecz musiałem to zrobić. Zbyt ją kochałem, żeby aż tak ją narażać.
- Thomas, ja cię kocham, nie możesz odejść - pierwsza łza spłynęła po jej policzku. Nie mogłem patrzyć na nią w takim stanie, dlatego odwróciłem wzrok. Czułem ścisk w gardle. Po chwili znów na nią spojrzałem. W jej oczach widziałem ból i miłość. Zmusiłem się do wypowiedzenia kolejnych słów.
- Też cię kocham Schatzi. Kocham cię za bardzo by pozwolić ci zginąć, rozumiesz? - czułem łzy zbierające się w moich oczach. - Idź, weź Jasia i idźcie stąd zanim on wróci.
- Nie - powiedziała Wanda patrząc na mnie załamanym wzrokiem. - Nie wyjdę.
Czułem, że zaraz się popłaczę. Każdy mój mięsień był napięty.
- Idź Wando, błagam - poprosiłem cicho spuszczając głowę tak by nie widziała łzy spływającej po moim policzku. Przez chwilę stała przede mną. Słyszałem jak pociąga nosem. Nagle wyszła z sypialni. Po chwili usłyszałem jak drzwi zamykają się za nią i Jasiem. W tym momencie podniosłem głowę i usiadłem na łóżku. po policzku spłynęła mi kolejna łza. Nie otarłem jej. Czułem się jakbym dopiero co wybudził się ze snu, otępiały i zmęczony. Wiedziałem, że musiałem to zrobić by ją chronić. Nie była za mną bezpieczna, nie byłem w stanie ochronić jej przed wszystkim. Gdyby nasz romans wyszedł na światło dziennie, jej rodacy gardziliby nią. Kto wie, może nawet dokonaliby samosądu. Mój ojciec chybaby mnie zabił. Nienawidził Polaków, nawet tych, których nie znał. Uważał ich za gorszych, sądził, że nie zasługują na życie. Dziś prawie zabił Jasia, możliwe, że nawet Wandę. Mimo mojej pozycji, nie byłem w stanie zapewnić jej bezpieczeństwa. Ściągałem na nią tylko coraz więcej i więcej kłopotów. Ta dziewczyna nie do końca wiedziała nawet co robię. Myślała, że moja praca to papiery. Po części tak było, lecz robiłem o wiele gorsze rzeczy. Ona jest za delikatna na ten świat. Nie mogłem pozwolić, żeby cokolwiek jej się stało. Czułem potrzebę chronienia jej, a mogłem to robić tylko w jeden sposób. Będąc daleko od niej.
Jeeeeej, wróciłaaaam! Wena wróciła, rozdział napisałam szybko i bezboleśnie :'D. Mam nadzieję, że Wam się podobał! Wróciłam po tak długim czasie odnowiona i z naładowaną baterią, a informacja o ,, Die Order " znajdującym się znów na pierwszym miejscu dała mi pozytywnego kopa w pupę! Dziękuję Wam bardzo i przepraszam za długą nieobecność, poprawię się ;). A więc... Do następnego!!! <3
CZYTASZ
Die Order [zakończone]
Ficção HistóricaMajor SS, Thomas Engel zostaje zameldowany w zagarniętej przez Niemców Warszawie. Na miejscu ma zająć się obowiązkami związanymi z jego wysoką pozycją w oddziałach SS. Los jednak chciał by na jego drodze pojawiła się młoda Polka o brązowych lokach...
![Die Order [zakończone]](https://img.wattpad.com/cover/134474989-64-k465251.jpg)