Major SS, Thomas Engel zostaje zameldowany w zagarniętej przez Niemców Warszawie. Na miejscu ma zająć się obowiązkami związanymi z jego wysoką pozycją w oddziałach SS. Los jednak chciał by na jego drodze pojawiła się młoda Polka o brązowych
lokach...
Gwałtownie obróciłem w stronę z której dobiegał znajomy głos. Stał przede mną mój ojciec. Patrzył na mnie sadystycznym wzrokiem. To spojrzenie sprawiało, że czułem się jak bezbronne dziecko. Nienawidziłem tego, że tak na mnie działał.
- Wiesz, zawsze chciałem mieć syna, który przyniósłby mi chlubę - zaczął ojciec. - Gdy się urodziłeś bardzo się cieszyłem. Męski potomek to coś o czym marzy każdy ojciec. Myślałem, że będziesz moim powodem do dumy. Kiedy zaczęła się wojna, mimo tego jak żałośnie się zachowywałeś miałem nadzieję, że przejrzysz na oczy i będziesz wiernie służył naszej ojczyźnie, Führerowi. Jak widzę, nadzieja pozostała nadzieją. Zainteresowałeś się tą Polką... Mówię 'zainteresowałeś się' bo wiem, że jej nie kochasz, synu. W głębi duszy jesteś taki jak ja. Jesteś dobrym Niemcem. Przyznam, że nie jest brzydka, ale wygląd to nie wszystko. Zaraz się o tym przekonasz. Wygląd nie jest wieczny, narodowość już tak.
- Tato, jeśli uważasz, że to jakim Niemcem jestem zależy od mojego poziomu tolerancji to grubo się mylisz. Robię co mogę dla tego kraju, wiesz o tym. Nie jestem taki jak ty. Nie będę taki. I kocham Wandę. Wmawiaj sobie, że tak nie jest, ale teraz otwarcie ci o tym mówię - powiedziałem zdecydowanym głosem. Mój ojciec spojrzał na mnie chłodno. Widziałem niemy sprzeciw w jego oczach. Spodziewałem się, że zaraz go wyrazi. Nie potrafił siedzieć cicho.
- Myślisz, że nie jesteś taki jak ja? - spytał prześmiewczo. - Synu, jesteś dokładnie taki jak ja. Możesz się tego wyrzekać, pisać te swoje wierszyki, ale to nie zmieni faktu iż jesteś taki sam jak ja. Powiedz mi, co sądzisz o Żydach? Może uważasz, że nie powinniśmy się ich pozbyć?
Wiedziałem, że mnie podchodzi. Tak bardzo chciałem powiedzieć, że właśnie tak uważam, lecz nie potrafiłem. Muszę przyznać, że nie przeszłoby mi to przez gardło. Poczułem pot zbierający się na moim czole. Zacisnąłem pięści.
- Znasz moje zdanie na ten temat - odpowiedziałem wymijająco.
- Oj, żebyś wiedział, że znam. Nienawidzisz ich tak samo jak ja, synu. Wiem o tym. Nie raz widziałem co z nimi robiłeś - po tych słowach obrócił się w stronę Wandy, która do tej pory siedziała skulona na krześle przed biurkiem Fischera. - Wiesz co twój kochaś robił z tymi pasożytami? Traktował ich tak jak powinni być traktowani. Thomas, pamiętasz jak rozwaliłeś temu staremu Żydowi łeb? Krew była dosłownie wszędzie. Byłem z ciebie taki dumny, synu.
Spojrzałem na Wandę. Jej twarz pobladła jeszcze bardziej, a jej oczy zaszły łzami.
- To nieprawda - wydukała cicho. Mój ojciec spojrzał na nią sadystycznie.
- Kochanieńka, to sama prawda. Myślałaś, że co? Zwiążesz się z nim, uroczym, kochanym SS-manem, który darzy Żydów miłością? A potem co, może chciałaś wziąć z nim ślub i mieć gromadkę brudnych, polskich dzieci? - zaśmiał się okrutnie. Wanda opuściła wzrok i pociągnęła nosem bez słowa. Mój ojciec odsunął się od niej z usatysfakcjonowanym uśmieszkiem. Spojrzał na Fischera i kiwnął głową. Mężczyzna wstał zza biurka i podszedł do Wandy. Oparł się o biurko znajdujące się teraz za nim i starł pot z twarzy.
- Jak się nazywasz? - spytał.
Wanda spojrzała na niego zdziwiona.
- Heinrich, przecież wiesz jak się nazywam - powiedziała cicho.
- Zadał ci pytanie! - krzyknął mój ojciec zbliżając się do niej niebezpiecznie blisko.
- W-Wanda Starska - wyjąkała przerażona Wanda.
Chciałem ją stamtąd zabrać. Wziąć w ramiona i uciec z nią gdzieś daleko. Wiedziałem, że nie mogę tego zrobić, świadomość tego była chyba najgorsza w tym wszystkim.
- Nie będę tego przeciągał. Wiemy, że Jasiu jest Żydem. Wiemy, że ty i organizacja do której należysz wyciągnęliście go z getta. Dla jakiej organizacji pracujesz? - Fischer zadał kolejne pytanie.
- Nie pracuję dla nikogo - powiedziała cicho Wanda.
- Dla kogo pracujesz? Powiedz po dobroci - wydawało mi się, że w jego głosie usłyszałem błagalną nutkę, lecz musiało mi się przesłyszeć. Ten człowiek nie ma w sobie czegoś takiego jak empatia.
- Nie pracuję dla... - zaczęła Polka, lecz nie dała rady skończyć. Mój ojciec nagle znalazł się przy niej. Wszystko wydarzyło się strasznie szybko. Zobaczyłem jak podnosi dłoń i uderza Wandę w twarz z pięści. Krzyk sprzeciwu uwiązł mi w gardle. Przygryzłem wewnętrzną stronę policzka zbyt mocno. Poczułem metaliczny smak krwi w ustach. Spojrzałem na Heinricha. Odwrócił twarz od Wandy i przymknął oczy. Miał mocno zaciśnięte usta, a na jego czoło znów wstąpił pot. W momencie, w którym mój ojciec ją uderzył z jej ust wydobył się głuchy krzyk. Ojciec odsunął się od niej i spojrzał na jej pękniętą wargę. Sączyła się z niej krew, na której widok mężczyzna uśmiechnął się.
- Widzisz synu, to miałem na myśli mówiąc, że wygląd nie jest wieczny. Mam nadzieję, że lubisz fiolet, bo za niedługo może go mieć dużo na twarzy - zaśmiał się okrutnie. Zacisnąłem zęby z całej siły. - Pójdę umyć rękę, bo ją sobie upaskudziłem przez tą polską świnię. Zaraz wracam, pobawcie się sami chłopcy.
Mój ojciec wyszedł na chwilę z pokoju. Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi podbiegłem do Wandy.
- Engel... - zaczął Heinrich.
- Zamknij mordę albo ci pomogę - wysyczałem w stronę Fischera, który natychmiast się wycofał. Dotknąłem bladej twarzy Wandy i spojrzałem w jej zmęczone oczy. Czułem ogromny ból widząc ją w takim stanie. Nie potrafiłem bezczynnie patrzeć na jej krzywdę. Delikatnie otarłem krew z jej twarzy. Lekko skrzywiła się gdy dotknąłem rany na jej ustach.
- Boli - powiedziała cicho. Nachyliłem się do niej i delikatnie ją pocałowałem.
- Lepiej? - spytałem szeptem.
- O wiele - odparła z lekkim uśmiechem.
- Wyciągnę cię stąd, obiecuję - wyszeptałem.
- Nie, najpierw uratuj Jasia. Błagam - powiedziała. Zacisnąłem mocno usta i opuściłem wzrok. Nie byłem pewien czy jestem w stanie to zrobić. Musiałbym znaleźć jakąś dobrą wymówkę.
- Obiecaj - poprosiła szeptem. Spojrzałem w jej zielone oczy i lekko się uśmiechnąłem.
- Obiecuję.
Tutaj wstawię Wam zdjęcia. Moje wyobrażenia dotyczące Thomasa i Heinricha. Wiem, że wpisałam już aktorów w obsadzie ale chciałam dać zdjęcia jeszcze tu. Jeśli ktoś nie chce sobie psuć wyobrażeń, może to pominąć.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Thomas- aktor Volker Bruch
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.