Po kilku minutach skończył i wyszedł zostawiając mnie samą na podłodze. Przez cały czas wytrzymywałam bez płaczu, lecz w momencie, w którym zamknęły się za nim drzwi wszystkie emocje zaczęły ze mnie uchodzić. Wybuchłam płaczem i dotknęłam mojej głowy. Miałam ogromną nadzieję, że moja dłoń natrafi jednak na włosy. Nie poczułam ich. Powoli podniosłam się z podłogi. Nie chciałam na siebie patrzeć więc nie poszłam do lustra. Wyjęłam z szafy apaszkę i obwiązałam nią swoją głowę. Nie wzięłam nawet swetra, po prostu wyszłam na ulicę. Ludzie patrzyli na mnie dziwnie. Nie było to coś czego się nie spodziewałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc ruszyłam drogą w stronę mieszkania Heinricha. Ledwo widziałam. Co chwilę wpadałam na ludzi, którzy odsuwali się ode mnie jakbym była szczurem. Nagle poczułam się słabo. Zatrzymałam się i oparłam o ścianę jednej z kamienic. Miałam wrażenie, że zaraz zasłabnę. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna w mundurze. Obraz tego co widziałam był tak zamazany, że nie byłam w stanie zobaczyć nawet do czego należał.
- Fräulein, wszystko w porządku? - spytał. Nie miałam nawet siły by odpowiedzieć więc tylko pokiwałam głową.
- Franz, chodź, Poleczka nieźle się napiła - zaśmiał się inny głos. Mężczyzna stojący przede mną patrzył na mnie z troską.
- Hans, jej chyba coś jest. Powinniśmy odprowadzić ją w jakieś bezpieczniejsze miejsce niż ulica - powiedział miły mężczyzna.
- Daj spokój, da sobie radę.
Żołnierz spojrzał na mnie jeszcze raz, odwrócił się i odszedł w ślad za kolegą. Znów zostałam sama. Zebrałam w sobie wszystkie siły i ruszyłam dalej. Po pięciu minutach ciągnących się niemiłosiernie dotarłam na miejsce. Z trudem weszłam po schodach i zapukałam do drzwi Heinricha. Usłyszałam jego kroki i już po chwili drzwi się otworzyły. Mężczyzna spojrzał na mnie przerażony.
- Heinrich... Potrzebuję twojej pomocy - wyszeptałam patrząc na niego błagalnie. Żołnierz spojrzał na chustkę na mojej głowie i przełknął głośno ślinę.
- Ja... - zaczął. - Nie będę ryzykował.
Spojrzałam na niego zaskoczona. Co to znaczyło?
- Słuchaj, wiedzą o nas. Ja mogę mieć przez to kłopoty, rozumiesz? Nie będę ryzykował. A w dodatku spójrz na siebie. Nie wyglądasz już jak kiedyś. Nie mam dla czego ryzykować - po tych słowach zamknął mi drzwi przed nosem. Przez chwilę stałam bez ruchu. Nie do końca wierzyłam w to co się przed chwilą stało. Przecież on mnie kochał. Dlaczego mnie zostawił? Poczułam łzy cisnące się do moich oczu. Musiałam stamtąd uciec, jak najszybciej.
*oczka Schneidera*
Jechałem na motocyklu z pracy. Nareszcie mogłem wrócić do domu i się napić. Ten mój nowy szef był strasznie denerwujący. Dzisiaj kiedy wszedłem do jego biura myślałem, że się uduszę. Śmierdziało tam jak w jakimś piecu, tyle było tam dymu. Kazał mi zrobić sobie kawy jakbym był jakąś sekretarką. Tęskniłem za Thomasem. Może i musiałem segregować góry papierów, ale u niego w gabinecie chociaż ładnie pachniało. I sam robił sobie kawę. Byłem bardzo zamyślony przez co prawie nie zauważyłem kobiety wybiegającej na drogę prosto pod mój motocykl. W ostatniej chwili zahamowałem. Kobieta gwałtownie się zatrzymała patrząc na mnie zapłakanymi oczami. Na głowie miała czarną chustkę, lecz skądś ją znałem.
- Wanda? - spytałem zsiadając z motocykla. Podszedłem do niej i sięgnąłem w stronę jej chustki, lecz ona złapała mnie za rękę.
- Chcę do domu - wyszeptała. Muszę przyznać, że niezbyt ją lubiłem po tym co zrobiła Thomasowi, lecz zrobiło mi się jej żal. Wyglądała jakby dopiero co wypuścili ją z Pawiaka. Chwila... Dobra, to nie był czas na takie myśli.
- Wsiadaj. Pojedziemy do mnie, jest bliżej - zakomunikowałem wskazując głową w stronę motocykla. Dziewczyna ruszyła za mną i wsiadła. Już po chwili staliśmy pod moją kamienicą. Wprowadziłem ją po schodach i wpuściłem do mojego mieszkania. Poprowadziłem ją w stronę salonu.
- Siadaj, przyniosę ci coś do picia. Słabo wyglądasz - powiedziałem i wskazałem jej kanapę. Poszedłem do kuchni i wyjąłem szklankę i wodę. Zawahałem się. Nie, nie potrzebuje teraz wody. Ruszyłem w stronę barku i wyciągnąłem butelkę wódki. Nalałem jej trochę do szklanki i wróciłem do salonu.
- Mam... - zacząłem, lecz natychmiast przerwałem widząc, że dziewczyna już śpi. Leżała na kanapie z podkulonymi nogami. Postawiłem szklankę na stole i podszedłem do niej. Ukucnąłem przy jej głowie i delikatnie zsunąłem chustkę. To co zobaczyłem zmroziło krew w moich żyłach. Na jej głowie nie pozostał ani jeden włos. Ktoś kto jej to zrobił musiał jej bardzo nienawidzić. Spodziewałem się dlaczego to się stało. Zastanawiało mnie tylko co robiła w okolicach mieszkania Heinricha w takim stanie. Dlaczego do niego nie poszła? Nagle wszystko do mnie dotarło. Wybiegła z jego kamienicy. Poszła do niego, a on widząc ją w takim stanie zostawił ją. Pewnie nie chciał mieć łysej dziewczyny, która nie była już atrakcyjna. Poczułem ogromny gniew. Sukinsyn. Może i nie miałem doświadczenia w kwestiach sercowych, ale wydawało mi się, że jeśli się kogoś kocha to nie tylko za wygląd. Pomyślałem o Thomasie. Czasem mówił o Wandzie. Zazwyczaj musiałem go najpierw upić, żeby się otworzył, ale to szczegół. Oczywiście mówił, że jest piękna, ale to nie było wszystko. Opowiadał o tym jaka jest inteligentna, dobra, zabawna. Skupiał się na jej cechach charakteru, był zafascynowany jej osobowością. Widziałem, że ona wydobywała z niego innego człowieka. Znikała cała otoczka 'złego, niemieckiego oficera', a pojawiał się naprawdę szczęśliwy, zakochany człowiek. Nie chciałem nawet myśleć jaki ból sprawiłoby mu patrzenie na nią w takim stanie. Nie mogłem mu o tym napisać. To o czym musiał teraz myśleć to przetrwanie. Wiedziałem jednak, że od tej pory muszę być za nią odpowiedzialny. Nie mogłem wysłać jej z powrotem do tej przeklętej kamienicy. Musiała zostać u mnie, nie ma rady. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś z jej rodaków się o tym dowie może się to dla niej skończyć jeszcze gorzej niż teraz, lecz byłem dobry w ukrywaniu rzeczy. Spojrzałem jeszcze raz na śpiącą dziewczynę. Jeszcze nie wiedziała co ją czeka. Ja chyba też do końca nie wiedziałem.
CZYTASZ
Die Order [zakończone]
Historical FictionMajor SS, Thomas Engel zostaje zameldowany w zagarniętej przez Niemców Warszawie. Na miejscu ma zająć się obowiązkami związanymi z jego wysoką pozycją w oddziałach SS. Los jednak chciał by na jego drodze pojawiła się młoda Polka o brązowych lokach...
![Die Order [zakończone]](https://img.wattpad.com/cover/134474989-64-k465251.jpg)