Kolejnego wieczora byłam już w Warszawie. Szofer wysadził mnie w przy siedzibie SS, w której miał podobno podobno być ten cały Schneider. Wyciągnęłam z torebki małe lusterko i przejrzałam się w nim. Moje niebieskie oczy ładnie komponowały się z czerwoną szminką, którą pomalowałam usta. Włosy związałam w warkocz i pozwoliłam mu spływać po moich plecach. Ubrałam się w czerwoną sukienkę w białe grochy i czarne trzewiki na obcasie. Paznokcie pomalowałam na krwistoczerwony kolor. Wyglądałam jak anioł w porównaniu do tych Polek. Nie potrafiłam zrozumieć jak można się tak zaniedbać. Nie miałam jednak czasu na rozmyślanie. Ruszyłam w kierunku wejścia do budynku. Otworzyłam drzwi i podeszłam do pierwszego lepszego esesmana. Był wysokim mężczyzną o ciemnobrązowych oczach i blond włosach. Stał przy jednej z kolumn ze swoim kolegą, brunetem o zielonych oczach i bezczelnym uśmiechu. Widząc mnie uśmiechnął się ohydnie.
- Mmm, od kiedy to Polki są takie ładne? - zaśmiał się. Zmierzyłam go ostrym wzrokiem i odchrząknęłam.
- Nie jestem Polką kretynie. Klara Jung, córka Aleksandra Junga. Mówi ci to coś, prostaku?
Zobaczyłam zmianę na jego twarzy. Głupi uśmieszek zszedł mu z ust, a jego wzrok powędrował ku ziemi.
- Ja... Przepraszam pani Jung - wydukał. Uśmiechnęłam się pod nosem i przeniosłam moje spojrzenie z niego na jego towarzysza. Mężczyzna patrzył na mnie z uznaniem co, muszę przyznać, pochlebiało mi.
- Szukam Friedricha Schneidera - powiedziałam i spojrzałam na żołnierza wyczekująco.
- Oficer Schneider pojechał już do domu. Mogę panią tam zaprowadzić - zaproponował blondyn.
- Nie, nie będzie takiej potrzeby - odparłam. Mężczyzna uśmiechnął się nieśmiało i powiedział jak dotrzeć do tego całego Schneidera. Bez podziękowania odwróciłam się i wyszłam. Ruszyłam wskazaną przez niego ulicą, lecz już po chwili zaczęłam żałować, że nie poprosiłam go o pomoc. Moja walizka była bardzo ciężka, a obcasy wpadały mi w przerwy pomiędzy kostkami bruku. Na szczęście podszedł do mnie jakiś mężczyzna w mundurze Gestapo. Miał blond włosy i niebieskie oczy. Na jego twarzy widniał promienny uśmiech.
- Pozwoli panienka, że pomogę - zaproponował a ja z ulgą wręczyłam mu ciężki bagaż. - Panienka nie stąd, prawda?
- Nie, jestem z Berlina - odpowiedziałam z uśmiechem. - Klara Jung.
Na dźwięk mojego nazwiska mężczyzna uniósł brwi w geście uznania.
- Jung? Pani ojciec jest jednym z najbardziej szanowanych generałów. To zaszczyt panią poznać. Nazywam się Heinrich Fischer.
Zarumieniłam się. Mężczyzna był bardzo szarmancki i przystojny. Nie powinnam o nim tak myśleć. Thomas był na froncie, to nie był czas na amory.
- Gdzie panią odprowadzić? - spytał z uśmiechem. Podałam mu adres Schneidera.
Przez całą drogę rozmawialiśmy. O tym jak żyje mu się w Warszawie, o tym co dzieje się w Berlinie i o wielu innych rzeczach. Gdy dotarliśmy pod same drzwi Schneidera było mi trochę przykro, że nasza rozmowa dobiegła końca, lecz wiedziałam, że mam ważną rzecz do zrobienia. Zapukałam do drzwi. Usłyszałam ciche kroki po drugiej stronie i po chwili drzwi otworzył sam Schneider. Mężczyzna spojrzał na mojego towarzysza ostrym wzrokiem.
- Ty sukinsynu - wyszeptał i ruszył w stronę Heinricha. Żołnierz odłożył moją walizkę na ziemię i uniósł dłonie w obronnym geście.
- Schneider, przyjacielu. O co chodzi?
Esesman złapał go za kołnierz i przycisnął do ściany.
- Jest u mnie. Prawie ją przejechałem przy twojej kamienicy. Jak mogłeś to zrobić? Najpierw wpieprzyłeś się pomiędzy nią a Thomasa, a jak przestała ci się podobać to porzuciłeś ją jak psa - wysyczał pełnym złości głosem. Nie wiedziałam o co chodzi, lecz postanowiłam załagodzić sytuację. Zanim jednak zdążyłam to zrobić ktoś stanął w drzwiach mieszkania. Była to Wanda. Chyba. Ciężko było mi się upewnić nie widząc jej włosów. Nie wiedziałam co się z nią stało. Na jej głowie nie było nawet śladu po bujnych, brązowych włosach, które widziałam na zdjęciu. Dziewczyna widząc co dzieje się na korytarzu ruszyła w stronę Schneidera i położyła mu dłoń na ramieniu.
- Wandziu... Wandziu moja... Powiedz mu, niech mnie puści - zaczął gorączkowo mówić Heinrich. Polka nie zaszczyciła go nawet jednym spojrzeniem.
- Schneider, zostaw go. Nie warto tracić na niego energii - wyszeptała. Zobaczyłam jak mężczyzna rozluźnia się i powoli puszcza Heinricha. Oficer wyminął go i czym prędzej wyszedł z kamienicy. Schneider jeszcze przez chwilę stał w bezruchu. Po chwili odwrócił się i spojrzał na Wandę.
- Przykro mi, że musiałaś na niego znów patrzeć - powiedział cicho. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko. Odchrząknęłam. Obydwoje spojrzeli na mnie zdziwieni.
- Klara Jung, przyjaciółka Thomasa. Przysłał mnie tutaj, żebym zorientowała się co z tobą - powiedziałam patrząc na Polkę. Następnie spojrzałam na Schneidera. Był dobrze zbudowanym blondynem o brązowozielonych oczach. Miał dobrze ostro zarysowaną szczękę i prosty nos. Był naprawdę przystojny.
- Kojarzę cię - powiedział z uśmiechem blondyn. - Thomas dużo o tobie mówił. Jestem Friedrich Schneider, jego przyjaciel.
Zarumieniłam się i lekko uśmiechnęłam. Mówił o mnie?
- Wejdź, proszę - zaprosił mnie do środka mężczyzna. Wziął do ręki mój bagaż i wprowadził mnie do środka. Wanda weszła za nami. Żołnierz zaprowadził mnie do salonu. Usiadłam w jednym z foteli.
- Napijesz się czegoś? - spytał stawiając moją walizkę przy drzwiach. Pokręciłam głową przecząco. Polka usiadła na kanapie naprzeciw mnie, a Friedrich obok niej.
- A więc... Na jak długo zostajesz? - spytała Wanda z wyraźną niechęcią w głosie. Zignorowałam to jednak. Nie była już taka ładna jak kiedyś, kiedy Thomas wróci wybierze mnie. Byłam tego pewna.
- W sumie, podoba mi się tutaj. Zostanę do przyjazdu Thomasa - odpowiedziałam rozsiadając się wygodnie w fotelu. - Friedrich, nie masz nic przeciwko bym została u ciebie, prawda? W końcu dzielimy przyjaciela.
Mężczyzna zmierzył wzrokiem moje nogi i pokręcił głową przecząco.
- Świetnie! - klasnęłam radośnie w dłonie, wstałam i wzięłam do ręki moją walizkę. - Wybiorę sobie pokój.
CZYTASZ
Die Order [zakończone]
Historical FictionMajor SS, Thomas Engel zostaje zameldowany w zagarniętej przez Niemców Warszawie. Na miejscu ma zająć się obowiązkami związanymi z jego wysoką pozycją w oddziałach SS. Los jednak chciał by na jego drodze pojawiła się młoda Polka o brązowych lokach...
![Die Order [zakończone]](https://img.wattpad.com/cover/134474989-64-k465251.jpg)