*Thomas*
Noc była chłodna, a ja i Müller siedzieliśmy na warcie. Mój towarzysz co chwilę nerwowo się rozglądał. Spędził na froncie już trochę czasu i odcisnęło to na nim widoczne piętno. Dzisiejszej nocy na urlop odjeżdżać miało kilku żołnierzy. Potwornie im zazdrościłem. Mój ojciec chyba zabronił moim przełożonym dawać mi wolnego, ponieważ kiedy ostatnio spytałem czy będzie taka możliwość spotkałem się z odmową. Często siedząc na warcie wyobrażałem sobie Wandę. Co robi, jak wygląda, jak się czuje. Bardzo za nią tęskniłem, chociaż nie miałem zbyt wiele czasu by o tym myśleć. Dookoła ginęli ludzie, a my siedzieliśmy w brudnych okopach jeden na drugim, jak kury. Ja mimo wszystko wciąż myślami byłem przy Wandzie. Nie miałem nawet żadnej wiadomości o niej. Klara napisała tylko jeden list, w którym powiedziała, że pojedzie do Warszawy, lecz było to przed wyjazdem. Zastanawiałem się czy dalej jest na Pawiaku. Jeśli tak, nie chcę nawet myśleć o tym w jakim jest stanie. Liczyłem na to, że Schneider się nią zaopiekuje. Byłem prawie pewien, że to zrobi. Mimo to nie wiedziałem czy da sobie z tym radę. Czy ktokolwiek da sobie z tym radę. Żeby ją chronić potrzebne są kontakty, których ani Schneider ani Fischer nie mają, nie wspominając nawet o jej znajomych Polakach. Bałem się o nią bardziej niż o samego siebie. Było to dziwne i niepojęte ale miłość właśnie taka jest. Słowo 'miłość' w mojej głowie brzmi jakoś dziwnie. Pamiętam, że kiedy byłem jeszcze nastolatkiem i pisałem wiersze byłem zdania, że znajdę kiedyś tą jedyną. Pisałem wiersze o miłości i innych głupotach. Potem wszystko się zmieniło. Ojciec spalił wszystko co napisałem i kazał zmężnieć. Zrobiłem to ale utraciłem przy tym tą część samego siebie, która wierzyła, że kiedykolwiek odnajdę miłość. Wanda tak jakby mi ją przywróciła. To uczucie nadal wydawało mi się trochę nierealne, ale Wanda powoli zmieniała moje podejście. A przynajmniej zmieniała do czasu.
Zamyśliłem się, lecz do rzeczywistości przywołał mnie głos oficera Kocha.
- Engel, zbieraj się.
Podniosłem głowę zaskoczony. Nie miałem pojęcia o co mu chodziło. Nawet zajęty gorączkowym rozglądaniem się Müller spojrzał na oficera.
- Nie rozumiem... Gdzie idziemy? - spytałem wybity z rytmu. Mężczyzna spojrzał na mnie jak na wariata.
- Jedziesz do Warszawy, nie? Tatuś kazał. Żenisz się przecież.
Słysząc te słowa zamarłem. Nie miałem najmniejszego pojęcia co się dzieje? Ja się żenię? Niby z kim? Nie zadawałem jednak pytań. Dobry żołnierz nie pyta, dobry żołnierz robi co mu każą. Wstałem i ruszyłem za oficerem. Moja walizka zaginęła gdzieś jakieś kilka dni temu, dlatego nie musiałem zbyt wiele nosić. Pożegnałem się z kolegami i ruszyłem za oficerem. Po wstępnych przygotowaniach mały samochód wywiózł nas po kryjomu z okolic okopów. Na pace siedziało jeszcze kilku innych żołnierzy jadących na urlop. Nie znałem ich zbyt dobrze, kojarzyłem ich tylko z widzenia, dlatego się nie odzywałem. Przez całą drogę ciągle myślałem o tym z kim mam wziąć ślub.
*Klara* /kolejnego dnia/
Ubrałam się w czerwoną sukienkę w białe kwiaty, a na nogi założyłam czarne buty na obcasie. Na głowę wzięłam mały, czarny kapelusik z siateczką, a usta pomalowałam na czerwono. Wyglądałam świetnie i dobrze zdawałam sobie z tego sprawę. Złapałam torebkę i wyszłam z mieszkania Thomasa. Wszystkie moje rzeczy były już rozpakowane, a do spotkania z Hansem miałam jeszcze trochę czasu. Mój wieczór był idealne rozplanowany. O 15 spotykałam się z Hansem, na spotkanie przewidziałam godzinę. Później miałam wrócić do domu i przygotować wszystko na przyjazd Thomasa. Kolejnego dnia o 10 miał być nasz ślub. Zaproszenia już przygotowałam i chciałam je dziś roznieść. Miałam na to wyznaczoną około godzinę. Punktualnie o 15 dotarłam do kawiarni, w której umówiłam się z Hansem. Mężczyzna był już na miejscu i siedział przy stoliku czekając na mnie. Na mój widok uśmiechnął się i wstał, żeby się przywitać. Podeszłam do niego i podałam mu rękę by mógł ją pocałować. Nie czekałam, aż sam o nią poprosi bo po co. Ucałował moją dłoń i odsunął dla mnie krzesło. Usiadłam, a on zajął miejsce naprzeciw mnie. Na stoliku stały już dwie filiżanki kawy. Zaimponował mi przygotowaniem. Lubiłam mieć wszystko poukładane i gotowe. Zaczęliśmy rozmawiać. Głównie on mówił, ja siedziałam i kiwałam głową. Przyszłam na to spotkanie tylko dlatego, że powiedziałam, że będę. Na początku moje podejście było następujące; usiąść, pokiwać głową i wyjść. O dziwo mężczyzna był naprawdę bardzo inteligentny i tak jak ja interesował się poezją. Przyjemnie mi się z nim rozmawiało. Mimo iż spotkanie miało mieć godzinę, rozmawialiśmy trochę dłużej. Dopiero po godzinie i dwudziestu minutach udało mi się zakończyć żywiołową dyskusję.
- Muszę już iść, narzeczony dziś przyjeżdża - powiedziałam i pospiesznie wstałam. Trochę żałowałam, że ta rozmowa musi się już zakończyć, lecz miałam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia. Hans spojrzał na mnie zawiedziony.
- Szkoda, że musisz już iść. Może jeszcze kiedyś się spotkamy? - zaproponował z nadzieją w głosie.
- Możliwe - odpowiedziałam tajemniczo i odeszłam energicznym krokiem. Miałam dwa zaproszenia do dostarczenia. Ojciec Thomasa go nie potrzebował, a moi rodzice nie mogli przyjechać. Zostały tylko dwie osoby, które chcę zaprosić...
*Wandzia*
Gotowałam obiad kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Friedrich siedział na kanapie i przeglądał jakieś papiery, więc nie chciałam żeby sobie przeszkadzał.
- Siedź, zobaczę kto to! - krzyknęłam z kuchni i pobiegłam do drzwi wycierając ręce w fartuszek. Kiedy otworzyłam drzwi dopadło mnie zaskoczenie. Stała przede mną Klara. Pomijając to, że wyglądała bosko, na jej twarzy widziałam jakiś dziwny uśmiech. Nie pytając o zgodę, wyminęła mnie i weszła do środka. Pognała do salonu, w którym siedział Friedrich i zaczęła szczebiotać.
- Kochani, witajcie!
Stanęłam w drzwiach i oparłam się o framugę zastanawiając się co ona taka szczęśliwa.
- Co się stało? - spytał Friedrich podnosząc wzrok znad papierów. Blondynka podrygiwała jak szalona. Nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić co się stało, że jest taka radosna.
- Thomas będzie w Warszawie już dziś wieczorem - zakomunikowała głośno. Poczułam ukłucie w sercu. Lecz tym razem nie było to ukłucie lekkie i nie było to ukłucie smutku. Miałam wrażenie, że moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Na moją twarz wkradł się ogromny uśmiech, a ja sama czułam się jakbym miała zaraz odlecieć. Schneider również uśmiechnął się szeroko i wstał.
- To świetne wieści! - krzyknął i spojrzał na mnie uszczęśliwiony. Poczułam jak do oczu podchodzą mi łzy szczęścia. Mój Thomas wraca do domu. Nic mu nie jest i jeszcze dzisiaj będzie w Warszawie. Byłam pewna tego co chcę zrobić. Pobiegnę do niego chociażby po godzinie policyjnej, przeproszę i wszystko będzie dobrze. Znów będziemy razem, oczywiście jeśli tylko tego zechce. Miałam ochotę skakać i płakać. Friedrich chyba zobaczył co się ze mną dzieje, bo szybko do mnie podszedł i objął jednym ramieniem szepcząc:
- Thomas wraca, maleńka.
Klara stanęła przed nami wyprostowana i z uśmiechem.
- To nie koniec dobrych wieści... - powiedziała z tajemniczym błyskiem w oku.
- Co może być jeszcze lepszego? - wyszeptałam wzruszona.
Klara nie odpowiedziała tylko podeszła do nas i wręczyła nam dwie pięknie zdobione kartki na których widniał napis ,,Zaproszenie''. W tym momencie nie domyślałam się nawet na co zostaję zaproszona. Powoli otworzyłam kartkę i zamarłam. Pomału zaczęłam czytać każdą literę z osobna. Nie potrafiłam w to uwierzyć.
Zaproszenie
Klara Jung
i
Thomas Engel
mają zaszczyt i przyjemność zaprosić Pannę Wandę Starską na uroczystą ceremonię zawarcia związku małżeńskiego, która odbędzie się 2 marca 1942 roku o godzinie 10 w Kościele Świętego Aleksandra w Warszawie. Liczymy na Pani obecność,
Narzeczeni
Miałam wrażenie, że cały mój świat legł w gruzach. Gdyby było to możliwe, moje serce spadłoby z łoskotem na ziemię. Poczułam jak Friedrich delikatnie ściska mój bok próbując mnie po kryjomu pokrzepić. Nie pomogło.
CZYTASZ
Die Order [zakończone]
Historical FictionMajor SS, Thomas Engel zostaje zameldowany w zagarniętej przez Niemców Warszawie. Na miejscu ma zająć się obowiązkami związanymi z jego wysoką pozycją w oddziałach SS. Los jednak chciał by na jego drodze pojawiła się młoda Polka o brązowych lokach...
![Die Order [zakończone]](https://img.wattpad.com/cover/134474989-64-k465251.jpg)