— Kuba! Nie, błagam nie rób tego... Kuba! — wydarła się oblana potem i usiadła na łóżku. Obok było puste miejsce, a po chwili ktoś z impetem szarpnął za drzwi.
— Co się stało? O mało nóg sobie nie połamałem. — powiedział Kuba i zobaczył rozdygotaną dziewczynę, której spływały po policzkach łzy. — Maleńka... — szepnął i wszedł na łóżko. Dziewczyna wtuliła się w niego tak, jakby zależało od tego jej życie. W miarę czasu, kiedy gładził jej plecy wzdłuż kręgosłupa, uspokoiła się. — Co się stało? — ponowił pytanie.
— Nic, to był zły sen... — wyszeptała cicho. Czuła się jak mała, bezbronna dziewczynka. Miała straszny koszmar.
— Chcesz...
— Nie. — pokręciła przecząco głową. Zeszła z łóżka i spojrzała w telefon. Było już grubo po 12:00. — Dlaczego mnie nie obudziłeś?
— Bo jak się raz wyśpisz, to nic ci nie będzie. — uśmiechnął się szeroko. — Zaraz jadę do siebie zaraz.
— Okej.
— Okej? I nic więcej? Żadnego zostań, żadnego zróbmy coś razem? — zapytał z uśmieszkiem i uniósł brew do góry.
— Stary, a zaproponowałeś coś?
— To proponuję ci śniadanie, czeka na ciebie w kuchni. — uśmiechnął się szeroko.
— Gdzie chłopaki?
— Poszli połazić po Warszawie, wieczorem wylatują. Dostali jakiś telefon z Mediolanu. — uśmiechnął się do niej.
— No dobra... — wzruszyła ramionami i poszła do łazienki. Potem do kuchni, gdy zjadła śniadanie, poszła się ubrać. Wsunęła na siebie obcisłe spodnie i luźny błyszczący top. Związała włosy w kucyk i wsadziła na głowę okulary przeciwsłoneczne.
— Idziesz gdzieś? — zapytał Kuba.
— Na spacer. Chcesz iść ze mną? — wyciągnęła papierosa i zapalniczkę.
— Jasne, że chcę. — uśmiechnął się szeroko. — Ale jako pierwsze idziemy do mnie. Bo w tym graniaku, czuję się dziwnie.
— Bardzo ci w nim twarzowo. — zagryzła wargę i uśmiechnęła się szeroko.
— Jak ja lubię kiedy przygryzasz wargę... — mruknął do jej ucha i cmoknął w nie.
— Cieszy mnie to. — wpiła się w jego usta, po czym ruszyli spacerem w stronę mieszkania Kuby. Szli w ciszy i rozkoszowali się pięknym dniem. Kiedy weszli na jego osiedle pod ich nogi podleciał pies. — O boże, szczur w peruce... — schowała się za Kubą.
— To pies Krzyśka.
— No wiem... — powiedziała cicho. — Może się pogodzicie...
— Biggi, zostaw pana i panią! — krzyknął Krzysiek. — O kurwa... — powiedział, kiedy zobaczył znajome mu twarze. — Tym bardziej zostaw tych ludzi.
— Krzysiek, pogadajmy. — powiedział Kuba.
— A mamy o czym? Nie chciałeś mnie słuchać, a teraz ci się nagle odmieniło?
— Chłopaki, załatwcie to między sobą, zauważyłam znajomego, którego długo nie widziałam i pójdę zagadać. Z mojej strony, sorry, że cię strzeliłam w twarz, ale swoje za uszami też masz. — powiedziała dziewczyna i obróciła się na pięcie, idąc w stronę czarnego Cadillaca Escalade.
— Okej to dziwne... — Kuba odprowadził ją wzrokiem i odwrócił się do Krzyśka. — Chodź, usiądziemy na ławce.
— Coś między wami...? — zapytał przyjaciel.
— Chyba tak, ale dzisiaj jest jakaś nieswoja... Zupełnie jak inny człowiek.
— Może ma rozdwojenie jaźni? — zaśmiał się pod nosem.
— Wątpię, ale mniejsza. Chciałem cię przeprosić, za bardzo wybuchnąłem, poniosło mnie.
— Spoko, stary, tak samo mamy za uszami. Sam narozrabiałem, ale poniosło mnie, mam problemy z Olką, a raczej miałem.
— Zerwaliście? — Kuba się zdziwił.
— To już przeszłość... Teraz czas na nową przyszłość. To co w przyszły weekend lecimy do Londynu na koncert? — uśmiechnął się szeroko.
— Stary, wiesz, że chowanie się za robotą, to nic nie da? — spytał go.
— Wiesz, że robiłeś to samo? — westchnął cicho.
— Wiem, musisz się zakochać, po prostu. — uśmiechnął się. Wpadniesz wieczorem na piwo?
— Jasne z miłą chęcią. Mów co z tą Shelby. — spojrzał na niego.
— Nie wiem, po tej całej akcji, spiłem się, pojechałem i wybłagałem o drugą szansę, potem u niej spałem, rano podsłuchałem kilka ciekawych rzeczy. Potem byliśmy na pokazie i jakoś leci, zobaczymy, co dalej.
— Trochę szybko, nie uważasz? — spytał Krzysiek.
— Spontanicznie, po prostu. Zobaczymy, ona ma coś w sobie... Nawet nie umiem tego określić. — wziął głęboki wdech.
— Nie daj się zranić...
— Nie wiem, czy się tak da. — uśmiechnął się delikatnie.
CZYTASZ
UNBREAKABLE II Quebonafide Fanfiction
Fanfiction„Więzienie dla kobiet o zaostrzonym rygorze". - No serio, nic lepszego nie było? - zapytała przewracając oczami. - No wybacz, że to nie Hilton... Ale jeść dają i na głowę się nie leje. - powiedział podirytowany policjant podchodząc do bramy i legit...
