Chapter 16.

299 26 39
                                        

Dwa dni później

Stał na środku sceny i uśmiechał się do niej szeroko. Byli sami w ciemnym klubie, gdzie właśnie odbywała się próba.
— Wszystko zmienia się nagle, trzymam skarby przy boku i chronię przed nimi. Kiedyś tańczyłem z diabłem, teraz sypiam z aniołem, dziś kocham z bogini, bogini, bogini... — śpiewał tylko dla niej. Świdrował ją wzrokiem, a ona nawet na chwilę nie odwróciła od niego wzroku. Po chwili wypiął ze statywu mikrofon i zszedł powoli do niej. Podszedł najbliżej jak mógł, złapał ją mocno za pośladek i zacisnął jej dłoń. Czuła krew pulsującą w jej żyłach, a jej własny, ciężki oddech, szumiał w jej uszach. Przesunął wolno dłonią z jej pośladka na jej udo. Pociągnął jej nogę do góry, sugerując tym samym, żeby założyła nogę za jej biodro. Uśmiechał się szeroko do niej, rzucił mikrofon, gdzieś w kierunku sceny. Podłożył dłoń pod jej plecy i odgięła się mocno do tyłu. Owinął jej długie blond włosy, wokół swojej dłoni i okręcił ją delikatnie wokół własnej osi. Wpił się w jej szyję i przygryzł skórę. Jęknęła głośno, a na jej ciele powstała szybko duża, bordowa malinka. Przejechał dłonią przez jej krocze, co spowodowało dreszcze, rozchodzące się od podbrzusza wzwyż jej ciała. Wzięła głęboki wdech, czując jak jego dłoń przesuwa się powoli ku górze, wjeżdża pod jej bluzkę i przejeżdża pomiędzy chłodnymi piersiami. Powodując, że czuła, jakby jej skóra płonęła od jego ciepłego dotyku. Zacisnął dłoń na jej szyi i wpił się w jej słodkie usta. Całował ją namiętnie i zachłannie, ocierając językiem o jej język.
— Kuba... — szepnęła w przerwie pomiędzy pocałunkami. Wtedy szybko położył palec na jej ustach.
— Milcz... — powiedział cicho, ale stanowczo. Zsunęła nogę z jego biodra, a on ruszył do przodu, popychając ją na zimną ścianę, która spowodowała, że jej ciało zadrżało, a na skórze pojawiła się gęsia skórka. Westchnęła ciężko, a on złapał jej drobne nadgarstki i wywinął jej ręce do góry. Kiedy zrozumiała, że ma pozostać w takiej pozycji, szybko pociągnął jej koszulkę do góry... Miała na sobie seksowną, koronkową bieliznę w kolorze miętowym. Uśmiechnął się szeroko na ten widok. Nie była mu dłużna i szybko pociągnęła jego koszulkę do góry, uwalniając jego umięśnione, wytatuowane ciało od zbędnego materiału. Kolejny ruch należał do niego. Z łatwością rozpiął stanik i odrzucił go za siebie. Jej kształtne jędrne piersi, prezentowały się teraz przed nim, a twarde sutki stały na baczność. Obiema dłońmi ścisnął mocno jej biust, na koniec ciągnąc brodawki do siebie. Syknęła cicho i spojrzała w jego oczy. Błyszczały w tym marnym świetle, ale była prawie pewna, że jej wyglądały teraz jakby się upaliła. Wpiła się ponownie w jego usta. Po około minucie namiętnego całowania, przeniósł się pocałunkami na jej szyję, gdzie językiem zataczał małe kółka. To ją niesamowicie podniecało, te okolice jej ciała od zawsze były wrażliwe i przynosiły za sobą dużo przyjemności. On jakby to wiedział. Po chwili zszedł pocałunkami pomiędzy jej piersi, które ona delikatnie ścisnęła do siebie. Jęknęła, kiedy wykręcił jej ręce za plecy. Gryzł, lizał i całował jej sutki, a ona jęczała głośno. — Na kolana. — powiedział szarpiąc jej skrępowane ręce do dołu. Posłusznie uklęknęła, a on zsunął z siebie spodnie i bokserki, uwalniając swojego nabrzmiałego penisa. Przełknęła głośno ślinę. — Wysuń język. — rozkazał, a ona nie czekając długo spełniła jego żądanie. Wsunął swojego gorącego penisa pomiędzy jej piersi i zaczął poruszać nim energicznie, a końcówką ocierał się o jej język i usta. Przynosiło mu to nieziemską przyjemność. Jednak temperaturę podniosły jej miękkie usta, które po chwili objęły jego członka. Posuwał jej usta szybko i stanowczo, co jakiś czas pozwalając jej wziąć głęboki oddech. Zaczęła go lizać od jajek po sam koniuszek, powoli, bez pośpiechu, zostawiając szklisty ślad śliny po języku. Po kilku minutach pieszczot oralnych zsunął z niej spodnie i majtki. Stała przed nim naga i bezbronna, co podniecało go jeszcze bardziej. Zacisnął dłonie na jej biodrach i podciągnął ją do góry, a kiedy objęła go nogami za szyję wpił się w jej cipkę. Kuł delikatnie zarostem jej intymne miejsca, jednocześnie drażniąc językiem łechtaczkę. Krzyknęła głośno i pociągnęła go mocno za włosy. To spowodowało, że od strony jej pupy, wsunął w jej zaciśniętą cipkę dwa palce. Była cholernie mokra i podniecona. Jej jęki wypełniały całą salę. Chłopak po chwili przeszedł na środek sali i położył nagą dziewczynę na zimnej posadzce. Zaowocowało to następną gęsią skórką. Patrząc głęboko w jej oczy, wszedł w nią do końca. Z jej gardła wydarł się krzyk rozkoszy. Zaczął poruszać biodrami szybko, a ona sapała i stękała w rytm jego ruchów. Odgięła głowę do tyłu i spostrzegła na scenie Krzyśka, który trzymał w dłoni złoty pistolet.
— Nigdy więcej łez... Nigdy więcej łez... — śpiewał do mikrofonu. Dziewczyna wręcz zrzuciła z siebie chłopaka i wstała, zakrywając pośpiesznie swoje nagie ciało, tym co znalazła pod ręką.
— Co ty tu robisz?! — krzyknęła głośno.
— Zdradziłaś. — powiedział czerwonowłosy. Odblokował broń i wymierzył w dziewczynę. Kuba ją wtulił w siebie mocno i bujał się na boki.
— Nie bój się... Śmierć jest łatwa... To życie jest trudne... — wyszeptał do jej ucha chłopak. Padł jeden strzał, a po chwili jeszcze jeden. Widziała Krzyśka spadającego ze sceny, a potem poczuła ból w klatce piersiowej. Kula przebiła ją i Kubę na wylot...

UNBREAKABLE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz