Chapter 21.

300 27 41
                                        

Jechali ponad godzinę do pierwszego miejsca, kiedy wpadli w korki. Jednak kiedy wydostali się w końcu na obrzeża miasta, chłopaki mieli radochę, że mogą obudzić swoją ulubioną parę gołąbków. 
 — Kuba, wstawaj, policja nas zatrzymała, a ja mam w torbie zielsko!!! — wykrzyczał Maciek niby przerażonym głosem, a Kuba zerwał się na równe nogi, uderzając głową w dach auta. 
 — Ja pierdolę, co tu się dzieje?! Gdzie ta policja?! — blondynka osunęła się na kanapę, a chłopak niewiele myśląc usiadł jej prawie na głowie. — Shelby?! — odskoczył jak oparzony. Był tak zaspany i zdezorientowany, że chyba własnego cienia byłby w stanie się wystraszyć. Wszyscy płakali ze śmiechu, minęła minuta, nim do Kuby doszło co się dzieje i że to były jaja. Spojrzał na roześmianą ekipę trzymającą się za brzuchy. — Jesteście pojebani... — popukał się w czoło patrząc na nich. — Mogłem jej zrobić krzywdę...
 — A ty jesteś nagrany... — powiedział Krzychu, siadając na swoim miejscu i kiedy puścił filmik, wszyscy znów wybuchnęli kolejnymi salwami śmiechu. Que ukucnął przy dziewczynie i zaciągnął za jej ucho niesforny kosmyk włosów. 
 — Mała, jesteśmy na miejscu, wstawaj. — powiedział do niej i wpił się w jej usta. Po chwili jej usta drgnęły i zaczęły odwzajemniać pocałunki, jej dłonie objęły go za szyję, jednak oczy wciąż miała zamknięte. 
 — Ja nie chcę... Spać... — wyszeptała cicho. 
 — Wiem, ale musimy, bo nam nie podarują. Już sobie z nas jaja robią. — zaśmiał się lekko pod nosem, bo zaczęło go to nawet śmieszyć. Dziewczyna w końcu usiadła i ziewnęła. Podrapała się po brzuchu i w końcu cała ekipa wysypała się z busa. Wzięli się do roboty. Wojtek, jako, że był odpowiedzialny za ujęcia dyrygował wszystkim. Kazał chłopakom nosić sprzęty i ustawiać, pokazując im na początku kadr, w którym będzie kręcone ujęcie. Była to nieduża grota, gdzie we wnętrzu znajdował się wodospad. Postawili na początku groty duże, ozdobne krzesło, które pożyczyli z hotelu.
 — Shleby! — Wojtek podszedł do dziewczyny. — Idź pod prysznic... — wskazał jej na wodospad. — A potem turlanko po piasku...
 — Że co?! — blondynka popatrzyła na niego bynajmniej, jakby oszalał. Miała na sobie seksownie powycinany strój kąpielowy i bardzo mocny, ciemny makijaż. 
 — Nie zmyj tapety. — zaśmiał się Koziara. Kiedy przemawiała przez niego dusza artysty, nic nie mogło go zatrzymać... Ani nikt.
 — Zabije gnoja, co ja jestem pies? Siad, leżeć i turlaj się... — marudziła pod swoim nosem tak, by nikt nie usłyszał, weszła pod wodospad i zmoczyła głowę i ciało, a kiedy wróciła na plażę przeturlała się po piasku, który szybko przykleił się do jej ciała.
 — Otrzep piach z kostiumu i jest perfekt. 
 — Ale nie będę tańczyć, jak ta laska, którą coś opętało z teledysku do  "Cola"... — popatrzyła na niego.
 — Spokojnie, Kuba sobie siądzie na tronie, mam dla niego koronę, mamy grille, łańcuchy, sygnety. Na bogato, jak król, a ty sobie będziesz się kręcić i ocierać o ten jego tron. Tak jak w refrenie jest o byciu królem, tak tym razem damy dosłowny obraz, kumasz?
 — Tak, czaję, zrobię, co w mojej mocy. 
 — Tylko trzeba sprężyć dupę, bo mamy w sumie dziś i jutro na jakieś poprawki. Więc proszę bez wygłupów, pełen profesjonalizm. — powiedział i odszedł coś ustalić jeszcze z chłopakami.
 — I może frytki do tego... — dodała pod nosem i westchnęła cicho. Po kilkunastu minutach zaczęli nagrywać. Spojrzała na Kubę, nawet fajnie wyglądał obwieszony błyskotkami i z koroną na głowie. Zaczęli nagrywać.
 — Cięcie, nic ci nie jest?! — wszyscy się zerwali,kiedy blondynka wywaliła się jak długa, potykając się o kamień.
 — Nie, żyję... — nagrali to jeszcze raz, gdzie Kuba zarapował cały refren. Nawet udało im się za drugim podejściem. Potem odwiedzali następne i następne miejsca, robiąc po kilka ujęć. Minął im na tym cały dzień, jednak najpiękniejsze ujęcie, zdaniem Koziary, wyszło to nieplanowane. Kiedy, niby prywatnie Kuba z Shelby stali na szczycie klifu, a on ściągnął ze swojej głowy koronę, założył na jej głowę, a ona wpiła się w jego usta. Wojtek słowem się nie odezwał, że to nagrał, ale stwierdził, że to będzie idealne na sam koniec teledysku. Sam z uśmiechem popatrzył na zakochanych i zrobił im jeszcze kilka zdjęć, tak prywatnie dla nich...
 — Król wszystkich podróbek, znalazł sobie królową. — zaśmiał się cicho Maciek do Wojtka, starając się nie zepsuć bratu chwili. 

UNBREAKABLE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz