Gerard Way jest artystą.

322 55 21
                                        

Otworzyłem powoli oczy, zastanawiając się gdzie mogę być. Dopiero po chwili rozpoznałem swoją własną sypialnię, swoje własne łóżko i leżącego w nim jak zwykle Gerarda.

Widząc jego nagą klatkę piersiową zarumieniłem się lekko, nie mogąc przypomnieć sobie, co działo się wczorajszego wieczoru...

Głowa bolała mnie niemiłosiernie, a do niej dołączyły niemal wszystkie mięśnie i dolne partie ciała, co niezmiernie mnie zdziwiło, gdyż pierwszy raz odczuwałem taki dyskomfort.

Gerard przylgnął do moich pleców, chowając twarz w moje włosy - teraz dokładnie słyszałem, jak cicho pochrapuje.

Czując ciepło jego nagiego ciała ukrytego pod stertą koców wróciły do mnie wspomnienia z wczorajszego wieczoru. Oświecił mnie też fakt, że obudziłem się pierwszego dnia nowego roku, za oknem sypie śnieg, a ja przespałem się z Gerardem Wayem, który teraz leży nagi w moim własnym łóżku i chrapie mi niemal do ucha.

– Kurwa, Frank – mruknąłem do siebie.

Jak to się mogło stać?

Zrobiło mi się cholernie gorąco na wspomnienie tej nocy, poczułem znów jego usta na swojej skórze, jego rozpalający dotyk i mocny uścisk, poczułem go znów w sobie.

Wiedziałem, że Gerard ma mocny sen, dlatego uciekłem z jego objęć, tłumiąc jęk bólu.
Wyjrzałem z pokoju i upewniwszy się, że nikogo nie ma na korytarzu, puściłem się biegiem do łazienki, by ubrać na siebie szlafrok matki i dopiero później zejść na dół.

W głowie wciąż miałem wczorajszą noc, dlatego uśmiechałem się do siebie samego jak głupi, ale słysząc nerwowe głosy dochodzące z kuchni mój wyraz twarzy momentalnie spoważniał.

– Nie rozumiesz jak bardzo mam teraz przejebane? Przecież matka mnie zabije!

Głos Kurta był wyższy niż zwykle, powiedziałbym nawet, że wyczułem w nim strach.

Zatrzymałem się w salonie i schowałem za ścianką, pozostając niezauważonym dla przyjaciół, i zacząłem słuchać.
Ciemnowłosy chodził zdenerwowany w kółko, wyglądając jakby chciał wyrwać sobie włosy, do tego wciąż lekko się zataczał, co nie wskazywało na bycie w najlepszym stanie.

– Ale co powiedziała?

Larry chciał podejść do przyjaciela, ale ten rzucił mu mordercze spojrzenie i blondyn zatrzymał się w połowie drogi.

– Że mam kurwa nie wracać do domu! Rozumiesz?! W końcu mnie wypierdoliła!

Miałem wrażenie, że w oczach Kurta dostrzegłem łzy.

– Ona... Ona kazała mi nie wracać... – jego głos się załamał.

Zawsze myślałem, że Kurt nie przejmuje się takimi rzeczami. Jego stosunki z rodzicami nigdy nie były dobre, ale sprawiał wrażenie, jakby w ogóle go to nie obchodziło.
A może nigdy tego nie okazywał.

Larry podszedł do niego i chciał objąć go ramionami, ale ciemnowłosy odepchnął go tak mocno, że chłopak prawie upadł.

– Kurt... – wydusił z siebie blondyn, starając się pohamować łzy. – Przecież wiesz, że ona tylko tak mówi... Ona tak nie myśli, kocha cię, jesteś jej jedynym dzieckiem.

A może tylko ja o niczym nie wiedziałem.

– Przestań kłamać! – krzyknął Kurt z goryczą w głosie, zakrywając twarz dłońmi.

Larry spróbował jeszcze raz, ale ponownie został odepchnięty, tym razem jednak jego plecy spotkały się boleśnie z podłogą, na tyle mocno, że aż jęknął z bólu.

Drowning lessons Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz