- Ale to jak to, to on ma przy sobie broń? - zapytałam zszokowana.
- Tak oczywiście, każdy z nas ma. - odparł jakby faktycznie to było bardzo oczywiste po czym wskazał mi swoją ,,zabawkę" przypiętą do paska, ale jak to jest możliwe, że nie zauważyłam broni u Jareda? Przecież ostatnio jak spędzaliśmy razem czas, jak to się mogło stać? Mógł po prostu w dowolnym miejscu, o dowolnej godzinie mnie zastrzelić, ale tego nie zrobił, a ja coraz bardziej zaczynałam mu ufać. Czułam, że pomiędzy nami tworzy się jakaś dziwna i jak dla mnie, niezrozumiała więź, ale na razie odsuwałam ją jak tylko mogłam.
Ciekawa jestem, czy poniesie za to odpowiedzialność, miałam nadzieję, że nie, bo przecież musiał jakoś zareagować...
- Shane? A czy on będzie miał przez to jakieś konsekwencje? - chłopak widocznie zdziwił się faktem, że znam jego imię, ale dla mnie to nie było teraz istotne.
- Nie wiem - odparł - To zależy od szefa - zaczynałam się martwić, Arthur był nieobliczalny, jego humorki były zmienne jak u kobiety w ciąży - A tak na marginesie - wiedziałam, że zapyta o to skąd znam jego imię - skąd wiesz jak się nazywam?
- Pamiętasz jak byłam u was pierwszy dzień? - skinął głową - No to zapamiętałam to, ponieważ Arthur się do ciebie tak zwrócił, a twój kolor włosów ułatwił mi rozpoznanie cię jak tutaj wszedłeś. No i poza tym Jared mi trochę o was opowiadał... - odparłam zadowolona z siebie, widząc podziw u chłopaka.
- No dobra... Jednak nie jesteś taka głupia. - powiedział i przy tym puknął się w czoło na co zaczęłam się śmiać. - A teraz przykro mi, ale muszę już iść wiesz, praca wzywa... - powiedział i wyglądał jak opuszczony i zraniony szczeniaczek, nasunęło mi się kolejne pytanie, ale musiałam je odłożyć na późniejszy termin. - Leż i odpoczywaj, Jared powinien tu zajrzeć jak tylko znajdzie czas. Witaj w gangu... - odrzekł i skierował się w stronę wyjścia.
- Okej - odparłam - miłej pracy! - krzyknęłam na odchodne znikającej za drzwiami niebieskiej czuprynie, na co on tylko posłał mi szczery uśmiech. Postanowiłam zignorować jego ostatnie zdanie, bo i tak za niedługo mnie tu już nie będzie...
Niechętnie popatrzałam na pozostawioną przez niego tacę. Musiałam coś zjeść, żeby zażyć leki, ale totalnie nie miałam ochoty na jakiekolwiek jedzenie. Wzięłam kęsa i myślałam, że zwymiotuje ponieważ, mój żołądek postanowił zrobić kilka przewrotów. Nie tknęłam już więcej tylko sięgnęłam po wodę i popiłam tabletkę niewiadomego pochodzenia. Zauważyłam, że gdyby dali mi jakieś leki w pierwszym dniu pobytu w tym miejscu, to za żadne skarby bym ich nie połknęła, a tu proszę, widać, że wariuję w tym miejscu. Wywnioskowałam, że moja utrata przytomności musiała nie być aż tak długa, mimo oceny dopuszczającej z geografii, z położenia słońca mogłam wywnioskować, że jest późne południe. Nie były to do końca wiarygodne obserwacje, ale ja im ufałam, przy najbliższym spotkaniu muszę zapytać o godzinę, koniecznie.
Chwilę po wykonaniu moich obliczeń poczułam, że moje powieki robią się coraz cięższe - to pewnie przez tą tabletkę - pomyślałam i odpłynęłam do krainy snów.
Obudziło mnie poruszenie w pokoju, to był Jared krzątający się w tę i z powrotem. Widocznie nie zauważył, że się obudziłam.
- Zaraz wydrążysz tunel w podłodze - zażartowałam, ale chyba miał kiepski humor, ponieważ spotkałam się z jego ponurą twarzą, totalnie nie wiedząc o co chodzi... - Coś się stało? - spytałam się niepewnie, wtedy stanął w miejscu i skierował na mnie swój wzrok, którym na spokojnie mógł zabijać.
- Ty się jeszcze pytasz?! - krzyknął - Nie widzisz jak wyglądasz!? - dalej krzyczał a ja byłam coraz bardziej przestraszona, Jared był tak wzburzony, że nie widział, że się boję i krzyczał dalej. Bliski był uderzeniu mnie dlatego przesunęłam się na drugi koniec łóżka. - Wyobrażasz sobie co by było, jak bym się spóźnił?!? - po moich policzkach znowu zaczęły spływać łzy, gdy chłopak to zobaczył przestał krzyczeć i spojrzał w moje oczy z żalem. Potem po prostu skierował się do wyjścia bez słowa.
CZYTASZ
To on ✓
Teen Fiction© Historia opowiada o pełnej życia, entuzjastycznej Emily, której życie obróciło się o 180 stopni. A to wszystko przez nieszczęsne koszenie trawy... Czy los będzie dla niej łaskawy? Opowiadanie posiada wiele zwrotów akcji, a w międzyczasie pojawia s...
