- Hej jak się czujesz?- spytał Moblit wchodząc do sali. Spojrzał na dziewczynę, która leżała w łóżku. Po sam czubek nosa była przykryta kołdrą. Zerknął na jej szafkę, ktora stała tuż obok niej. Cała była wypełniona lekami- Nie było tego ostatnio- kiwnął na nie głową
- A to- mówiła cicho- Dali mi to by było szybciej. Wiesz... jak cos znowu się stanie
- Często źle się czujesz?
- Ostatnio tak. Kilka razy dziennie mam taki napad, że nie mogę w ogóle oddychać. - odchyliła głowę do tyłu i spojrzała się w sufit- Ale mniejsza o to
- Jak będziesz czegoś potrzebować, to mów- próbował ją pocieszyć przyjaciel
- Każdy mi to mówi- westchnęła ciężko- Chciałabym już pojeździć z tobą na rolkach
- Ja też, wiesz?- uśmiechnął się do niej ciepło, a następnie sięgnął po reklamówkę i wyciągnął z niej jedno, duże jabłko- Patrz co mam dla Ciebie Sakieweczko- bez zastanowienia wziął nóż i zaczął obierac owoc ze skórki
- Ja na prawdę nie chce- przykryła się bardziej kołdrą- Nie chce tego, wybacz
- Oj nie marudź- kontynuował czynność
- Nie na prawdę ja nie chce- teraz już całkowicie zakryła się pościelą. Moblit pokroił jabłko na kilka małych części
- Leeeeci samolocik- jedną ręką próbował ją odkryć, jednak ta uparcie trzymała. - Weź nie zachowuj się jak dziecko- mówił już poirytowany
- Ale ja na prawdę nie- w tym momencie zabrał jej kołdrę i gdy udało mu się włożyć jabłko do jej ust, natychmiastowo się wyprostowała i sięgnęła po miskę która leżała obok jej łóżka. Od razu wszystko zwymiotowała.
- Ty...- przyjrzał się jej ręką. A bardziej całej jej. Była niesamowicie chuda. Cała wyglądała prawie jak szkielet na którym zwisa skóra. Była niesamowicie blada. Obojczyki odstawały jej niesamowicie, a żebra prześwitywały przez cienką piżamę- Dla..Dlatego nie chciałaś wstawać jak ktoś przychodził?
- Tak- wyszeptała wycierając sobie usta- Wyglądam...- spojrzała na siebie całą- okropnie!- zakryła twarz w dłoniach. Przyjaciel bez wahania usiadł obok niej i przytulił ją mocno- Nie mogę nic zjeść- zaczęła szlochać- mam to!- pokazała na cewnik który miała pod kołdrą- bo nie mam nawet siły wstać do toalety- uderzała pięścią w plecy przyjaciela- Nienawidzę siebie, nienawidze! Po co....- zacisnęła mocniej pięść na jego niebieskiej koszuli- Po co ja w ogóle żyje
- Bo są osoby dla których jesteś bardzo ważna- wytłumaczył jej spokojnie- Pamiętasz co mi kiedyś powiedziałaś na wyprawie?
- Kiedy niby?
- Jak spotkałaś rannego ptaszka, który wypadł z gniazda- wtulił się do niej mocniej- że każdy zasługuje na to, żeby żyć. Pamiętasz?- probowała otrzeć sobie łzy
- Pamiętam Moblit... Pamiętam- pociągnęła kilka razy nosem- Ale co to za życie. Ja tak na prawdę żyję tylko dlatego, że rodzina kupuje mi leki. Tylko dlatego. Normalnie- nabrała więcej powietrza- normalnie pewnie by mnie nie było
- Nie mów tak Saya- pogłaskał ją czule- Dla nas jesteś bardzo ważna
- Jestem?- spytała głosem dziecka, odchylając się od niego. Spojrzała mu prosto w oczy - Na prawdę jestem?
- Tak- uśmiechnął się do niej ciepło- Jesteś. Dla mnie. Dla Kapitana, dla Branna, Erika.. wiele osób bym mógł tu wymienić, wiesz?
- Eh- uśmiechnęła się bokeim, spoglądając w dół- dziękuję
- Nie masz za co
- Ja chce żebyście byli szczęśliwi- teraz na jej twarzy widniał szeroki, piękny uśmiech- Już wiem, co zrobię. Dziękuję
- Głuptas z Ciebie- pogłaskał ją delikatnie po głowie
CZYTASZ
Długa historia cz. 3
RomanceTak tak, wracamy! Tuż po dodatku z Mią i Lenem ! Jak Wam się podoba moja opowieść? Ta część jest już gdy Saya i Levi doszli do porozumienia i postanowili oficjalnie być ze sobą. Obecnie ich głównym wrogiem są ludzie, a nie tytani. Momentami muszą ch...