Dylan pov.
Miałem już moją Scar przy sobie. Muszę przyznać, że bardzo się zmieniła. Miała długie ciemniejsze włosy gdy ją poznałem miała włosy jak Sky..
W moim domu jak zwykle nikogo nie było dlatego udaliśmy się tam, dotarliśmy tam nad ranem, ale żadne z nas nie było zmęczone.
- Ja dalej w to nie wierzę, że jestem tutaj z tobą - posłała mi uśmiech gdy staliśmy w korytarzu. Przytuliła mnie mocno kolejny raz tej nocy objąłem ja w talii i mocno do siebie przytuliłem. Zetknąłem na wieszak. Wisiała tam czarna bluza na początku uznałem, że to moja, ale po chwili zdałem sobie sprawę, że nie jest to ani moja ani kogoś z mojej rodziny i przyjaciół. Ta bluza należała do Sky, w tej bluzie spotkaliśmy się pierwszy raz na wyścigu. Chciałem ją chwycić i szybko pójść do auta oddać ją jej. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że jej tutaj nie ma. - Dylan? Wszystko dobrze? - Scar wyrwała z mnie myśli czy przypomniała mi o jej osobie w tym pomieszczeniu.
- Wybacz, zamyśliłem się - pogłaskałem kciukiem jej policzek uśmiechając się do niej.
- Spokojnie, rozumiem to był ciężki dzień - musnęła delikatnie moje usta. Na początku chciałem ją odepchnąć to nie te usta, które właśnie chciałem czuć.
- Był bardzo ciężki, ale już jest dobrze - znowu objąłem ją w talii wtulając głowę zagłębienie jej szyi. Pachniała mięta, tak jak zawsze. Jednak zapach białej czekolady i truskawki był dla mnie przyjmiemniejszy.
- Kim była ta dziewczyna? Poszła razem z ludźmi Raymonda nie wyglądała na szczęśliwą- Scar zadała to pytanie gdy wchodziliśmy schodami na górę.
- To nikt taki kochanie, nie musisz się tym przejmować - teraz nie wiem czy chciałem okłamać siebie czy ją. Odtworzyłem drzwi od swojej sypialni.
- Dylan nie mam żadnych ubrań - no tak przecież gdy zniknęła wszystkich jej rzeczy się pozbyłem by zapomnieć o niej. Nie pomyślałem też o tym wcześniej jednak było jedno miejsce gdzie mogłam znaleźć coś w rozmiarze dziewczyny.
- Możesz sobie wsiąść moją koszulkę ja coś poszukam - opuściłem pokój poszedłem do tego w którym spalała Scarlett.
Pościel była rozwalona po jej ostatnim pobycie. Usiadłem na łóżku. Pościeli pachniała nią miała zapach truskawki. Przypomniało mi się jak pierwszej nocy leżała na nim w tej za dużej bluzie wyglądała słodko. Wstałem otwierają szafę było tam kilka koszulek, spodni i bluz. Jednak żadną z nich Scar by nie założyła i nawet nie wyglądała by w tym tak dobrze jak Scarlett. Wzięłem czarne dresy i oversizową koszulkę i wróciłem do pokoju.
- Już myślałam, że mnie tutaj zostawiłeś - zaśmiała się cichutko. I w tedy mnie olśniło to nie Sky leżała na moim łóżku do tego wzięłem jej rzeczy w których zawsze chodziła na wieczór. - dresy i za duża koszulka? No dobrze może być, Dylan? Wszystko dobrze? - dziewczyna musiała zauważyć moje zmieszanie na twarzy. Dziewczyna poszła się przebrać gdy wróciła ja już leżałem w piżamie na łóżku. Wtuliła się we mnie życząc mi dobranoc, cholera znów poczułem zapach truskawki. Zacisnąłem oczy z nadzieją, że szybko zasnę jednak dostałem wiadomość, powoli zabrałem telefon z szafki nocnej.
Od Tyler.
Posłuchaj mnie drogi przyjacielu jeśli mogę tak Cię jeszcze nazwać. Nie obchodzi mnie jakie masz teraz plany, masz wyciągnąć z tego Sky! Gdyby nie ona nigdy byś więcej nie zobaczył tej całej Scar.
Był wściekły, mogłem to nawet wyczuć przez wiadomość. Spojrzałem na Scar co ona o tym pomyśli przecież powiedziałem jej, że Sky nie jest nikim ważnym a nagle biegnę ją ratować. Tylko czy ja chciałem ją ratować..
Do Tyler
Przyjedź jutro, pogadamy.
Scarlett pov.
Przebudziłam się wcześnie rano gdyż nie mogłam spać, leżałam na łóżku patrząc się w sufit gdy usłyszałam, że drzwi się otwierają.
- Sky! O już wstałaś - do pokoju wbiegła córeczka Sama.
- Witaj, jak się spało? - podparłam się na łokciach by spojrzeć na małą.
- dobrze - uśmiechnęła się - a tobie? Tatuś wolą Cię na śniadanie mamusia zrobiła naleśniki! No chodź Sky - mała zaczęła ciągnąć mnie za rękę bym wstała z łóżka
- Już, już idę - wstałam i razem z dziewczyną zeszliśmy do kuchni.
Usiedliśmy przy stole, pomogłam małej posmarować naleśnika dżemem, a sama upiłam łyk herbaty.
- A ty nie jesz Sky? - powiedziała nie do końca wyraźnie przez jedzenie w buzi.
- jem, jem nie przejmuj się
Po śniadaniu razem z Samem ruszyliśmy do Raymonda. Byliśmy tam po kilku minutach, Raymond czekał już na nas w swoim biurze.
- Dobrze, że już jesteście więc tak jutro spotkasz się ze swoimi rodzicami masz zrobić wszystko by zgodzili się na spotkanie ze mną, jutro ci powiem co masz dokładnie mówić i o czym pamiętać. - to zadanie nie wydawało się wcale trudne, ale spotkać ich po tylu latach przeraża mnie wręcz.
- Jak się spotkacie mogę wrócić do domu?
- Tylko do tego Cię potrzebuje, na razie będziesz mieszkać u Sama. Twój kuzyn i jego przyjaciele nie mogła mi przeszkodzić w planie.
- Jaki masz zamiar wobec moich rodziców? - zapytałam z ciekawością.
- To zależy, nie musisz się martwić to nie ty znalazłaś mi za skórę.
CZYTASZ
"you need me" || Dylan O'Brien
RomanceScarlett Smith to pyskata nastolatka. Jej życie nie było kolorowe, wyrodni rodzice i trudne dzieciństwo. Mimo tego co ją spotkało zaczyna się jej układać to pewnego momentu.. Dylan O'Brien to typowy niegrzeczny chłopak. Ma tylko szacunek do swoich p...
