Gdyby Harry faktycznie się założył, to by wygrał. Uczniowie rzeczywiście nie ułatwiali Umbridge zadania. Przodowali w tym Fred i George. Hermiona próbowała ich powstrzymać, tłumacząc że mogą zostać wyrzuceni ze szkoły, ale bliźniaków nic to nie obchodziło. Już dawno wiedzieli co chcą robić w życiu, a do tego nie potrzebowali owutemów.
Niecałe dwa dni po ucieczce Dumbledore'a, kiedy Harry i jego przyjaciele (w tym Ernie, Draco i Dafne) omawiali zaistniałą sytuację, Gryfon dowiedział się, że uczniowie, którzy towarzyszyli Umbridge przy rozbijaniu gwardii, należeli do Brygady Inkwizycyjnej. Hermiona akurat złorzeczyła na Umbridge, kiedy przerwał jej dziewczęcy głos mówiący, że pewnie trzeba będzie odjąć punkty Gryffindorowi i Hufflepuffowi. Spojrzeli na właścicielkę głosu i ujrzeli Pansy.
- Nie możesz tego zrobić, Parkinson – powiedziała Dafne. - Hermiona i Ernie są prefektami. Ty nawet nie jesteś prefektem, więc oni cię przewyższają. Tylko Prefekt Naczelny może odejmować punkty innym prefektom.
- Jestem tego świadoma, Greengrass – odpowiedziała z wyższością Pansy. - Wiem, że nie mogłabym odjąć punktów Granger i Macmillanowi, gdybym nie była w Brygadzie Inkwizycyjnej.
- Brygadzie Inkwizycyjnej? - powtórzył Harry. - A co to jest?
- Nowy skład utworzony przez panią dyrektor. Jego członkowie mają dodatkowe uprawnienia, takie jak odejmowanie punktów, także prefektom i rozdawanie szlabanów. Tak więc, Granger, odejmuję pięć punktów Gryffindorowi za złe wyrażanie się o pani dyrektor... Macmillan, też pięć, bo się z nią zgadzasz... Weasley, dziesięć, za bycie zdrajcą krwi... O, zapomniałabym o najważniejszym. Ty, Potter, jesteś plugawym mieszańcem, który ukradł mi Draco i przyjaciół, nie wspominając już o nastawieniu przeciwko mnie profesora Snape'a. Za to będzie pięćdziesiąt.
Zadowolona Pansy odeszła, dodając żeby się zachowywali, bo właśnie nastały nowe, lepsze czasy. W ogóle się nie przejmowała pełnymi oburzenia prychnięciami i spojrzeniami. Dafne nie mogła wprost uwierzyć co wyczyniała jej znajoma – odejmowała punkty za coś, na co nie można wpłynąć. Pozostali też byli oburzeni postępowaniem Ślizgonki. Jednak największa niechęć była skierowana przeciwko Umbridge: żeby dawać innym uczniom dodatkowe uprawnienia? Takie, które przysługują wyłącznie nauczycielom i prefektom? To przecież nie do pomyślenia!
A Harry? Gryfon był w takim stanie, że niewiele go dzieliło od sięgnięcia po kieł bazyliszka i wbicia go w plecy odchodzącej dziewczyny. Gdyby Draco nie trzymał dłoni na jego ramieniu, pewnie by to zrobił.
Umbridge miała zamiar wprowadzić w Hogwarcie bardzo surową dyscyplinę. Zakazała wszelkich produktów Weasleyów, pary nie mogły się spotykać na korytarzach i przynajmniej raz w tygodniu wzywała uczniów do swojego gabinetu na przesłuchanie. Nie zajęła gabinetu Dumbledore'a, bo po jego ucieczce, biuro zamknęło się i nikogo nie wpuszczało. Zupełnie jakby sam Hogwart nie uznawał różowej ropuchy za dyrektorkę. Przynajmniej jedna dobra rzecz spośród wielu okropnych.
Któregoś dnia, Filch złapał Harry'ego na korytarzu i kazał iść do gabinetu dyrektorki. Gryfon zmarszczył brwi. Czyżby dopiero teraz ta kobieta znalazła czas, żeby ukarać go za przewodzenie Gwardii Dumbledore'a? A może chciała wypytać go o pozostałych członków? Harry po raz kolejny pogratulował w myślach szybkiego działania swojemu chłopakowi – w końcu to on zabrał listę. Po dotarciu pod gabinet Umbridge, Filch zostawił bruneta wyraźnie zadowolony, a już to wystarczyło, żeby Harry'ego dopadły złe przeczucia. Jak zawsze, kiedy chodziło o Umbridge, jego intuicja go nie zawiodła. Umbridge dała mu do picia herbatę, a kiedy nie napił się jej od razu, przypomniała mu by to zrobił.
- Dlaczego tak pani zależy, żebym napił się tej herbaty? - zapytał podejrzliwie Harry. - Dodała pani czegoś do niej?
- Tylko cukru i mleka – odpowiedziała Umbridge starając się brzmieć przekonująco.
CZYTASZ
Warzyciel (Drarry)
FanfictionHarry po śmierci rodziców trafia pod opiekę swojego ojca chrzestnego. Już od najmłodszych lat przejawiał duży talent w zakresie eliksirów. Uwielbiał czytać na temat mikstur, a nawet potrafił przygotować najprostsze z nich. Syriusz bardzo go wspierał...
