Rozdział XVII

4.4K 214 283
                                        

Macie kolejny rozdział. Następny postaram się dodać w przyszłym tygodniu.

Letnie miesiące jak zawsze były upalne i duszne. Jednak mieszkańcom domu przy Grimmauld Place pod numerem 12 w Londynie wysoka temperatura w ogóle nie przeszkadzała. Co innego chodziło im po głowach.

Harry w swojej pracowni ponownie warzył eliksiry, które były przerabiane w ciągu trzech lat nauki w Hogwarcie i próbował przygotować nowe. W większości przypadków wychodziły mu dobrze, jednak z jedną miksturą miał problem. Niby wykonywał wszystko jak trzeba, lecz na samo zakończenie było coś nie tak.

- Nie mam pojęcia co robię źle – mruknął do siebie, kiedy za czwartym razem skończył przygotowywać eliksir i nie był on dokładnie taki jaki powinien być.

Nie był za gęsty ani za rzadki, kolor był dobry (biały) i unosząca się para też była odpowiednia – srebrna. Jednak unosiła się w chaotyczny sposób, a opary powodowały otępienie. Harry pomyślał, że może jeszcze za wcześnie na eliksir spokoju. Postanowił zapytać profesora Snape'a, jak go spotka, o przyczynę niepowodzenia.

W tym czasie, Syriusz zastanawiał się jak umożliwić chrześniakowi spotkanie z wujostwem. Sam był temu przeciwny, wielokrotnie słyszał od Lily,że jej siostra nienawidziła jej z powodu jej magicznego talentu i to właśnie było powodem, dla którego Syriusz stanowczo sprzeciwił się Dumbledore'owi, który chciał umieścić u niej Harry'ego po śmierci Lily i Jamesa. Martwił się też, że spotkanie może wypaść wręcz strasznie, bo Dursleyowie nie znoszą magii – tak mu powiedział Knot, kiedy go o to spytał – i prawdopodobnie wpłynie to negatywnie na Harry'ego.

Jednocześnie wiedział też, że ludzie się zmieniają i może jednak nie będzie tak źle.

„Kogo ja próbuję oszukać?" pomyślał Syriusz. „Oczywiście, że pójdzie źle. Petunia nawet nie pojawiła się na ślubie Lily i nie raczyła poinformować siostry o narodzinach swojego syna".

Black miał duże wątpliwości co do całego pomysłu. Uważał go za idiotyczny i pozbawiony sensu. Jasne było, że Dursleyowie nie będą chcieli mieć z Harrym nic wspólnego.

***

Któregoś dnia, Harry i Syriusz udali się na zakupy do mugolskiej części Londynu. Musieli uzupełnić zapasy żywności i kupić jeszcze parę rzeczy, gdyż zbliżały się czternaste urodziny Harry'ego. Z tej okazji, Syriusz jak zawsze planował przyjęcie i zaproszenie wszystkich przyjaciół i członków rodziny.

Po zakupach spożywczych poszli do jednej z restauracji. Był to dość okazały lokal i już z daleka było widać, że stołowali się tam bogacze i ważne osobistości. Na szczęście, kiedy Syriusz i Harry weszli do środka, nie odstawali tak bardzo od innych klientów, których o dziwo było dosyć sporo. Obaj byli ubrani dość elegancko, bo chociaż Syriusz nie przywiązywał uwagi do tego, jak ubierali się w domu, wymagał, żeby ludziom pokazywać się od dobrej strony. Zajęli stolik przy oknie, a niedługo później podszedł do nich kelner i podał im menu.

Dania podawane w restauracji miały wysokie ceny, ale Syriusz nigdy nie szczędził pieniędzy na ukochanego chrześniaka. Po wybraniu potraw, kelner odebrał od nich zamówienie i zapewnił, że otrzymają je w ciągu pół godziny.

Kiedy otrzymali swoje zamówienia, Harry odniósł wrażenie, że ktoś go obserwuje. Rozejrzał się dyskretnie i zauważył siedzącą niedaleko rodzinę, która patrzyła uważnie w ich stronę. Mężczyzna miał jasne włosy, duże wąsy i był bardzo otyły, kobieta z kolei była chuda i drobna o ciemnych włosach. Ich syn (Harry założył, że to był syn, mniej więcej w jego wieku) bardzo przypominał ojca, z tą różnicą, że miał ciemne włosy. Wszyscy troje przyglądali się uważnie Harry'emu i Syriuszowi, a nastolatek czuł ogarniający go z tego powodu niepokój. Czuł, że ten mężczyzna nie myślał o nim dobrze, podobnie było z kobietą, choć u niej nie było to tak bardzo wyczuwalne. A ich syn wydawał się raczej przyglądać im z czystej ciekawości. Wyrazy twarzy małżeństwa wskazywały, że według nich, Harry'ego i Syriusza w ogóle nie powinno być w tej restauracji.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz