Rozdział XIV

4.2K 219 205
                                        


Po zaatakowaniu Grubej Damy przez Bellatrix, w całej szkole rozmawiano tylko o tym, jak Lestrange dostała się do zamku. Uczniowie snuli coraz to inne teorie, a każda następna była dziwniejsza od poprzedniej. Grubą Damę zastąpił sir Cadogan, który bywał naprawdę irytujący. Dla Harry'ego nie miało to jednak większego znaczenia, bo przez to, że Bellatrix wdarła się do zamku, był niemal cały czas pilnowany.Jak nie przez nauczycieli, to przez Percy'ego Weasleya. Do tego profesor McGonagall chciała wyjawić mu, że zbiegła przestępczyni pragnie go dopaść, ale okazało się, że Harry już o tym wiedział. Nauczycielka obawiała się też o bezpieczeństwo Harry'ego w trakcie treningów na boisku, lecz Gryfon przekonał ją, że musi trenować, dlatego kobieta oznajmiła, że poprosi panią Hooch o nadzorowanie treningów.

Którejś soboty, kiedy Harry chciał udać się do biblioteki przed obiadem, profesor Lupin zaprosił go do swojego gabinetu. Tak się złożyło, że chłopiec akurat mijał jego gabinet, a nauczyciel właśnie do siebie wracał i przy okazji zaprosił bruneta na herbatę. Harry ochoczo przyjął zaproszenie. Zawsze lubił spędzać czas z Lupinem, jak Syriusz musiał coś załatwić. Mężczyzna miał wiele ciekawych rzeczy do opowiedzenia i chętnie mówił młodemu Gryfonowi o jego rodzicach.Tym razem też nie było inaczej i kiedy byli w najlepsze pogrążeni w rozmowie, rozległo się pukanie do drzwi. Do środka wszedł profesor Snape niosąc kufel, z którego leciał delikatny dym.

- Dzień dobry, profesorze – przywitał się z nauczycielem Harry.

- Dzień dobry –odpowiedział nauczyciel podchodząc do biurka i podając Lupinowi kufel. - Proszę. Przygotowałem cały kociołek, więc jakbyś potrzebował, poproś.

- Oczywiście, dziękuję ci, Severusie – powiedział Lupin.

- Co to? - zapytał Harry wpatrując się w naczynie i zupełnie nie dostrzegając spojrzenia, jakie Snape rzucił Lupinowi.

- Eliksir, który przygotowywałem na jednym z naszych spotkań – odpowiedział mistrz eliksirów.

Harry kiwnął głową myśląc, że w kuflu znajduje się wywar tojadowy. Przyszło mu też do głowy, żeby trochę poczytać o tej miksturze, jak tylko będzie miał trochę czasu. Ostatnio w ogóle nie miał do tego głowy. Lupin wypił eliksir żałując, że nie można dodać do niego cukru – wtedy straciłby moc.


***


W miarę zbliżania się terminu pierwszego w semestrze meczu quidditcha – Gryfoni przeciwko Puchonom, pogoda robiła się coraz gorsza. Mimo tego, Wood nie oszczędzał drużyny. Kapitan dawał szukającemu rady odnośnie Cedrika Diggory'ego, który był szukającym Puchonów. Któregoś dnia, przez to wszystko, Harry spóźnił się na lekcje obrony przed czarną magią. Tym razem lekcje prowadził profesor Snape i omawiał z uczniami temat o wilkołakach. Harry miał szczęście, że nauczyciel go lubił, bo straciłby punkty za spóźnienie. Mimo, że koledzy i koleżanki mówili Snape'owi, że jeszcze nie przerabiali wilkołaków, opiekun Slytheirnu zignorował ich. Na pracę domową zadał im wypracowanie o wilkołakach na dwie rolki pergaminu. Po lekcji Harry'ego naszła myśl, że Snape musiał mieć jakiś powód, że przerabiał z nimi właśnie taki temat. Podzielił się tym z przyjaciółmi.

- Pewnie masz rację – zgodziła się Hermiona. - Nic się nie dzieje bez przyczyny.

- Zawsze musisz bronić Snape'a, co Harry? - zakpił Ron.

- Odczep się, Ron – powiedział Harry. - Może ty go nie lubisz, ale ja tak. To dobry nauczyciel, tylko... ma swoje uprzedzenia.

- Harry, jak sądzisz, czy fakt, że Snape tak bardzo wyprzedził program może mieć związek z profesorem Lupinem? - zapytał Draco, który towarzyszył trójce Gryfonów od wyjścia z klasy.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz