Chcieliście nowy rozdział, macie nowy rozdział. Nie wiem, kiedy będzie kolejny. Pracuję nad nim. Miłego czytania i dajcie znać, co sądzicie.
Na korytarzu zgromadzili się nie tylko nauczyciele – byli też obecni pan Filch i pani Pomfrey. McGonagall poinformowała ich o porwaniu uczennicy przez potwora Slytherina i poleciła odesłać uczniów do domów. Wyraźnie była zdania, że szkoły nie da się już uratować przed zamknięciem. Gilderoy Lockhart pojawił się z opóźnieniem, a kiedy usłyszał co się stało, natychmiast stracił cały swój zapał. Po niedługim czasie opuścił zgromadzenie.
- Kto konkretnie został porwany? - zapytała pani Pomfrey.
- Ginny Weasley – odpowiedziała łamiącym się głosem profesor McGonagall.
Harry poczuł jak zrobiło mu się słabo. Zerknął na Rona, który usłyszawszy o porwaniu siostry zrobił się tak blady, że ledwo mógł stać. Draco, który stał bliżej przytrzymał go, żeby nie upadł. Dopiero po odejściu nauczycieli chłopcy mogli przeczytać drugą wiadomość zostawioną przez dziedzica Slytherina (lub jego pomocnika).
„Jej szkielet pozostanie w komnacie na wieki".
Brunet stwierdził, że nie ma na co czekać. Z każdą chwilą szanse na uratowanie Ginny malały, więc chłopcy udali się do gabinetu Lockharta. Zastali go pakującego kufry i ten widok niezmiernie ich zdziwił. Okazało się, że profesor po prostu uciekał, a kiedy chłopcy próbowali go przekonać, żeby jednak został, dowiedzieli się, że wszystkie wydarzenia opisane w książkach Lockharta faktycznie miały miejsce, jednak to nie autor był ich bohaterem. Zdenerwowani chłopcy zmusili mężczyznę, żeby poszedł z nimi do łazienki Jęczącej Marty.
Na miejscu zastali ducha krążącego pośród kabin sedesowych. Harry poprosił Martę, żeby opowiedziała mu o swojej śmierci. Ta prośba bardzo ucieszyła dziewczynę i zaczęła opowiadać o dniu, w którym umarła. W pewnej chwili doszła do momentu, w którym usłyszała kogoś mówiącego w dziwnym języku, męskim głosem. Otworzyła więc drzwi od kabiny, w której się kryła i wtedy umarła.
- A tak dokładniej, co było przyczyną twojej śmierci? - zapytał Harry.
- Właściwie to sama nie wiem – odpowiedziała Marta. - Jedyne co pamiętam, to para wielkich, wstrętnych, żółtych oczu. Widziałam je tam, przy umywalce.
Brunet przyjrzał się dokładniej kranom i znalazł malutkiego węża wyrzeźbionego w metalowej części uchwytu.
- No dobra, a jak się dostaniemy do środka? - zapytał Ron.
- Może... trzeba użyć specjalnej umiejętności, którą posiadał Salazar Slytherin – powiedział Draco. - Tej, którą można odziedziczyć. A z czego Slytherin był znany?
Obaj chłopcy i mężczyzna popatrzyli na Harry'ego. Gryfonowi nie trzeba było tłumaczyć, że chodzi o wężomowę. W całym Hogwarcie, tylko on potrafił się nią posługiwać, więc był jedyną osobą, która mogła otworzyć przejście. Harry przemówił w języku węży i umywalka rozsunęła się ukazując długi tunel prowadzący w dół. Lockhart został wepchnięty jako pierwszy, a chłopcy wskoczyli niedługo po nim. Znaleźli się w ciemnym, brudnym miejscu, a podłoże było wyłożone szkieletami gryzoni. Harry poprowadził towarzyszy ciemnym tunelem i w pewnym momencie natknęli się na skórę węża. Była długa na,co najmniej, dwadzieścia metrów. Kiedy Lockhart to usłyszał stracił przytomność, ale niedługo później zerwał się i wyrwał Ronowi różdżkę z ręki. Próbował następnie rzucić na Harry'ego zaklęcie zapomnienia, jednak różdżka odpaliła do tyłu i zaklęcie odepchnęło mężczyznę na ścianę. Spowodowało to silny wstrząs i ze sklepienia posypały się głazy odcinając Harry'ego od Rona, Draco i Lockharta.
CZYTASZ
Warzyciel (Drarry)
Hayran KurguHarry po śmierci rodziców trafia pod opiekę swojego ojca chrzestnego. Już od najmłodszych lat przejawiał duży talent w zakresie eliksirów. Uwielbiał czytać na temat mikstur, a nawet potrafił przygotować najprostsze z nich. Syriusz bardzo go wspierał...
